fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Bon appetit

Wydawałoby się, że taki temat to samograj i recepta na sukces – międzynarodowa obsada kucharsko-sommelierska spotyka się w luksusowej restauracji w Zurychu, by wspólnie pracować na sukces jej właściciela Thomasa Wackerlego
To słynny szef kuchni. Możliwość doskonalenia swojego fachu pod jego mistrzowskim okiem to minarety marzeń dla Niemki Hanny, Włocha Hugo i Baska Daniela.
Są więc kobiety, są mężczyźni – w grę wchodzą flirty, uczucia, pożądanie. Jest jedzenie. Pomimo to więcej temperatury i smaku znajdziemy w pierwszym lepszym odcinku „Kuchennych rewolucji". A to dlatego, że w „Bon appetit" roi się od klisz i ogranych scenariuszowych pomysłów. Oglądając film, czujemy papierowość nieciekawych bohaterów brnących w kolejne przewidywalne sytuacje. Nie przekonują też zaledwie poprawni aktorzy. Twarz grającego główną rolę Unaksa Ugaldego przypomina grubo ciosaną maskę, a Norze Tschirner i Giulio Berrutiemu brak charyzmy.
Mimo wielu niedociągnięć David Pinillos otrzymał Nagrodę Goi dla najlepszego hiszpańskiego reżysera debiutanta. Widać był to słaby rok... Hiszpania, Niemcy, Szwajcaria, Włochy 2010, reż. David Pinillos, wyk. Unax Ugalde, Nora Tschirner,  Herbert Knaup
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA