fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kosmos

Eris - zimna bliźniaczka Plutona

Eris wraz z małym księżycem Dysnomią są najbardziej odległymi od Słońca obiektami naszego układu planetarnego
NASA
Niezwykły obiekt na obrzeżach Układu Słonecznego może posiadać atmosferę
Eris to prawdopodobnie największa dotąd odkryta planeta karłowata. Jej rozmiary są porównywalne z Plutonem. Najnowsze obserwacje pokazują, że pod wieloma względami jest ona jego bliźniaczką. Badania prowadzone przez specjalistów Obserwatorium Paryskiego i Uniwersytetu Pierre et Marie Curie sugerują, że na obrzeżach Układu Słonecznego kryje się jeszcze wiele – w pełnym znaczeniu tego słowa – dużych niespodzianek.

Bogini niezgody

Odkryta stosunkowo niedawno – bo w 2005 roku – planeta początkowo została nazwana Xena (jak telewizyjna wojownicza księżniczka z serialu). Obserwacja obiektu obiegającego Słońce co 561 lat sama w sobie jest niełatwa. Ponadto obecnie glob ten znajduje się wyjątkowo daleko – ok. 96 jednostek astronomicznych od naszej gwiazdy (jedna j.a. odpowiada średniej odległości Ziemi od Słońca).
Nazwa Eris – od imienia greckiej bogini niezgody – została jej nadana rok po odkryciu. Trudno o lepszą nazwę dla obiektu, który wzbudził tak wiele kontrowersji – pisze w komentarzu w "Nature" Amanda Gulbis z Southern African Astronomical Observatory. "Rzadko się zdarza, aby odkrycie astronomiczne wzbudziło taką debatę i emocjonalną reakcję". Rozmiary Eris – prawdopodobnie przewyższające Plutona –  sprawiły, że naukowcy musieli na nowo przyjąć definicję planety. Zarówno Eris, jak i Ceres oraz Pluton zostały nazwane planetami karłowatymi. Dla Plutona (oraz jego badaczy) oznaczało to bolesną degradację. Teraz okazuje się, że podobieństw między Eris a Plutonem jest znacznie więcej. A pod pewnymi względami astronomowie wiedzą teraz o tym zimnym odległym obiekcie więcej niż o jeszcze niedawnej planecie.

W blasku gwiazd

Na przykład rozmiar – nowe pomiary pozwoliły ustalić, że promień Eris to 1163 kilometry, plus minus sześć. Czy to więcej niż Pluton? Nie wiadomo, bo atmosfera tego obiektu uniemożliwia dokładną obserwację. Szacuje się jego promień na 1150 – 1200 km. W przypadku obserwacji Eris wykorzystano efekt przejścia odległej gwiazdy "za plecami" obiektu. Już wcześniej udawało się skorzystać z okultacji (jak nazywają to zjawisko astronomowie) do badania ciał w Układzie Słonecznym, w tym kilku znajdujących się w pasie Kuipera. Najciekawszą obserwacją międzynarodowego zespołu jest ustalenie, że zimna i odległa Eris w pewnych warunkach może mieć atmosferę. Jak to  możliwe? Obserwacje wskazują, że obecnie ta karłowata planeta jest atmosfery pozbawiona. Jednocześnie jej powierzchnia odbija zdumiewająco dużo światła. Dlaczego to takie dziwne? Bo zgodnie z teorią powinna być posieczona uderzeniami meteorytów, "brudne". Jedyne wytłumaczenie to przyjęcie, że podczas swej drogi wokół Słońca zbliża się na tyle do naszej gwiazdy, że zamarznięte związki na jej powierzchni sublimują. Okresowo wytwarzana jest atmosfera, która – gdy planetka oddala się od Słońca, ponownie zamarza i opada przykrywając "brud". Czy to samo dzieje się na innych podobnych obiektach? – pyta w komentarzu Amanda Gulbis? Na obrzeżach Układu Słonecznego mogą kryć się jeszcze setki takich obiektów. A Eris jest pierwszym tak dokładnie zbadanym.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA