fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Brazylijska przekora

Materiały Promocyjne
Cansei de Ser Sexy, czyli zmęczeni byciem sexy – tacy właśnie są Brazylijczycy z CSS grający eklektyczną, przekorną muzykę. Wtorkowy koncert w Stodole pokaże, dlaczego tak trudno się jej oprzeć.
Spośród grona młodych modnych zespołów indie CSS wyróżnia nonszalancja. To nie cyniczny spisek mający na celu wyciągnięcie od widzów pieniędzy bez dostarczenia czegoś w zamian, lecz raczej niezobowiązujące podejście do muzyki.
Trudno powiedzieć, czy będąca twarzą grupy Lovefoxx jest ładna czy nie, nie dałbym też złamanego grosza za jej wokalne umiejętności. Ale gdy zachęca: „Kochajmy się i posłuchajmy Death from Above", okazuje się zupełnie ujmująca.
CSS funkuje, punkuje, ostatnimi czasy reggae'uje nawet, nie przejmując się tym wszystkim szczególnie. Zespół jest oczywiście świadomy faktu, że gitary dotarły do klubów, wie, ile może zdziałać szczypta elektroniki, niemniej nie daje się zwariować. Liczy się lekkość kompozycji, nośność refrenu i ciuchy wygrzebane ze sklepów z tanią odzieżą w Sao Paulo.
Szpan nie przeszkodził ekipie w nagraniu trzech płyt. Debiutancka, zdecydowanie najlepsza w karierze „Cansei de Ser Sexy", została zauważona przez magazyny, które wypada dziś młodemu człowiekowi znać, a następnie zaadaptowana na potrzeby reklam, gier komputerowych i telewizji.
Jej amerykańską dystrybucją zajęła się kultowa (w niektórych kręgach) wytwórnia Sub Pop, która na swoją reputację zapracowała, wydając Sonic Youth, Nirvanę, ale też celebrytów sceny niezależnej – Fleet Foxes czy The Rapture. Brazylijczycy wystąpili na wielu ważnych festiwalach, w tym Glastonbury. W żadnym razie proszę nie dać się zwieść ich sposobowi bycia. Oni (a właściwie one – CSS to zespół w 75 proc. kobiecy) wiedzą, jak igrać z publicznością. I lubią to robić.
CSS, Stodoła, Warszawa, ul. Batorego 10, bilety: 120 zł, rezerwacje: www.stodola.pl, wtorek (22.11), wejście od godz. 19
ZAGRAJĄ W WARSZAWIE
Grabek, Sen Pszczoły, ul. Inżynierska 3, bilety: 20 zł, rezerwacje: tel. 530 360 060, niedziela (20.11), godz. 21.30
Solowy album Wojciecha Grabka „8" wydany wiosną tego roku to jeden z najciekawszych debiutów na niezależnej, alternatywnej scenie. Ten multiinstrumentalista udowadnia, że są jeszcze rejony dźwiękowej ekspresji, w które rzadko kto się zapuszcza. Grabek łączy elektroniczne, czasami ostre industrialne bity wydobywające się z komputerowych generatorów z zapętlonymi partiami skrzypiec i wokali.
Artrosis, Proxima, ul. Żwirki i Wigury 99a, bilety: 25 – 30 zł, rezerwacje: tel. 22 822 30 03, niedziela (20.11), godz. 19
Polska scena industrialna nie jest specjalnie silna, ale mamy na niej kilka zespołów naprawdę ciekawych. Jednym z nich jest zielonogórski Artrosis. Ci muzycy zaczynali 15 lat temu grając mroczny, gotycki metal, z czasem jednak w ich muzyce pojawiało się coraz więcej elektroniki, przestrzeni i chłodu. Po niemal sześciu latach milczenia grupa Artrosis wydała właśnie nową płytę. „Imago" przynosi znakomite, elektroniczne kawałki okraszone gitarowym czadem na najwyższym europejskim poziomie.
Antimatter, Proxima, ul. Żwirki i Wigury 99a, bilety: 40 – 55, rezerwacje: tel. 22 822 30 03, piątek (18.11), godz. 19
Muzycy formacji Antimatter nazywani są czasem „nowoczesną Anathemą". Z dwóch powodów. Po pierwsze jest to grupa założona w Liverpoolu w 1988 roku przez Duncana Pattersona – dawnego basistę i autora tekstów Anathemy. Zresztą i później z Antimatter współpracowali muzycy Anathemy: bracia Daniel (gitara) i Jamie (perkusja) Cavanagh. A po drugie także muzyka Antimatter w pewien sposób nawiązuje do dokonań tej metalowo-progresywnej formacji, ale brzmi nowocześniej, nieco bardziej elektronicznie. Nie brak w ich muzyce nawiązań do trip hopu ale także do klasyki prog rocka, np. do Pink Floyd.
Indios Bravos, Hard Rock Cafe, ul. Złota 59, bilety: 40 – 45 zł, informacje: tel. 22 222 07 00, wtorek (22.11), godz. 18
Grupa Indios Bravos powstała początkowo jako projekt studyjny. W 1997 roku gitarzysta Piotr Banach, współlider szczecińskiej formacji Hey, postanowił nagrać nową muzykę różniącą się od tego, co robił wcześniej w macierzystym zespole. Wydana w 1999 roku płyta „Part One" zawierała piosenki w stylu reggae, ale zagrane w sposób mocny, rockowy, a czasami nawet bluesowy. Niedługo Banach odszedł z Hey, a Indios Bravos zaczęło działać także jako zespół koncertowy. Dziś na koncie ma sześć płyt i udane trasy koncertowe.
Goran Bregowić, Sala Kongresowa, pl. Defilad 1, bilety: 105 – 255 zł, rezerwacje: tel. 22 656 72 99, czwartek (24.11) godz. 19
W Polsce Goran Bregović ma oddanych fanów od wielu, wielu lat. Jeszcze za czasów Jugosławii jego rockowy band Bijelo Dugme cieszył się u nas sławą w środowiskach alternatywnych. Później, kiedy zaczął odnosić sukcesy ze swoją Orkiestrą Weselno-Pogrzebową pisząc muzykę do filmów Kusturicy, miłość Polaków do jego bałkańskiej muzyki nie osłabła. Bregović nagrał nawet z naszymi artystami – Kayah i Krzysztofem Krawczykiem – płyty. Tym razem postanowił połączyć swoje siły z ludowym zespołem Śląsk. Ciekawe, jaki będzie efekt.
Decapitated, Progresja, ul. Kaliskiego 15a, bilety: 45 – 55 zł, rezerwacje: tel. 22 683 75 42, czwartek (24.11), godz. 19
Metal może robić wielkie wrażenie, nawet na tych, którzy za ciężkim graniem nie przepadają. Udowodni to grupa Decapitated. Szybkie jak błyskawica tempa, precyzyjne uderzenia perkusji, szalone partie gitar – to zostaje w pamięci. Po kilku latach milczenia i problemach (śmierć perkusisty) grupa powróciła w tym roku kipiącym energią albumem „Carnival is Forever". W Proksimie razem z Decapitated zagrają kapele z Wielkiej Brytanii, Włoch, Belgii i Kanady.
mts, kc
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA