fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nauka

Po stu latach żagle powracają na statki handlowe

Rzeczpospolita
Wynalazek maszyny parowej sprawił, że na początku XX wieku po morzach przestały pływać towarowe żaglowce. Ale minął wiek i ten rodzaj napędu wraca do łask.
Niemiecki statek towarowy „Beluga”, o długości 132 metrów (armator Beluga Shipping), wypłynął z portu w Hamburgu. Na początku stycznia 2008 roku dotrze do Wenezueli.
To normalny, handlowy rejs. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że nad tym drobnicowcem unosi się żagiel, a może raczej gigantyczny spadochron o powierzchni 160 metrów kwadratowych. W ten sposób armator zamierza zredukować zużycie paliwa o jedną piątą i jednocześnie zwiększyć prędkość jednostki o 10 proc. Testy takiego dodatkowego napędu zostały przeprowadzone na statku „Beaufort”. Jest to mniejsza jednostka, o długości 55 metrów. Próby wypadły pomyślnie – w zależności od siły i kierunku wiatru udawało się redukować zużycie paliwa od 10 do 35 proc.
Próby wykazały, że żagiel-spadochron powinien unosić się od 100 do 300 metrów ponad powierzchnią wody, bo wiatr jest tam silniejszy i równiejszy. Prowadzenie żagla odbywa się całkowicie automatycznie, służy do tego specjalne teleskopowe ramię. Porusza się ono na szynie umocowanej na dziobie, co umożliwia żaglowi-spadochronowi przesuwanie się z jednej strony statku na drugą. Jest on przytwierdzony do statku w jednym punkcie. Dlatego zatacza w powietrzu kółka lub ósemki, a to sprawia, że pracuje maksymalnie sprawnie – dostosowuje się do wszystkich podmuchów wiatru podobnie jak latawiec. Testy wykazały, że taki dodatkowy napęd jest sprawny tylko przy wiatrach wiejących od rufy, a także wtedy, gdy prędkość statku nie przekracza 16 węzłów (około 29,6 km/godz.). W takich przypadkach, gdy wiatr nie jest zbyt silny, statek „przegoni” żagiel. Kapitan Stephan Wrage, który dowodził statkiem „Beaufort” podczas prób, powiedział, że spośród 100 tys. statków handlowych, jakie aktualnie pływają po morzach, 60 tys. nadaje się do tego, aby wyposażyć je w wiatrowy napęd. Jego zdaniem do 2015 roku tak wyposażonych będzie już co najmniej 1,5 tys. jednostek. W przyszłym roku ruszy na dużą skalę produkcja żagli-spadochronów. Na razie próbne egzemplarze (wraz z olinowaniem i systemem prowadzenia) kosztują w zależności, od powierzchni, od 300 tys. do 2,5 mln euro. – Uzyskana w ten sposób redukcja emisji dwutlenku węgla może być bardzo duża. Światowy transport morski odpowiada za emisję do atmosfery 800 mln ton tego gazu cieplarnianego, a w ciągu pięciu lat ilość ta wzrośnie do ponad miliarda ton – powiedział Niels Stolberg z „Beluga Shipping”.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA