fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Nobel dla naukowców z Gliwic

Al Gore i przedstawiciele IPCC na spotkaniu z komitetem noblowskim
AFP
Pracownicy Instytutu Inżynierii Chemicznej PAN w Gliwicach mogą się czuć laureatami nagrody Nobla. Od lat działają w międzynarodowej grupie naukowców IPCC, czyli Międzyrządowym Zespole do spraw Zmian Klimatu. Jutro IPCC wraz z Alem Gore'em odbiorą w Oslo Pokojową Nagrodę Nobla.
W ubiegłym roku IPCC opracowało specjalny raport dotyczący możliwości ograniczenia emisji dwutlenku węgla. Znalazły się w nim najnowsze osiągnięcia dotyczące metod wychwytywania, transportu i składowania dwutlenku. To właśnie za niego IPCC otrzymało Nobla. Przy raporcie pracowali naukowcy z całego świata, w tym także z Polski. Z polskiej strony prace koordynował prof. Krzysztof Warmuziński, dyrektor IICh.
Za wkład w powstawanie raportu gliwicki zespół otrzymał podziękowania od Ogunlade Davidsona, kierującego pracami IPCC. „Nagroda ta jest dla wszystkich z was, którzy uczestniczyliście w opracowywaniu raportów. Praca ta sprawiła, że IPCC uznawane jest jako autorytet w sprawach zmian klimatu i sposobów ich unikania. Każdy z was może być dumny z tych osiągnięć", czytamy w liście gratulacyjnym Ogunlade Davidsona.
Najpoważniejszym bodaj problemem dla środowiska jest wychwytywanie CO2 ze źródeł energii, a więc także z węgla. Można wyłapywać go wprost z gazów odlotowych w elektrowniach, można strać się wyeliminować go z paliwa pierwotnego, a więc węgla, ropy czy gazu jeszcze przed procesem produkcji energii.
– Obecnie intensywnie bada się kolejną technikę eliminacji CO2, czyli spalanie tlenowe. Węgiel, gaz ziemny czy ropę spala się nie, jak do tej pory, w atmosferze powietrza, jak w w normalnej elektrowni, lecz w atmosferze czystego tlenu, po czym dopiero wtedy usuwa się CO2. Transport dwutlenku węgla jest dla naukowców sprawą stosunkowo prostą do opanowania, stąd w raporcie IPCC poświęcono mu najmniej miejsca. Olbrzymim zagadnieniem związanym z ograniczaniem emisji C02 jest natomiast jego składowanie – tłumaczy prof. Warmuziński.
Z wielu możliwych opcji najbardziej realistyczną jest składowanie go pod ziemią, a ściślej w piaskowcach wodonośnych. Chodzi o grunty na głębokościach kilkuset do tysiąca metrów nasączone silnie zasolonymi wodami (a więc nie jest to woda pitna). Na szczęście w Polsce i na świecie są to olbrzymie obszary, oczywiście na dużych głębokościach. Piaskowce te mogłyby więc doskonale pełnić rolę swego rodzaju kubła na śmieci, w tym przypadku na dwutlenek węgla. W tym momencie na plac boju wejść muszą jednak geolodzy. Podziemne piaskowce w które będzie się wtłaczać dwutlenek węgla muszą mieć odpowiednio szczelny nakład skalny, trzeba poznać ich pojemność. Skala problemu jest ogromna. Duża elektrownia o mocy 1000 megawatów opalana węglem produkuje rocznie ok. 7 mln ton dwutlenku węgla.
– Sekwestracja Co2 jest obecnie stosowana na niewielką skalę. Jedyna na świecie instalacja pilotażowa, która usuwa dwutlenek węgla z gazów odlotowych działającej elektrowni, działa w Danii. Przy czym usuwa ona tylko bardzo niewielką część CO2 – mówi prof. Jarmuziński.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA