fbTrack

Ekologia

A jednak coraz cieplej

Średnia temperatura powierzchni planety wzrosła o 1 st. od połowy XX wieku.
AFP
Globalny wzrost temperatury jest faktem – potwierdzili naukowcy finansowani przez przeciwników teorii o wpływie człowieka na zmiany klimatu
To ogromny cios dla zwolenników teorii o spisku ekspertów zajmujących się klimatem. Naukowcy, którzy mieli znaleźć dowody na fałszowanie danych, znaleźli potwierdzenie tezy o globalnym ociepleniu wywołanym działalnością człowieka.
Najnowsze badania są dziełem grupy ekspertów pracujących w ramach programu Berkeley Earth Project. Uruchomił go prof. Richard Muller, fizyk z Uniwersytetu Kalifornijskiego. Jego celem było przeanalizowanie danych, które dały początek tzw. Climategate.

Sprawdzam!

Sprawa zaczęła się w 2009 roku, kiedy hakerzy wykradli listy e-mail klimatologów Uniwersytetu Wschodniej Anglii. Włamywacze wybrali niektóre fragmenty listów dotyczące badań zmian klimatu i umieścili je w Internecie.
Rozpętała się burza. Wyrwane z kontekstu fragmenty świadczyły bowiem o tym, że badacze z szanowanych instytucji naukowych ukrywali niekorzystne dla swoich teorii dane, a nawet niektóre informacje fałszowali. To dało początek aferze Climategate, w wyniku której tezy o globalnym ociepleniu wywołanym działalnością człowieka zostały poddane medialnej krytyce. Naukowcy zajmujący się tą tematyką zostali zepchnięci do defensywy, a negocjacje międzynarodowe oparte na teorii globalnego ocieplenia upadły. – Byłem głęboko zaniepokojony faktem, że grupa naukowców z Uniwersytetu Wschodniej Anglii zataiła istotne dane – przyznał w rozmowie z siecią BBC prof. Richard Muller. – Naukę robi się najlepiej wtedy, gdy wszystkie problemy i ich analiza są upublicznione. Prof. Muller zebrał dziesięciu innych naukowców, m.in. tegorocznego noblistę Saula Perlmuttera, i wspólnie przeanalizowali dostępne dane. Ich prace finansował m.in. Koch Industries – prywatna korporacja, która od 1997 do 2008 roku przeznaczyła 48 mln dolarów na lobbing przeciw teorii o globalnym ociepleniu spowodowanym przez człowieka. Zespół zajął się m.in. twierdzeniami sceptyków, że obserwowane podniesienie średniej temperatury to efekt umieszczania skrzynek z urządzeniami pomiarowymi w pobliżu miast. Przesuwanie ich granic i zasiedlanie nowych terenów doprowadziło do podniesienia rejestrowanej w skrzynkach temperatury i wykrzywiło rzeczywisty obraz zmian klimatu – uważają sceptycy.

Wszystko się zgadza

Naukowcy zbadali dane pochodzące z 40 tys. takich stacji pomiarowych rozsianych na całym świecie. I otrzymali wyniki prawie identyczne z tymi prezentowanymi przez amerykańskie NASA i NOAA oraz brytyjskie Met Office wspólnie z oskarżanymi o fałszerstwo naukowcami z Uniwersytetu Wschodniej Anglii. Temperatura powierzchni ziemi wzrosła od lat 50. XX wieku o 1 st. C. – Naszym największym zaskoczeniem było to, że uzyskane przez nas rezultaty tak bardzo zgadzały się z tymi z USA i Wielkiej Brytanii – mówi prof. Muller sieci BBC. – A to potwierdza, że te badania były robione poprawnie i potencjalne błędy wskazywane przez sceptyków nie miały wpływu na ich wyniki. Zwolennicy teorii globalnego ocieplenia spowodowanego działalnością ludzi dostali nowy zastrzyk energii. – Ci tak zwani sceptycy powinni porzucić wielokrotnie skompromitowane twierdzenia – mówi Bob Ward z londyńskiego Grantham Research Institute for Climate Change and the Environment. – A szerzej, to dowodzi, jak bardzo nieprawdziwe były informacje, że wyniki klimatologów zostały przerobione. Czas, żeby ich przeprosić za oskarżenia o fałszowanie danych. Prof. Phil Jones, który był najbardziej atakowany przez sceptyków, jest ostrożniejszy. – Czekam, aż te dane pojawią się w jednym z uznanych pism naukowych. Jak dotąd wyniki tych badań upubliczniono tylko w Internecie. Naukowcy czekają na uwagi przed przesłaniem materiałów do druku. —na podst. bbc masz pytanie, wyślij e-mail do autora p.koscielniak@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL