fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Trybuny mówią: nie

Kibice tęsknią za polskimi nazwiskami na koszulkach
Fotorzepa
Dziś Wisła – Fulham: mecz, który trzeba wygrać. W Krakowie mają dość obcokrajowców
Korespondencja z Krakowa
Dla mistrzów Polski to nie tylko mecz ostatniej szansy w Lidze Europejskiej, to także mecz o uratowanie pomysłu na drużynę w obecnym kształcie. Ponad rok temu do Krakowa przyszedł holenderski trener Robert Maaskant z holenderskim dyrektorem sportowym Stanem Valckxem i zdobyli mistrzostwo Polski armią zaciężną. Eksperyment zrobienia z Wisły Interu Mediolan, w którym tylko czasem gra jeden Włoch, chyba się nie powiódł. Gdy przyszły gorsze wyniki, stadion opustoszał, a ci, co na trybunach zostali, zaczynają się buntować.

Lekcja geografii

Mecz z Jagiellonią Białystok w pierwszym składzie rozpoczął tylko jeden Polak – Cezary Wilk. Zazwyczaj jest rezerwowym, ale kiedy kontuzję leczy Radosław Sobolewski, zajął jego miejsce. Gdy był zdrowy, w składzie mieścił się jeszcze Patryk Małecki. Reszta to już lekcja geografii: Honduras, Kostaryka, Estonia, Holandia, Serbia, Bośnia, Czechy, Niemcy, Argentyna, Słowenia, Izrael i Bułgaria. Krakowska wieża Babel nikomu nie przeszkadzała, gdy walczyła o Ligę Mistrzów. Stadion zapełniał się i wierzył, ale wiadomo było, że kibicom z taką drużyną trudno będzie się identyfikować. Podczas meczu z Jagiellonią trybuny przemówiły. „Ściągnij rodaków, postaw na młodych Polaków" i „Lamey, Jaliens, dziękujemy, już oglądać was nie chcemy" – śpiewali ci, którzy przyszli na mecz wygrany 3:1 po  błędach sędziego na korzyść Wisły. Kew Jaliens i Michael Lamey to Holendrzy, którzy zawodzą od początku sezonu. – Kibice znaleźli winnych. Przytrafiły nam się gorsze mecze, ale do lidera w ekstraklasie tracimy tylko jeden punkt. Kiedy budowaliśmy Wisłę, chcieliśmy także sprowadzić kilku Polaków, ale ceny dyktowane przez kluby były nie do zaakceptowania – mówi Maaskant. Jaliens od meczu z Jagiellonią odmawia wywiadów, Lamey nie chciał nawet, by przetłumaczono mu, co śpiewali kibice. Obaj Holendrzy są mało zwrotni, przyjechali do Polski, bo nie poradziliby sobie w innych ligach, ale wydawało się, że do podbicia serc kibiców wystarczy samo doświadczenie. Jaliens dziesięć razy grał w reprezentacji Holandii, był na mundialu w Niemczech, w Eredivisie wystąpił ponad 300 razy. Według Maaskanta nie zawodzi także w Wiśle – daje drużynie spokój i jest przywódcą w obronie. Kibicom podpadł także po meczu z Legią, gdy powiedział, że takie spotkanie można przegrać. To wówczas Maaskanta zaczęto pytać o wiślacką młodzież. Michał Czekaj i Daniel Brud dostali szansę tylko w spotkaniu z Koroną Kielce, gdy Wisła wystawiła rezerwy, szykując się do meczu z Apoelem  Nikozja o Ligę Mistrzów. – To ja obserwuję treningi i lepiej niż kibice wiem, na co stać naszą młodzież. Legia kilka lat temu postawiła na swoją akademię, teraz zaczyna zbierać tego owoce. Mam nadzieję, że w Krakowie też tak będzie, ale przecież walczymy o mistrzostwo w każdym sezonie – tłumaczy Maaskant. Kiedy Wiśle nie szło jeszcze za poprzedniego trenera Henryka Kasperczaka, schodzący z boiska Paweł Brożek, Maciej Żurawski czy Arkadiusz Głowacki zdenerwowani prosili dziennikarzy, by o przyczyny porażki pytać obcokrajowców.

Pod ścianą

Maaskant  zrezygnował z tych, którzy przez lata zasiedzieli się w Krakowie. Budując z Valckxem nową drużynę, przekonywał, że dla kibiców paszporty nie mają znaczenia. A jednak  mają, kiedy zespół zaczyna przegrywać. Od eliminacji Ligi Mistrzów Wisła cierpi na syndrom pustych trybun. Na dzisiejszym meczu z Fulham 15 tysięcy to spodziewane maksimum. Ani trener, ani prezes nie chcą przyznać, że to przez słabe wyniki i obcokrajowców. Szukają przyczyn gdzie indziej. Maaskanta mimo wszystko bronią wyniki, jego pozycja nie jest zagrożona, tym bardziej  że Wisła gra bez czterech  podstawowych piłkarzy, w tym największej gwiazdy Maora Meliksona. Słabszą postawę w Lidze Europejskiej Maaskant tłumaczy  zbyt małymi zarobkami, jakie Wisła ma do zaoferowania. Mimo to Valckx znowu ruszył w trasę i zimą na Reymonta  trafią nowi piłkarze. Zapewne nikt nie będzie im zaglądał w paszporty. Po 1:2 z Odense i 1:4 z Twente Enschede Wisła jest pod ścianą. Dzisiejszy mecz trzeba wygrać. Wszystko wskazuje na to, że miejsce w pierwszym składzie meczem z Jagiellonią wywalczył sobie Łukasz Garguła, który obok Wilka będzie jedynym Polakiem na boisku. Fulham to 14. drużyna Premiership. Awansowała do europejskich pucharów dzięki klasyfikacji fair play. W ostatniej kolejce przegrała ze Stoke City 0:2. Trenerem jest Holender Martin Jol, który ma w drużynie kilku znanych piłkarzy. John Arne Riise w Liverpoolu wygrywał Ligę Mistrzów z Jerzym Dudkiem, Damien Duff przez trzy sezony występował w Chelsea, a napastnik Andy Johnson kilka lat temu przypomniał sobie, że jego dziadek był Polakiem, w związku z czym chciał grać w naszej reprezentacji. Tylko do czasu, gdy dostał powołanie od angielskiego selekcjonera. A dostał natychmiast. Początek meczu o  godz. 19. Transmisja w Polsacie Futbol
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA