fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Szczyt UE zadecyduje o pakiecie antykryzysowym

Bloomberg
Unijni przywódcy mają dziś wieczorem podjąć ostateczne decyzje w sprawie pakietu antykryzysowego. Wcześniej projekt tych propozycji musi przyjąć Bundestag
Po raz pierwszy unijne środki antykryzysowe muszą być zatwierdzone przez niemieckich deputowanych, zanim pochylą się nad nimi europejscy przywódcy. To efekt werdyktu sądu konstytucyjnego w Karlsruhe. Angela Merkel poszła na całość i zgodziła się na debatę i głosowanie plenarne, choć wyrok z Karlsruhe obliguje ją tylko do uszanowania stanowiska parlamentarnej komisji budżetowej. – Chciałabym uzyskać w tej sprawie możliwie szerokie poparcie i zabiegam o nie – powiedziała kanclerz.
Mandat parlamentu jest jej potrzebny przed zaplanowanym na środowy wieczór kolejnym szczytem antykryzysowym, który ma podjąć ostateczne decyzje w sprawie pakietu dyskutowanego już na szczycie w ostatnią niedzielę. Najpierw, o godzinie 18, zbiorą się przywódcy UE. Po godzinie dziesiątka opuści salę i zostaną tylko szefowie państw i rządów strefy euro. Kluczowe pozostaje, jak wzmocnić Europejski Fundusz Stabilności Finansowej oraz jaki ma być kolejny pakiet dla Grecji. – Spodziewam się, że negocjacje na ten temat będą trwały do samego rozpoczęcia szczytu albo nawet dłużej – mówi nieoficjalnie wysoki rangą dyplomata jednego z państw UE. W sprawie EFSF na stole są wciąż dwie opcje i z dużym prawdopodobieństwem przywódcy zdecydują o przyjęciu obu. A szczegóły techniczne i zakres ich stosowania pozostawią do ustalenia specjalistom na tygodnie po szczycie. Jedna możliwość przewiduje gwarancje EFSF dla pierwszych 20 – 30 proc. ewentualnych strat nabywców nowo emitowanych obligacji państw strefy euro. Druga zakłada stworzenie nowego funduszu, którego udziałowcami mogłyby być państwa spoza strefy euro, w założeniu te dysponujące dużymi nadwyżkami finansowymi, jak Brazylia czy Chiny.
Centralną częścią nowego pakietu dla Grecji jest dobrowolna redukcja długu w posiadaniu prywatnych wierzycieli. Rządy chcą 60 procent, banki zgadzają się na 40 proc. Do wieczora w środę powinien zostać znaleziony kompromis. Już w niedzielę uzgodniono natomiast konieczność dokapitalizowania banków europejskich (najpierw ze źródeł prywatnych), na wypadek częściowej niewypłacalności Grecji. Ogólna kwota jest szacowana na 100 – 110 mld euro. Zdaniem portugalskiej telewizji SIC tamtejsze banki stracą na potencjalnym umorzeniu połowy greckiego długu co najmniej 0,5 mld euro. Najwięcej może utracić Banco Comercial Portugues, właściciel Banku Millennium – około 300 mln euro. Kryzys w strefie euro wychodzi już poza granice Grecji. W Rzymie premier Berlusconi walczy o poparcie koalicjantów dla reform gospodarczych, których żądają od niego partnerzy w strefie euro. Włochy, z długiem publicznym na poziomie 120 proc. PKB, są uważane przez rynek za kolejną potencjalną ofiarę zarażenia. Inwestorzy niepokoją się także losami Francji i jej maksymalnego na razie ratingu na poziomie AAA. Rentowność obligacji obu tych krajów mocno rośnie. Korespondencja z Brukseli
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA