fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Płace brutto przebiły 3000 zł

Fotorzepa, Dariusz Majgier DM Dariusz Majgier
Aleksandra Fandrejewska
Wzrost zarobków nabrał tempa, którego nikt się nie spodziewał. – To zjawisko jest już groźne dla przedsiębiorczości – uważa Konfederacja Pracodawców Polskich
Pracodawcy mają coraz większe problemy ze znalezieniem pracowników i muszą płacić im coraz wyższe pensje. Z wczorajszych danych GUS wynika, że wynagrodzenia w przedsiębiorstwach wzrosły w listopadzie aż o 12 proc. w stosunku do analogicznego miesiąca 2006 r. i średnio przekroczyły poziom 3 tys. zł. Ostatni raz taki wzrost zanotowano w sierpniu 2000 r. To kolejny miesiąc z rzędu, kiedy skala podwyżek zaskakuje wszystkich specjalistów.
Konieczność podnoszenia pensji to efekt bardzo dużego popytu na pracę. Zatrudnienie w listopadzie było o 5 proc. wyższe niż przed rokiem. Jednocześnie przy bezrobociu, które spadło już poniżej 10 proc. (według badania aktywności ekonomicznej ludności), trudno jest znaleźć dobrego pracownika. – Już teraz widać w firmach skłonność do przewartościowywania stanowisk. W ciągu ostatniego roku znacznie wzrosły pensje, przede wszystkim specjalistów. Wynagradzane są umiejętności i wiedza – mówi Marlena Adamska, dyrektor ds. personalnych firmy meblarskiej Nowy Styl. Z kolei ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich Adam Ambroziak dodaje: – Szacujemy, że w gospodarce potrzebnych jest ćwierć miliona wykwalifikowanych pracowników. Z tej grupy co czwarty znalazłby zatrudnienie w budownictwie. Tam też płace rosną najszybciej. Ambroziak dodaje, że duży wzrost wynagrodzeń można zaobserwować w firmach produkujących meble, maszyny i urządzenia oraz wyroby z metali.
Do walki o wyższe płace szykują się górnicy. W Kompanii Węglowej domagają się podwyżki o 6,9 proc. w tym roku i 14 proc. w przyszłym. Do żądań dołączają się pracownicy budżetówki. Od początku roku podwyżki dostaną nauczyciele. Rząd przeznaczył na to 1,8 mld zł. Nierozwiązany pozostaje na razie problem lekarzy. Ekonomista banku BGŻ Mateusz Mokrogulski przypomina zaś, że od stycznia zgodnie z prawem wspólnotowym lekarz będzie mógł skończyć pracę po 48 godz. w tygodniu. Tymczasem potrzeby służby zdrowia są znacznie większe. Lekarze mogą zażądać ostrych podwyżek, żeby zostawać w pracy „po godzinach”. Na ile szybki wzrost wynagrodzeń może być niebezpieczny dla gospodarki? – To zależy, jak długo utrzyma się takie tempo. Jeżeli przez rok lub więcej, przyczyni się do znacznego ograniczenia zyskowności przedsiębiorstw i, co za tym idzie, niższych nakładów inwestycyjnych – mówi prof. Stanisław Gomułka. Niektórzy eksperci już zauważają negatywne reakcje biznesu na rosnące płace. Prof. Maria Drozdowicz z SGH wskazuje, że w badaniach koniunktury coraz wyraźniej widać, iż firmy zwalniają z inwestycjami. – W przedsiębiorstwach zdali sobie sprawę z tego, że ich zyski nie są tak wysokie, jak się spodziewali. Niewątpliwie mają na to wpływ wciąż rosnące wynagrodzenia – mówi Drozdowicz. Dlatego wielu ekspertów przewiduje, że w przyszłym roku przedsiębiorcy będą znacznie bardziej powściągliwi w dawaniu podwyżek. – Zahamowania wzrostu płac spodziewam się raczej w połowie roku – mówi Adam Ambroziak. Problem w tym, że wzrost płac już od pół roku przekłada się na wzrost jednostkowych kosztów pracy. To z kolei prawdopodobnie spowoduje wzrost inflacji. W listopadzie tempo wzrostu cen sięgnęło 3,6 proc., chociaż nie licząc żywności i paliw (a ceny tych towarów zależą od sytuacji na świecie), wyniosło zaledwie 1,5 proc. To się może zmienić. Nawet nie biorąc pod uwagę żywności i paliw, w przyszłym roku inflacja może dojść do 2,5 proc. Dlatego Rada Polityki Pieniężnej będzie podnosić stopy procentowe. Wątpliwe, by uczyniła to już jutro. Ale podwyżka kosztów kredytu w styczniu jest niemal pewna.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA