fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Cięcia ze znieczuleniem

Prezydent Bronisław Komorowski podczas zaprzysiężenia rządu wręczył premierowi Donaldowi Tuskowi szalik, który dostał od niego w trakcie kampanii prezydenckiej
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Donald Tusk zapowiedział cięcia i reformy. Ale starał się je łagodzić. PSL do końca nie przekonał
Drugie exposé Donalda Tuska w niczym nie przypominało tego sprzed czterech lat.
W 2007 r. przez trzy godziny słuchaliśmy obietnic o inwestycjach i podwyżkach, a Tusk zwracał się do „rodaków", mówił o „ojczyźnie" i „zaszczytnej służbie". W piątek zapowiedział ostre cięcia. „Nie będzie świętych krów" – zaznaczył. Podkreślał, że mówi „ludzkim językiem", „używając kolokwializmów, by wszyscy zrozumieli".
Za wszelką cenę starał się łagodzić zapowiadane reformy: dając kij, pokazywał marchewkę.

Tusk socjalista?

– Ciężary i trudy ochrony Polaków przed kryzysem muszą być rozkładane sprawiedliwie. Muszą chronić najsłabszych – stwierdził na początku wystąpienia.
Choć nawet politycy Platformy sądzili, że problem wydłużenia wieku emerytalnego trafi do szuflady – premier ich zaskoczył. Zapowiedział reformę emerytalną, łącznie z podwyższeniem i zrównaniem wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn do 67 lat. Ale natychmiast rzucił coś na osłodę: renty i emerytury będą waloryzowane kwotowo, a nie procentowo.
– Tak będzie bardziej sprawiedliwie, bo rozziew między najwyższymi emeryturami a najniższymi jest niesprawiedliwy – przekonywał.
– To zachowanie polityka socjalisty – ocenia dr Bartłomiej Biskup, politolog z UW. – Na podstawie słów premiera można by sądzić, że uważa, iż wszyscy powinni mieć po równo.
Tusk konsekwentnie przy każdej proponowanej zmianie łagodził jej skutki. Policjantom i żołnierzom, którzy mają później odchodzić na emerytury, obiecał od lipca po 300 zł podwyżki. Dlaczego? – Błędem byłoby, gdyby Tusk oparł exposé wyłącznie na straszeniu – mówi dr Grzegorz Balawajder, politolog z Uniwersytetu Opolskiego.
– Dlatego mówiąc o oszczędnościach, stwarza perspektywę, że wyrzeczenia przyniosą jednak coś dobrego.
Jednak już po wyjściu z sali politycy PO mówili, że teraz nie opędzą się od strajkujących przeciw reformie emerytalnej.
– Tusk dba o masowego wyborcę, choć to oczywiste, że te zmiany odczują wszyscy. Stara się nie zrażać do siebie największej grupy – dodaje Biskup.
Jednak zrównanie wieku emerytalnego już wywołało opór koalicjanta. – Nie wiem, jaka będzie decyzja partii, ale nie podniosę ręki za tym, żeby kobieta pracowała do 67 lat – zapowiedział Eugeniusz Kłopotek z PSL.

Trudna koalicja

Słów szefa rządu wicepremier i lider PSL Waldemar Pawlak słuchał ze wzrokiem utkwionym w podłogę. – Znał tylko kierunki exposé, nie szczegóły – usłyszeliśmy w PSL i PO. Najważniejsza dla ludowców była część przemówienia dotycząca rolników. Już od początku kadencji media informowały, że premier zamierza zreformować KRUS. Ludowcy obawiają się przede wszystkim likwidacji tej instytucji. Dlatego od kilku dni przekonywali PO, że obowiązuje umowa koalicyjna z 2007 roku, w której m.in. zapisano utrzymanie systemu. Bezskutecznie.
Donald Tusk mówił o konieczności przechodzenia w przyszłości rolników do powszechnego systemu emerytalnego. W konsekwencji ma to umożliwić odejście od KRUS.
– Mówił o przechodzeniu, a nie likwidacji. A to bardzo daleka przyszłość – podkreślają w kuluarach ludowcy, sugerując, że nie przyłożą do tego ręki.
Ale cieszą się, że premier zaznaczył, iż w KRUS nie ma pieniędzy, które można zabrać do budżetu państwa.
– Mówimy o tym od dawna – przypomina Mieczysław Kasprzak, wiceminister rolnictwa. By uspokoić koalicjanta, Tusk podkreślił, że rolnicy, którzy zapłacą podatek dochodowy, będą też mogli skorzystać z ulg na dzieci. Ale atmosfera między tworzącymi rząd partiami daleka jest od sielanki. Szef Klubu PSL Jan Bury uważa, że ważniejsze od podwyższania wieku emerytalnego jest inwestowanie w edukację młodego pokolenia.
To przytyk do tego, czego w exposé zabrakło. – Ta koalicja wie, że praca rządu to nie są tylko oszczędności, redukcje i cięcia, ale także rozwój i inwestycje w służbę zdrowia – podkreśla Bury. I radzi, by oszczędności poszukał w swoim resorcie minister finansów Jacek Rostowski (współtworzył exposé).
Dlaczego Tusk nawet nie wspomniał o pozostałych dziedzinach? – Dzięki temu przekaz jest jaśniejszy. Zostało wyeksponowane to, o czym chciał powiedzieć – mówi dr Jarosław Flis, politolog z UJ.
Na cichą wojnę zanosi się też między MSZ a resortem gospodarki, którym kieruje Pawlak. Lider ludowców nie godzi się, by instytucja, którą do promocji eksportu chce powołać resort Radosława Sikorskiego, wchłonęła działające przy ambasadach wydziały promocji handlu i inwestycji, które podlegają resortowi gospodarki.

Gest wobec Palikota

PO przy wprowadzaniu zmian nie chce być zależna tylko od poparcia ludowców. Liczy więc na wsparcie SLD i Ruchu Palikota. W exposé premier dał temu wyraz. Co prawda zganił pomysł Janusza Palikota, by zdjąć krzyż z sali obrad, ale natychmiast zapowiedział, że księża powinni uczestniczyć w powszechnym systemie ubezpieczeń społecznych (dziś korzystają z Funduszu Kościelnego, do którego płyną pieniądze z budżetu państwa).
– To gest Tuska wobec środowisk lewicowych – ocenia dr Jarosław Flis z UJ. – Ale całe wystąpienie pokazuje, że stara się umocnić swoją centrową pozycję.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA