fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Pierwszy dzień nowych posłów

Nowi posłowie chodzili wczoraj po Sejmie z wyprawkami. Dostali m.in. konstytucję, pendrive i długopis
Fotorzepa, Magda Starowieyska Magda Starowieyska
Próbne głosowania, zdjęcia do legitymacji i odbiór wyprawek – nowi posłowie zaczęli szkolenie
– Trochę nerwów jest – mówi "Rz" Killion Munyama, pochodzący z Zambii nowy czarnoskóry poseł PO. – Nie mam pojęcia, które mam miejsce na sali plenarnej ani jaki numerek sejmowej skrytki. Na razie jestem zielony – śmieje się. – Budynek jest wielki, ale już tu kiedyś byłem. Poradzę sobie – zapewnia.
Munyama jest jednym ze  130 nowych posłów. Wczoraj na Wiejską przybyło około 100 z nich, by poznać kulisy pracy na Wiejskiej (na dziś zaplanowano drugi dzień nauki). – To nieobowiązkowe. Posłom nie można niczego kazać – rozkładają ręce sejmowi pracownicy.

Fotografowi  się podobało

Przy wejściu nowi reprezentanci narodu odbierają powitalne wyprawki. – Nie zdążyłem jeszcze zajrzeć i zobaczyć, co jest w tych teczkach. Zasuwam tu dzisiaj jak mały samochodzik – mówi "Rz" Jan Tomaszewski, były bramkarz i nowy poseł PiS.
– Konstytucja, regulamin Sejmu, pendrive, długopis, płyta z wirtualnym spacerem po Sejmie – wylicza zawartość teczek Monika Srzednicka-Raczkowska z Kancelarii Sejmu. Pakiety z gadżetami szybko znikają. A do fotograficznego atelier, gdzie robiono zdjęcia do legitymacji poselskiej i paszportu dyplomatycznego, ustawia się kolejka. Tłumek robi się większy, bo otacza ją grupka dziennikarzy i operatorów kamer. – To na agenta Tomka tak czekają – słychać szepty w poselskiej kolejce, gdy na fotelu u fotografa siedzi nowy poseł PiS Tomasz Kaczmarek, były agent CBA. – Zdjęcie twarzowe? – pytamy posła. – A nie wiem, nie widziałem, ale fotografowi się podobało – zdradza Kaczmarek. Na sejmowych korytarzach bryluje Robert Biedroń z Ruchu Palikota. Prezentuje się w stylu eko z lnianą torbą na ramieniu. Twierdzi, że rozeznanie w Sejmie ma, bo już tu bywał. – Poza tym wielu znajomych z innych partii obiecało pomoc – zdradza. Poseł Biedroń promienieje radością. Uśmiecha się szeroko, zwłaszcza gdy pada pytanie, czy już wie, co to jest sejmowy Konwent Seniorów. Kilka dni temu wpadł na tym pytaniu w audycji Moniki Olejnik w Radiu Zet, mówiąc, że to spotkanie najstarszych posłów. – Przyszedłem tu dzisiaj, żeby się wszystkiego dowiedzieć. Będę pilnie notował – deklaruje Biedroń. I dodaje, że po szkoleniu będzie można wywoływać go do odpowiedzi. – A ja nie będę uczestniczył w takich klasówkach jak posłowie Ruchu Palikota – zapewnia agent Tomek pytany, czy o pracy Sejmu już coś wie. – Nigdy nie mówiłem, że znam się na wszystkim. Osoby od wszystkiego są do niczego. Ja się znam na walce ze zorganizowaną przestępczością, ale w szkoleniu będę aktywnie uczestniczył.

Różne kolory,  różne guziki

Z teczkami w rękach i plakietkami informującymi, że są nowymi posłami, politycy idą rozliczać się z dojazdu do Sejmu. – Zdali egzamin. Żaden nowy poseł nie miał problemu z rozliczeniem. Donieśli bilety – informują panie z punktu rozliczeń. Tomaszewski już w południe był mocno zziajany, a pot spływał mu z czoła. – Przed meczem trzeba się spocić. Już wszystko załatwiłem, złożyłem dokumenty, zameldowałem się w hotelu poselskim, mam też tymczasową kartę do głosowania – wymienia i przegląda kieszenie. – Gdzieś ją tu mam. Nie zgubiłem, tylko nie mogę znaleźć w tej chwili – zastrzega. Jego partyjny kolega Janusz Śniadek, były przewodniczący NSZZ "Solidarność", pewnie kroczy po sejmowych korytarzach. – Bez przesady, całego budynku nie znam. Byłem tu kilka razy, ale zawsze w konkretnym celu i u konkretnych osób. Poznawanie sejmowego labiryntu jeszcze przede mną – mówi "Rz". O godz. 11 na sali plenarnej zaczyna się seminarium dla sejmowych debiutantów. Wreszcie mogą zasiąść w zielonych pluszowych fotelach. – Bardzo wygodne – zapewniają chórem. Spóźniona wpada transseksualna posłanka Ruchu Palikota Anna Grodzka. – Zainteresowanie dziennikarzy moją osobą jest ogromne – ocenia. I przyznaje, że zamiast się szkolić, co chwila musi wychodzić, by udzielać wywiadów: – W ogóle nie umiem poruszać się po Sejmie. Na razie wiem tylko, gdzie jest stolik dziennikarzy. Posłowie najpierw słuchają wykładu o organizacji Sejmu i trybie uchwalania ustaw. Ale większy entuzjazm budzą zajęcia z używania maszynki do głosowania. – Decyzję można zmienić, przyciskając czerwony guzik. Naciśnięcie białego oznacza, że dokonali państwo głosowania – tłumaczy prowadzący ćwiczenia pracownik Kancelarii Sejmu. A posłowie ochoczo przyciskają guziki. – Są pytania? – zagaja prowadzący. Nie ma. – Ale zostało jeszcze sześć minut – oświadcza.  I ten czas poświęca wyjaśnianiu, dlaczego druki sejmowe mają kilka kolorów (to zależy m.in. od etapu prac nad projektem). Opowiada debiutantom, że za nieusprawiedliwione nieobecności będą mieli obcinane uposażenie. – Nie czuję się zestresowana czy przerażona, ale dopiero tutaj poczułam, jak ważne zadanie stoi przede mną – oświadcza po wyjściu ze szkolenia Ewa Żmuda-Trzebiatowska (PO). Munyamę szkolenie uspokoiło: – Było przydatne. Będzie dobrze, idę na obiad.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA