fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Berlusconi zwycięski, lecz u schyłku kariery

Silvio Berlusconi
AFP
Piotr Kowalczuk
Rząd Silvia Berlusconiego wygrał oczekiwane z wielkim napięciem głosowanie nad wotum zaufania
Formalnie głosowano powtórnie nad jednym z artykułów ustawy o absolutorium budżetowym, bo we wtorek rząd poniósł kompromitującą porażkę z powodu nieobecności wielu posłów. W co najmniej kilku przypadkach deputowanymi rządowej koalicji kierowały motywy polityczne – chęć zaznaczenia dystansu wobec rządu. Dlatego Berlusconi połączył piątkowe głosowanie z wotum zaufania, a opozycja liczyła, że dzięki głosom zbuntowanych uda się jej obalić premiera.
Rząd głosowanie wygrał większością głosów 316 do 301, co jednak nawet według wspierających Berlusconiego komentatorów jedynie odwleka w czasie nieuchronną dymisję premiera – może jeszcze w tym roku. Okoliczności towarzyszące głosowaniu ukazały dramatyzm sytuacji, w której od kilku miesięcy znajduje się Berlusconi i jego rząd. Wynik był tak niepewny, że jeden z posłów partii premiera Lud Wolności, który połamał nogi, został przywieziony na głosowanie do Rzymu helikopterem. Do ostatniej chwili premier przekonywał zbuntowanych we własnych szeregach, by poparli rząd, co jeszcze kilka miesięcy temu było nie do pomyślenia. Przed gmachem Izby Deputowanych zebrało się kilka tysięcy demonstrantów skandujących: „Dymisja, dymisja!".
Berlusconi politycznie słabnie w oczach. Ministrowie protestują przeciwko drakońskim cięciom w resortach. Partia Lud Wolności podzieliła się na zwalczające się frakcje. Koalicyjna Liga Północna z nieprzewidywalnym Umberto Bossim rozpycha się łokciami, żądając coraz dalej idących ustępstw i przywilejów. Berlusconi stał się zakładnikiem sprzecznych interesów i politycznego szantażu we własnym obozie. W tej sytuacji trudno się dziwić, że ustawę oszczędnościową, której domagały się Unia Europejska i Europejski Bank Centralny, zmieniano aż cztery razy. Co gorsza, praktycznie sprowadza się ona wyłącznie do drastycznych cięć budżetowych i do podwyżki podatków. Na głębsze zmiany strukturalne, poprawę ściągalności podatków, likwidację przywilejów kasty polityczno-biznesowej zabrakło Berlusconiemu siły i odwagi. Kraj przypomina statek dryfujący po wzburzonym morzu. Chwiejność i słabość premiera, którymi agencje ratingowe tłumaczą systematyczne obniżanie cenzurek wystawianych Włochom, gospodarcza stagnacja, skandale obyczajowe i  procesy wytoczone mu przez kibicujący opozycji wymiar sprawiedliwości złożyły się na  dramatyczny spadek słupków poparcia: z około 60 procent trzy lata temu do 25 procent obecnie. Czar prysł. Silvio Berlusconiemu nie udało się przekształcić Włoch w sprawnie funkcjonujące przedsiębiorstwo podobne do  jego własnego Mediasetu. Op- rócz wyborców od premiera odwróciło się także potężne Stowarzyszenie Przedsiębiorców. Wyraźnym chłodem wieje ze strony dyskretnie dotychczas popierającego go Kościoła. Dlatego nikt nie daje Berlusconiemu szans na dotrwanie do końca kadencji (2013 rok). Większość włoskich mediów przewiduje, że do wyborów dojdzie już tej wiosny, a centroprawica poniesie klęskę. Tyle że opozycja jest skłócona, ma co najmniej pięciu ambitnych liderów, a niedawne wybory w Mediolanie i Neapolu pokazały, iż sympatią rozczarowanych Berlusconim Włochów cieszą się niewróżący gospodarce niczego dobrego populiści. Korespondencja z Rzymu
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA