fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Profilaktyka zdrowotna może się opłacać. Ale tylko fachowa

Jerzy Haszczyński
Dzięki specjalnym programom ryzyko poważnych chorób można zredukować o połowę – mówią specjaliści, którzy zebrali się we Wrocławiu
– Zdrowy tryb życia, odpowiednia dieta i niepalenie tytoniu redukują ryzyko zachorowania na choroby serca w 80 proc., cukrzycę w 90 proc., a choroby nowotworowe w 60 proc. – wylicza prof. David L. Katz z Amerykańskiego Kolegium Profilaktyki Zdrowotnej i Amerykańskiego Kolegium Lekarskiego.
Jest on jednym z gości I Międzynarodowego Forum Know Health we Wrocławiu. To pierwsza w Polsce konferencja poświęcona programom profilaktyki zdrowotnej realizowanym na styku samorządów i biznesu. Eksperci z Polski, Wielkiej Brytanii, Kanady, USA i Norwegii prowadzą wykłady i warsztaty dla osób odpowiedzialnych za politykę zdrowotną w polskich miastach i gminach.
Ideą forum jest wymiana doświadczeń między specjalistami, którzy na całym świecie tworzyli i koordynowali programy zdrowotne zakończone sukcesem. – Lepiej zapobiegać, niż leczyć – to nie tylko fragment przysięgi Hipokratesa, ale także udokumentowana analizami statystycznymi prawda – mówi prof. Andrzej Fal, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych i Alergologii Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie oraz dyrektor programowy forum Know Health. – Wziąwszy poprawkę na czynniki zewnętrzne, na zachowanie dobrego zdrowia aż w 50 proc. wpływa tryb życia, a tylko w 20 proc. medycyna interwencyjna. Tymczasem według danych WHO (Światowej Organizacji Zdrowia) w państwach rozwiniętych usługi medyczne pochłaniają połowę krajowych budżetów przeznaczonych na opiekę zdrowotną, a profilaktyka zdrowotna – do 3 proc. W Polsce to 2,2 proc. Dodatkowo samorządy na ten cel w skali kraju wydają ponad 2 mld zł rocznie. Jednak dr Wojciech Matusewicz, prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych, ocenia, że dwie trzecie polskich programów profilaktycznych jest niedostatecznie przygotowana i nie uzyskuje pozytywnej oceny agencji. A wdrażający je nie mają obowiązku zastosować się do jej zaleceń. – W nowych przepisach dotyczących służby zdrowia powinien się znaleźć wymóg konieczności uzyskania odpowiedniego certyfikatu agencji, by uruchomić programy prozdrowotne – postuluje dr Matusewicz. Prezes agencji zwraca uwagę, że te źle przygotowane, oprócz potencjalnego zagrożenia dla biorących w nich udział, są także marnowaniem ogromnych pieniędzy. Prof. Fal dodaje, że dzięki nadzorowi Agencji Oceny Technologii Medycznych programy musiałyby być przygotowane przez ekspertów, a po ich zakończeniu byłaby możliwość obiektywnej oceny efektów, także ekonomicznych. – Dziś tylko 15 proc. programów jest tak rozliczanych, i to na żądanie podmiotów finansujących – mówi. A dr Matusewicz dodaje: – Ale np. NFZ nie stawia takiego wymogu, a samorządom nie zawsze może być na rękę niezależna ocena. Prof. Fal zwraca uwagę, że wartościowe mogą być również kampanie budowane na zasadzie partnerstwa publiczno-prywatnego. – Ale ich efektywność jest maksymalna, gdy udział firmy jest przejawem społecznej odpowiedzialności biznesu, a nie elementem strategii marketingowej – zaznacza.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA