fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Im większa prędkość, tym mniejsze koszty

Rzeczpospolita
Koleje polskie przewożą podobny tonaż do kolei niemieckich, ale z powodu fatalnego stanu torów odsetek najzyskowniejszych przewozów tranzytowych i międzynarodowych wyniósł w Polsce w pierwszej połowie tego roku 38,2 procent, gdy w Niemczech przekroczył 52 procent
PKP zajmują więc pod względem przewozów drugie miejsce w Europie. Według członka zarządu CTL Logistics Krzysztofa Niemca jednym z powodów małego odsetka przewozów międzynarodowych po polskich torach są powolne przejazdy pociągów spowodowane złym stanem torów.
Według obliczeń CTL Logistics pociąg jadący z Werony we Włoszech do Niemiec pokonuje 1470 km ze średnią prędkością 43,9 km/h. Na trasie z Antwerpii (Belgia) do stacji Praga Towarowa (Polska) mającej 1310 km średnia prędkość pociągu wynosi 28,2 km i zdaniem Krzysztofa Niemca jest tak niska, bo w Polsce średnia prędkość pociągu towarowego to 23 km/h. Powolne przejazdy są bardzo drogie. Jeżeli przyjąć, że pociągi jeżdżą ze średnią prędkością 30 km/h, przy koszcie jednego kilometra wynoszącym 28 zł, to przy prędkości niższej o 10 km/h koszt rośnie o 10 procent, a do przewiezienia tej samej ilości ładunku w tym samym czasie potrzeba siedmiu lokomotyw więcej i dodatkowych 161 wagonów.
Jeżeli natomiast średnia prędkość wynosi 40 km/h, to w stosunku do przejazdu z prędkością 30 km/h potrzeba 3,5 lokomotywy mniej i zwolnić można 80 wagonów. Członek zarządu PKP Polskich Linii Kolejowych Zbigniew Zarychta mówi, że każdej doby od 150 do 200 linii jest zamykanych z powodu złego stanu technicznego torów. Na dodatek nie ma linii objazdowych, więc spóźnienia są powszechne. – Aż 75 procent kolejowych szlaków nadaje się do remontu, na co PKP PLK powinny wydawać rocznie 1,2 mld zł, a dysponują kwotą ok. 0,5 mld zł, dlatego jest coraz gorzej – tłumaczy Zarychta. Trudno zachęcić do korzystania z polskich szlaków klientów ze Skandynawii i Czech, bo koleje niemieckie mają niewiele droższe stawki dostępu od PKP PLK, a oferują znacznie wyższe prędkości przewozów. Podobnie wysoki standard usług oferują koleje duńskie wykonujące sporo przewozów do i z południowej części Półwyspu Skandynawskiego. Dzięki kolejom niemieckim niemieckie porty Morza Północnego skanalizowały dostawy kontenerów do naszych południowych sąsiadów. Nawet Finowie przesyłają swoje kontenery i ciężarówki do portów niemieckich, skąd przewożone są do odbiorców na południu Europy. – Żeby zdobyć zlecenia tranzytowe w przewozach północ – południe, PKP PLK powinny umożliwić rozwijanie pociągom przeciętnych prędkości co najmniej o 15 km wyższych od obecnych – uważa Krzysztof Niemiec. Szybkość ma także znaczenie dla przewozów w kierunku równoleżnikowym. W tym roku Polska sprowadzi z Rosji ponad 6 mln t węgla. Mimo długich tras te przewozy są opłacalne. Koleje liczą też na wzrost transportu towarów z Dalekiego Wschodu, przy którym kolej konkuruje z żeglugą. Jest od niej szybsza, ale i droższa. Wysokie stawki przewozowe są wynikiem rosyjskiej polityki transportowej. – Dla Rosji polityka zrównoważonego transportu znaczy co innego niż dla Polski. Im zależy na zapewnieniu przeładunków swoim portom, a nie przekazywaniu ładunków innym kolejom – tłumaczy były minister transportu Adam Wielądek. Dlatego linie łączące Rosję z północną częścią Europy Zachodniej biegną przez Bałtyk. Natomiast trasy na południe kontynentu Rosjanie skierowali przez Węgry i Austrię. W Polsce do niedawna brakowało nowoczesnych terminali przystosowanych do przeładunków nie tylko towarów masowych, ale i drobnicy. Braki szybko są nadrabiane wraz z otwarciem terminali w Dorohusku i Medyce oraz budową terminalu w Sławkowie. – Musi też poprawić się klimat polityczny. Rosję stać na położenie gazociągu na dnie Bałtyku, chociaż nawet laik wie, że jest to droższe rozwiązanie od gazociągu lądowego. Dlatego bez poparcia polityków tranzyt równoleżnikowy będzie trudno rozwinąć – uważa Wielądek.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA