fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory parlamentarne 2011

Wyborczy tryumf Janusza Palikota

ROL
Miesiąc temu nikt nie dawał mu szans na wejście do Sejmu. Dziś jego Ruch to trzecia siła polityczna w kraju
– Pięknie jest żyć! Wszystko jest możliwe, człowiek to brzmi dumnie. Okazuje się, że jak ludzie są zjednoczeni jedną sprawą, to wszystko jest możliwe – cieszył się Janusz Palikot tuż po ogłoszeniu pierwszych sondażowych wyników wyborów wśród okrzyków „Janusz, Janusz!". Ruch Palikota dostał według TNS OBOP 10,1 proc. poparcia, wyprzedzając SLD i PSL.
Na scenie obok Palikota stało kilkunastu najważniejszych działaczy Ruchu, m.in. doradca wizerunkowy Piotr Tymochowicz, dziennikarz Robert Leszczyński, feministka Wanda Nowicka i transseksualistka Anna Grodzka. Pojawił się na niej także redaktor naczelny „Nie" Jerzy Urban. Palikot wezwał swoich działaczy i przyszłych parlamentarzystów do publicznego złożenia uroczystego zobowiązania. „My członkowie Ruchu Palikota zobowiązujemy się być wierni idei nowoczesnego państwa, państwa świeckiego, społecznego, obywatelskiego i przyjaznego. Tej nadziei nie zawiedziemy" – powtarzali za liderem kandydaci, trzymając w górze ręce.
– Ten sukces ma wielu ojców – podkreślał Palikot, dziękując wszystkim, którzy pomagali mu w kampanii, także tym, którzy poparli go w ostatnich dniach, m.in. Lechowi Wałęsie, Andrzejowi Olechowskiemu, Władysławowi Frasyniukowi i Jolancie Kwaśniewskiej, oraz tym, którzy popierali go od samego początku jak Kazimierz Kutz, Magdalena Środa i Piotr Tymochowicz. Podziękował też obecnym na sali: żonie Monice, mamie Czesławie, która „jest prawdziwym katolikiem, codziennie się modli i głosowała na Ruch Palikota", i teściowej Krystynie Kubat, która kandydowała do Sejmu. Na wieczorze wyborczym Ruchu Palikota panowała euforia. Jeszcze przed ogłoszeniem pierwszych wyników słychać było wśród działaczy, że „jak nic, będzie 13 procent". Część z nich nosiła koszulki i plakietki z napisami: „Głosuję przeciwko" lub „Stop obłudzie". Robert Leszczyński ze sceny zachęcał działaczy, by byli sympatyczni, uśmiechnięci i wiwatowali, pokazując energię, siłę i wizję. – Pokażmy, że kochamy media z wzajemnością. To tu jest dziś centrum Polski – krzyczał do mikrofonu. Większość sympatyków Ruchu nie ma wątpliwości, że dobry wynik zawdzięcza głosom młodych. I że oznacza on przełom w myśleniu Polaków o sprawach światopoglądowych. – Chcemy walczyć o równość i różnorodność społeczeństwa, czego dowodem jest to, że kandydować mogły osoby homoseksualne czy takie jak ja transpłciowe – mówi „Rz" Grodzka. Tymochowicz przyznaje, że do sukcesu Palikota mocno przyczynił się Grzegorz Napieralski, lider SLD. – Codziennie robił nam prezenty. To była nasza tajna broń – podkreśla w rozmowie z „Rz". – SLD to przeszłość, Ruch Palikota to przyszłość – komentuje Urban. Tymochowicz zwraca uwagę, że Palikot nie był pierwszym, który głosił radykalne hasła, np. rozdziału Kościoła od państwa. – Ale okazało się, że był odpowiednią osobą w odpowiednim momencie – mówi „Rz".

Zabrakło pieniędzy i czasu

Każdy kiedyś zaczynał. Głos oddany na PJN nie będzie zmarnowany – takimi słowami zainaugurował wieczór wyborczy tej partii jej lider Paweł Kowal. W tym czasie ekrany telewizyjne pokazywały sondażowy wynik PJN, czyli niewiele ponad 2 proc. głosów – ugrupowanie nie wejdzie zatem do Sejmu. Wieczór wyborczy odbywał się w piwnicy jednej z warszawskich restauracji, gdzie zmieściło się około 100 osób. Nastroje były minorowe, choć wszyscy się pocieszali, że to tylko początek „długiego marszu" – jak nazwał to wiceszef partii Paweł Poncyljusz. Co dalej? – Od jutra objazd całej Polski i tworzenie struktur – zapowiadała Elżbieta Jakubiak. Politycy PJN tłumaczyli słaby wynik czynnikami obiektywnymi. – Zabrakło nam czasu i pieniędzy. Mieliśmy na kampanię 20 razy mniej pieniędzy niż PO czy PiS – skarżył się Poncyljusz. Podczas wieczoru komentowano też dobry wynik Ruchu Palikota. – To niebezpieczny dla Polski skręt w stronę lewicowego populizmu. Wina spada na Jarosława Kaczyńskiego, bo to on nie znalazł odpowiedzi, jak to zatrzymać. PiS nie da sobie rady z naporem lewactwa, więc PJN jest potrzebny jako prawicowa alternatywa – powiedział „Rz" Paweł Kowal. —Piotr Gursztyn
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA