fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Zawinił człowiek czy korupcja?

Jak-42 rozbił się w Jarosławiu 7 września
AFP
Według władz za ostatnie katastrofy lotnicze odpowiadają piloci. Eksperci nie są tego tacy pewni
Źródła w Ministerstwie Obrony przychylają się do wersji mówiącej, że przyczyną wypadku Suchoja, który rozbił się w czwartek nad Amurem, był czynnik ludzki, czyli błąd załogi – donosi rosyjska prasa.
Załoga była jednak bardzo doświadczona. W bombowcu zginął bohater pięciodniowej wojny z Gruzją z 2008 roku, kawaler Orderu Męstwa – nawigator Witalij Nowosielskij. Jako pierwszy rosyjski lotnik zaatakował on wtedy kolumnę gruzińskich czołgów idącą na stolicę południowej Osetii – Cchinwali. Szturmowiec Su-24 leciał na rutynowy przegląd techniczny. Nie był to pierwszy przegląd i remont tej maszyny – została wyprodukowana przed 1993 rokiem. W ciągu ostatnich lat wypadki tego typu bombowców są coraz częstsze. Na ogół jednak pilotom udaje się katapultować, tak jak na przykład 17 lutego 2010 roku pod Petersburgiem.
W maju naczelny prokurator wojskowy Siergiej Fridinskij, opisując rozmiary korupcji w wojsku i przemyśle obronnym (jego zdaniem kradzione jest co najmniej 20 procent pieniędzy wkładanych przez państwo w armię), jako jeden z przykładów tego rodzaju przestępczości wymienił oszukiwanie podczas remontowania samolotów. – W lotniczym zakładzie remontowym numer 275 dyrektor w porozumieniu z dostawcami kazał instalować w remontowanych samolotach zamiast nowych części zamiennych części używane, często wręcz niesprawne – mówił prokurator. – Dokumentacja techniczna była fałszowana. Nietrudno zgadnąć, jaki to miało wpływ na bezpieczeństwo i gotowość bojową. Dobiega końca śledztwo w sprawie katastrofy cywilnego jaka-42, który 7 września rozbił się w Jarosławiu z 42 osobami na pokładzie, w tym drużyną hokejową Lokomotiw. Eksperymenty wykazały, że samolot startował, jednocześnie hamując. Według nieoficjalnych informacji Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK) za podstawową uznaje w tej sytuacji wersję, że pilot, chcąc podnieść mającą kłopoty ze startem maszynę, ciągnął z całej siły ster, nieświadomie zapierając się z całej siły nogami w pedał hamulca. Stąd niedostateczna prędkość w momencie oderwania się maszyny od ziemi i katastrofa. Niektórzy rosyjscy lotnicy twierdzą jednak, że w jaku nie da się przypadkowo nadepnąć na pedał hamulca. – Zwalać winę na załogę zawsze jest najłatwiej – komentuje lotnik oblatywacz Andriej Gusiew. I podkreśla, że ponieważ MAK dopuszcza samoloty do eksploatacji, we własnym interesie odrzuca hipotezy mówiące o awarii technicznej. Zdaniem Gusiewa hamował nie pilot, tylko sam system hydraulicznego hamowania – z powodu jakiegoś defektu. W czwartek wieczorem w Petersburgu jak-42 startujący do Kazania zderzył się z lotniskowym samochodem, który nieoczekiwanie, wbrew wszelkim regułom, znalazł się na pasie startowym. W samolocie nikt nie ucierpiał, natomiast kierowca i pasażer samochodu są ranni. Co robili na pasie startowym? – Najprawdopodobniej zawiodły służby lotniska – mówią nieoficjalnie urzędnicy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA