fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Żądania płacowe dobijają kopalnie

Fotorzepa, Bartosz Siedlik
Strajk był nieunikniony. Górnicy chcą i pewnie będą zarabiać więcej. Tylko czy spółki węglowe to przetrwają. Trwa się 24-godzinny strajk ostrzegawczy w Kompanii Węglowej
Powodem strajku są nieuwzględnione przez zarząd spółki żądania płacowe załogi. Domaga się ona wzrostu płac o 6,9 proc. jeszcze w bieżącym roku i 14 proc. w przyszłym. Władze Kompanii proponują, by wysokość podwyżek wyniosła odpowiednio 4,8 i 10 proc.
Jeżeli mimo akcji zarząd spółki nie spełni postulatów protestujących, 19 grudnia Komitet Protestacyjno-Strajkowy ogłosi datę strajku generalnego. O protestach płacowych coraz częściej słychać też w innych spółkach węglowych. Część związków z Jastrzębskiej Spółki Węglowej i Katowickiego Holdingu Węglowego zapowiada, że w razie braku porozumienia co do podwyżek i dodatkowych świadczeń także w tych spółkach w poniedziałek kopalnie staną na co najmniej dwie godziny. Górnicy chcą zarabiać więcej, to nikogo nie dziwi. Pensje w gospodarce wzrosły w tym roku już o 10 proc. Pracownicy kopalń też chcą dostać podwyżki. Pensja górnika dołowego wynosi przeciętnie 4,5 tys. złotych brutto razem z nagrodami i premiami. To sporo ponad średnią krajową, ale trzeba pamiętać, że górnicy pracują w coraz trudniejszych i niebezpiecznych warunkach. W poszukiwaniu surowca są zmuszeni schodzić już poniżej kilometra, gdzie gwałtownie rośnie ryzyko zawalenia się chodników, pożaru i wybuchu metanu.
Pogarszające się warunki wydobycia powodują też jednak spadek wydajności. Według danych Agencji Rozwoju Przemysłu koszt pozyskania tony surowca wynosił na koniec października 184 zł i był wyższy od zeszłorocznego o blisko 9 zł. Spadła tymczasem cena zbytu , po odjęciu od niej kosztu wydobycia spółki węglowe dostają za tonę węgla niespełna 6 zł. To wpływa na sytuację finansową kopalń, po dziesięciu miesiącach roku wynik netto górnictwa wyniósł niespełna 162 mln zł, podczas gdy w podobnym okresie ubiegłego roku – ponad 513 mln zł. Związkowcy z Kompanii Węglowej wydają się jednak nie brać tego pod uwagę. Przewodniczący górniczej „Solidarności” Dominik Kolorz argumentuje, że wyjaśnienia pracodawcy, iż spełnienie żądań górników spowodowałoby katastrofę ekonomiczną Kompanii, są nieprawdą. Po prostu zarząd firmy kieruje nią nieudolnie. 6,1 mld zł wyniosło zadłużenie górnictwa we wrześniu. 90 procent kwoty to dług Kompanii Węglowej Termin strajku nie jest przypadkowy. Zima dopiero się zaczyna, a już wiadomo, że zapasy węgla są stanowczo za małe. Wprawdzie na kopalnianych zwałach leży więcej węgla niż rok temu, ale z reguły jest to miał fatalnej jakości. Elektrownie mają obowiązek zgromadzenia węgla w określonej ilości i jakości. A nie zgromadziły. W tej sytuacji, jeżeli zarząd nie spełni postulatów załogi i strajk będzie się przedłużać, a tym bardziej, gdy przystąpią do niego załogi innych spółek węglowych, w negocjacje prawdopodobnie włączy się rząd. Co prawda w sobotę premier Donald Tusk oświadczył, że nie będzie ingerował w spór w Kompanii Węglowej, ale zastrzegł od razu: – Na tym etapie. A kiedy do stołu rozmów usiądą przedstawiciele rządu, kompromis prędzej czy później się znajdzie. Jakoś przeżyją go Jastrzębska Spółka Węglowa i Katowicki Holding Węglowy, choć wzrost płac na pewno nie ułatwi im planowanego wejścia na giełdę. Może jednak potencjalni inwestorzy to przełkną. JSW z jej świetnym węglem koksującym ma na to spore szanse, tym bardziej że hutnictwo, będące wciąż jeszcze w okresie boomu, bez koksu się nie obejdzie. Katowicki Holding także jeszcze ma zyski, choć coraz niższe. Prawdziwy dramat zacznie się jednak w Kompanii Węglowej. Największy koncern węglowy w Europie, zatrudniający w 16 kopalniach ponad 63 tys. osób, ma ponad 5 mld zł długów. W części odziedziczył je po zlikwidowanych, przejętych spółkach węglowych. Poprzedni rząd wydłużył już okres ich spłaty, ale to nie załatwia sprawy, zwłaszcza wobec coraz gorszych wyników spółki. Nie ma mowy, aby obecny gabinet umorzył choćby część zadłużenia, bo wyklucza to rozporządzenie UE nr 1407. Rząd mógłby jedynie wystąpić do Komisji Europejskiej o zgodę na dopłaty do bieżącej produkcji, czyli na pokrywanie strat Kompanii. – Szanse, że KE zgodzi się na to, są jednak niewielkie – uważa prof. Wiesław Blaschke z krakowskiego PAN. Zarząd Kompanii obliczył, że jeśli spełni żądania związkowców i podniesie płace o 14 proc., bieżący rok KW zakończy 116 mln zł strat. W przyszłym będą ponad dwa razy wyższe, wyniosą ok. 280 mln zł. Kompania może stracić płynność finansową i nie będzie miała pieniędzy na wypłaty. Nie można wykluczyć również, że któryś z wierzycieli nie wytrzyma nerwowo i zgłosi wniosek o jej upadłość. masz pytanie, wyślij e-mail do autorki b.cieszewska@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA