fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Turowski kłamcą lustracyjnym

Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Były ambasador tytularny w Moskwie zataił szpiegowską przeszłość. Sąd zakazał mu pełnienia funkcji publicznych
Tomasz Turowski został uznany przez sąd okręgowy za kłamcę lustracyjnego i skazany wczoraj na trzyletni zakaz pełnienia funkcji publicznych oraz utratę biernego prawa wyborczego (również na trzy lata).
Proces toczył się z wyłączeniem jawności. Przedostatnia rozprawa tydzień temu odbyła się z zachowaniem nadzwyczajnych środków w specjalnej sali Sądu Najwyższego zabezpieczonej przed podsłuchami. Jedynie dzisiejsze orzeczenie zostało odczytane publicznie. Z odczytania uzasadnienia dziennikarze zostali już wyproszeni. Sąd zakazał ujawniania wizerunku Tomasza Turowskiego z procesu. – Materiał dowodowy był w tym przypadku jednoznaczny – mówi "Rz" prokurator IPN Aneta Rafałko, która wystąpiła do sądu o uznanie Turowskiego za kłamcę lustracyjnego.
Odmówiła wypowiedzi na temat przebiegu procesu, argumentując to wyłączeniem jawności rozpraw. Czytaj w uwazamrze.pl
"Szpieg w Smoleńsku"
– Na pewno będziemy od tego orzeczenia apelować – zapowiedział pełnomocnik Turowskiego mec. Mikołaj Pietrzak. Przeszłość Turowskiego w grudniu 2010 r. ujawniła "Rz". Był on oficerem komunistycznego wywiadu, który dziesięć lat spędził w Rzymie w zakonie jezuitów, szpiegując Jana Pawła II i opozycję. Turowski był funkcjonariuszem najbardziej elitarnego wydziału XIV Departamentu I. Wydział ten zajmował się tzw. wywiadem nielegalnym. O tym, że Turowski jest szpiegiem, nie wiedziała nawet rezydentura komunistycznego wywiadu ulokowana w Ambasadzie PRL w Rzymie. Meldunki, które przekazywał, używając pseudonimu Orsom, pochodziły z najbliższego otoczenia papieża Jana Pawła II. Po wystąpieniu z zakonu (nie przyjął święceń) ożenił się. Nadal pracował dla wywiadu, szpiegując m.in. środowisko Spotkań oraz Stronnictwa Demokratycznego. Służbę zakończył w stopniu pułkownika. Po 1989 r. zrobił karierę w dyplomacji. W 1998 r. nazwisko Turowskiego znalazło się na liście polskich szpiegów pracujących w moskiewskiej ambasadzie. Listę opublikowało czasopismo "Niezawisimoje Wojennoje Obozrienije". Tomasz Turowski był cennym agentem elitarnego wydziału. Jako jezuita szpiegował Jana Pawła II i opozycję W 2001 r. Tomasz Turowski został polskim ambasadorem na Kubie. – Był wysoko oceniany przez naszych partnerów rosyjskich, o czym wiem drogą nieoficjalną – mówił ówczesny szef MSZ Władysław Bartoszewski. – To nie najgorsza rekomendacja dla Polaka udającego się na Kubę. Pracę w dyplomacji przerwał za czasów, gdy ministrem spraw zagranicznych była Anna Fotyga. Do resortu wrócił 14 lutego 2010 r. Wyjechał do  Moskwy, gdzie objął funkcję szefa wydziału politycznego w randze ambasadora tytularnego. Powierzono mu przygotowanie wizyt premiera Donalda Tuska i prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu. Był w czasie katastrofy smoleńskiej na płycie lotniska. Towarzyszył też prezesowi PiS, który przybył na miejsce śmierci brata. Prokuratura przesłuchała go jako świadka w śledztwie smoleńskim. Zanim skierowano wobec niego wniosek do sądu lustracyjnego, był brany pod uwagę jako kandydat na stanowisko ambasadora przy Watykanie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA