fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Waldemar Pawlak szuka posad dla przegranych pań

Waldemar Pawlak chętnie widziałby ponownie Jolantę Fedak w fotelu ministra pracy
Fotorzepa, Magda Starowieyska Magda Starowieyska
Szef PSL chce, by Fedak i Kierzkowska, choć przegrały wybory, były w rządzie
W najbliższą sobotę Rada Naczelna PSL zatwierdzi decyzję o kontynuowaniu koalicji PO – PSL, jeśli Platforma złoży jej taką propozycję.
Eugeniusz Grzeszczak, minister w Kancelarii Premiera typowany na wicemarszałka Sejmu, twierdzi, że na posiedzeniu nie będzie mowy o personaliach. – Na to jest jeszcze dość czasu, przecież pierwsze posiedzenie Sejmu będzie dopiero w listopadzie – mówi "Rz".
Według nieoficjalnych informacji, wicepremier Waldemar Pawlak już rozpoczął konsultacje w tej sprawie ze swoim klubem parlamentarnym. Chce na PSL-owską karuzelę stanowisk wciągnąć kobiety, które przegrały wybory na  posłów: Ewę Kierzkowską, byłą wicemarszałek Sejmu, i Jolantę Fedak, do 22 listopada minister pracy. Dla tej pierwszej szykowana jest posada w Kancelarii Premiera. Niewykluczone, że zajmie miejsce właśnie Grzeszczaka. Co będzie z Fedak? Oficjalnie jest kandydatką na ministra pracy w nowym rządzie. – Zaproponowaliśmy premierowi Donaldowi Tuskowi, że obejmiemy te same ministerstwa, pod tym samym kierownictwem, a więc z Jolantą Fedak w Ministerstwie Pracy – przyznaje Grzeszczak. Według nieoficjalnych informacji, premier Tusk wolałby oddać ten resort we władanie Michałowi Boniemu, ministrowi w Kancelarii Premiera i przewodniczącemu Komitetu Stałego Rady Ministrów (wymienia się go też jako kandydata na szefa nowego resortu cyfryzacji). Pawlak jednak twardo upiera się przy Fedak. – Ze strony Waldka to jest wyłącznie strategia negocjacyjna – śmieje się polityk Stronnictwa. – Im bardziej się przy czymś upiera, tym większe jest prawdopodobieństwo, że z tego zrezygnuje, ale koalicjant musi drogo za to zapłacić. Tak czy inaczej Jolanta Fedak nie zostanie bez pracy. – W najgorszym wypadku dostanie podsekretarza stanu w rządzie lub stanowisko w jakimś urzędzie centralnym – mówi "Rz" poseł Stronnictwa. Jednak nowi posłowie PSL – jak się okazało – wcale nie są zachwyceni propozycjami swojego prezesa. W Stronnictwie można usłyszeć, że dotychczasowa polityka kadrowa Waldemara Pawlaka poniosła klęskę, skoro dwie faworyzowane kobiety w ogóle nie weszły do Sejmu. Tymczasem obie mają dostać lukratywne stanowiska rządowe. Z kolei Grzeszczak, szef kampanii, która przyniosła słabszy wynik, niż zakładano – ludowcy liczyli na przynajmniej 10 proc. głosów – w nagrodę ma zostać wicemarszałkiem. Pawlak musi przekonać posłów do swoich rekomendacji kadrowych, bo nie może ich zgłosić na Naczelny Komitet Wykonawczy i Radę Krajową, zanim nie będzie pewny poparcia klubu parlamentarnego – mówi nasz rozmówca z PSL. – A to nie będzie wcale takie łatwe, bo mamy dużo nowych posłów, którzy chcą, żeby nasza partia się zmieniała. Jednym z nich jest Adam Jarubas, lider świętokrzyskiego PSL i zarazem wicemarszałek województwa, który miał najlepszy wynik wśród posłów Stronnictwa. Zdobył o 4 tys. głosów więcej niż wicepremier Pawlak i prawie 5 tys. więcej niż minister rolnictwa Marek Sawicki. Jarubas otwarcie powiedział dziennikarzowi, że chce wejść do rządu, najlepiej do Ministerstwa Rozwoju Regionalnego. Jeżeli nie, to nie wiadomo, czy w ogóle przyjmie mandat.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA