fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Świąteczny marsz dzieli. ONR kontra lewicowa młodzież

Przeciwnicy marszu demonstrowali w ubiegłym roku. Wywołali starcia z policją. Zapowiadają, że i w tym roku się pojawią
Fotorzepa, Mariusz Dąbrowski MD Mariusz Dąbrowski
Organizatorzy marszu, który 11 listopada przejdzie ulicami stolicy, oraz ci, którzy zamierzają go zablokować, chwalą się coraz liczniejszym poparciem
"Spotkajmy się w Warszawie, by zamanifestować naszą narodową dumę i przywiązanie do suwerennego państwa polskiego. Niepodległa Polska to wartość bezcenna" – zachęcają na stronie internetowej organizatorzy Marszu Niepodległości, który  11 listopada ma przejść ulicami Warszawy.
– Liczymy, że będzie nas co najmniej 11 tysięcy – mówi "Rz" Robert Winnicki, prezes Młodzieży Wszechpolskiej, która wraz z Obozem Narodowo-Radykalnym jest głównym organizatorem marszu.
Na razie wiadomo tylko, że marsz wyruszy o godzinie 15 z placu Konstytucji. Trasa pozostaje tajemnicą. – Nie chcemy ułatwiać zadania anarchistom i lewakom, którzy kolejny raz będą chcieli wywołać zamieszki i nie dopuścić do marszu – tłumaczy Winnicki.
W ubiegłym roku marsz próbował zablokować społeczny ruch Porozumienie 11 Listopada. Doszło do przepychanek z policją. – Blokujemy dlatego, że organizatorzy to organizacje nacjonalistyczne, ksenofobiczne i rasistowskie – tłumaczy Łukasz Korda, przedstawiciel ruchu. Zapowiada, że i w tym roku będzie kontrmanifestacja. – Nie zgadzamy się na obecność neofaszystowskiego autorytarnego dyskursu, który ubrany w płaszczyk patriotyzmu próbuje opanowywać przestrzeń publiczną – dodaje.
Ruch skupia niemal 80 organizacji lewicowych, anarchistycznych, walczących o prawa homoseksualistów czy mniejszości narodowych. W Porozumieniu znalazły się nawet wspólnie antyizraelska Kampania Solidarności z Palestyną oraz Żydowska Ogólnopolska Organizacja Młodzieżowa. – Z tego powodu, że jest w nim Kampania, musieliśmy z niego wystąpić – mówi jednak "Rz" przewodnicząca ŻOOM Anna Bakuła.
Listą kilkunastu organizacji i ponad 60 znanych osób, które popierają marsz, chwalą się też jego organizatorzy.
Obie strony zapewniają, że nie chcą, by doszło do zamieszek. – To nie my jesteśmy zagrożeniem dla porządku publicznego. Proszę spojrzeć na to, co się działo w Atenach, Rzymie czy Londynie. Wszędzie zamieszki wywoływali anarchiści i lewacy – przekonuje Winnicki.
Władze Warszawy twierdzą, że sobie poradzą. Do tej pory cztery osoby prywatne zarejestrowały na 11 listopada zgromadzenia, prawdopodobnie sympatycy Porozumienia. W zeszłym roku zarejestrowano ich 22.  – Skoro daliśmy sobie radę z taką liczbą jednego dnia, to i w tym roku sobie damy – mówi Magdalena Łań z biura prasowego stołecznego ratusza.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA