fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Warszawa

Po schodkach nad Wisłę dopiero za trzy tygodnie

Wygięte w łuk schody są gotowe już od października, ale spacerowicze nie mogą jeszcze po nich chodzić. Powód – urzędnicza biurokracja
– Skończyliśmy techniczne odbiory. Opinię musi wydać jeszcze tylko Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego – mówi Maria Ślimkowska z urzędu dzielnicy Śródmieście.
Kto jednak myśli, że już za kilka dni będzie mógł skrócić sobie drogę ze Starówki nad Wisłę, rozczaruje się. PINB ma aż 21 dni na sprawdzenie dokumentacji i nie zamierza skracać terminów.
– Tyle czasu daje nam ustawa i nie możemy obejść przepisów – usłyszeliśmy w śródmiejskiej delegaturze urzędu.
Zresztą dokumenty do PINB jeszcze nie dotarły. Urząd dzielnicy wciąż nie otrzymał od wykonawcy schodów wszystkich załączników, brakuje m.in. ekspertyzy geodezyjnej.
– Spodziewamy się uzupełnienia dokumentacji w poniedziałek – mówi Ślimkowska. Wtedy kurier zawiezie papiery do PINB i zacznie się odliczanie 21 dni.
Schody wyłożone granitowymi płytami już teraz wzbudzają zachwyt turystów. Zejście zagrodzone jest jednak siatką. – Szkoda – mówi para, którą spotkaliśmy na tarasie widokowym. – Czekaliśmy jednak już tyle, że dodatkowe trzy tygodnie wytrzymamy.
Zejście zaczyna się obok tarasu, przy kamienicy na ul. Brzozowej 6/8 – różnica wysokości wynosi 16 m.
Skąd wzięło się wzniesienie, wyjaśnia varsavianista Jarosław Zieliński: – W tym miejscu już na początku XIII w. ulokowano wysypisko, na którym lądowały nieczystości m.in. śmieci i gnojowica. Stąd właśnie wzięła się nazwa – mówi.
Dopiero król Stanisław August, który z powodu cuchnącego sąsiedztwa nie lubił podobno wychodzić na tarasy Zamku Królewskiego, kazał zasypać górę warstwą ziemi i zasadzić murawę. Wtedy też postawiono tam drewniane strome schodki.
– Nie było tu bezpiecznie, roiło się od oprychów, którzy przesiadywali w spelunkach – mówi Zieliński.
Miejsce na tyłach Starego Miasta przeszło metamorfozę w latach 20. XX w. – w górę wbudowano olbrzymi gmach mieszkalny dla pracowników PKO. Fragmenty fundamentów rozebranego po wojnie gmaszyska znaleziono podczas budowy schodów.
Inwestycja kosztowała Śródmieście niemal 3 mln zł. Na przyszły rok dzielnica planuje remont kolejnego zejścia ze Starówki w dół skarpy. Chodzi o nieodnowiony górny odcinek Kamiennych Schodków.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA