fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Sąd: „Rzeczpospolita napisała prawdę o Bondaryku

„Rz” nie musi przepraszać szefa ABW za to, że nazwała umorzone śledztwo dotyczące wycieków tajnych danych od operatora komórkowego Era „sprawą Bondaryka”
Sąd Apelacyjny w Warszawie oddalił w piątek apelację Krzysztofa Bondaryka od wyroku, jaki zapadł w warszawskim sądzie okręgowym w grudniu zeszłego roku. Sąd
I instancji oddalił jego pozew o ochronę dóbr osobistych wobec wydawcy „Rz", jej redaktora naczelnego Pawła Lisickiego oraz autora tekstu Cezarego Gmyza. – Sformułowanie „sprawa Bondaryka" samo w sobie nie ma wydźwięku pejoratywnego i jako takie nie wykracza poza dopuszczalną swobodę wypowiedzi – stwierdził w ustnym uzasadnieniu sędzia Maciej Kowalski. – Prasa ma prawo relacjonować postępowania karne, w których występują osoby publiczne, czy się to panu powodowi podoba, czy nie.
Prawnicy Bondaryka powiedzieli, że zastanowią się nad wniesieniem kasacji do Sądu Najwyższego. SA, oddalając odwołanie Bondaryka, podkreślił, że pozwany autor tekstu umieścił w nim prawdziwe informacje. – Było śledztwo dotyczące wycieku tajnych danych od operatora komórkowego Era GSM, gdzie Bondaryk pracował jako szef departamentu ochrony informacji. Napisano, że postępowanie to zostało umorzone oraz że szef ABW został w nim przesłuchany jedynie jako świadek – wyliczał sędzia. – Także napisano, że zarzuty, jakie formułował pod jego adresem autor zawiadomienia o przestępstwie (członek zarządu Ery – red.), nie zostały w śledztwie potwierdzone. W styczniu 2008 r. ta kwestia była jedną z przyczyn obiekcji prezydenta Lecha Kaczyńskiego wobec kandydatury Bondaryka na szefa ABW.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA