fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Warszawa

Plotka postawiła metro na głowie

Rzeczpospolita
Pasażer o śniadej karnacji mówi do pasażera podającego mu upuszczony portfel: „Dziękuję. W nagrodę coś ci powiem: jutro nie korzystaj z metra. Coś się wydarzy”. Taka plotka, także w wersji esemesowej, krąży wśród pasażerów podziemnej kolejki.
Z jej powodu od środy w metrze panuje stan podwyższonej gotowości. Na stronie internetowej policji www.ksp.waw.pl pojawił się oficjalny komunikat. Policjanci – mundurowi i w cywilu – obserwują podróżnych na peronach i w pociągach. Straż Ochrony Metra przeszukuje bagaże wchodzących do pomieszczeń technicznych i sprawdza samochody wjeżdżających do stacji technicznej na Kabatach (nie wystarcza już karta dostępu).
– Ta historia wraca w ciągu ostatnich miesięcy jak bumerang – mówi rzecznik Metra Warszawskiego Grzegorz Żurawski. – Słyszałem ją już w wielu wersjach. Jest podawana z ust do ust, a później powielana w esemesach . Psychoza narasta. Ostatnio niebezpieczny miał być czwartek 13 grudnia, potem kolejne dni. Co się miało wtedy wydarzyć? Czy chodzi o atak terrorystyczny? Nie wiadomo.
Policjanci apelują, żeby warszawiacy osobiście lub telefonicznie zgłaszali się do najbliższego komisariatu i przekazywali „informacje o źródle pochodzenia plotki”. Według Komendy Stołecznej zgłosiło się już kilkadziesiąt osób, ale autor plotki jest nieznany. Co grozi osobie, która jako pierwsza wysłała esemesa? – Jeśli trafił on do osoby prywatnej, to właściwie nic – przyznaje rzecznik KSP Marcin Szyndler. Satyryk Krzysztof Skiba uważa, że esemesowe ostrzeżenia to może być happening. – Informacje mogą rozsiewać mieszkańcy innych miast, którzy nie mają podziemnej kolejki. Zresztą metro jest w Warszawie tylko w formie szczątkowej. Kto by tu chciał organizować jakąś zadymę? – pyta Skiba.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA