Wiadomości

To nie tylko hobby wschodniej flanki UE

Jacek Saryusz-Wolski
Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Jacek Saryusz-Wolski, szef delegacji PO i PSL w europarlamencie
Rz: Czy pana zdaniem szczyt Partnerstwa Wschodniego przyniesie pozytywne efekty?
Jacek Saryusz-Wolski: Sama obecność aż tylu gości wysokiego szczebla jest bardzo dobrą wiadomością. Niestety, Unia wobec kryzysu zajmuje się obecnie głównie sobą i Południem, a nie Wschodem. Tymczasem przybędzie wielu szefów rządów i państw z Unii, w tym z kluczowych państw unijnych, jak Niemcy, Francja i Hiszpania. Będą też szefowie państw Partnerstwa, oprócz Białorusi. Czego można się po szczycie spodziewać?
Najważniejsze jest to, że Partnerstwo Wschodnie uznane zostanie za działanie w imieniu całej Unii, a nie za jakieś hobby wschodniej flanki UE. Podkreślam, dzieje się tak w warunkach kryzysu w Europie. Funkcjonowanie Partnerstwa zostanie więc potwierdzone politycznie. Czy widzi pan jakieś szczególne problemy, które mogą się pojawić? Główny to Ukraina. Pojawia się bowiem pytanie, co oznacza owo cofanie się demokracji na Ukrainie, którego przejawem jest proces ekspremier Julii Tymoszenko. I kwestia, czy sprawa Tymoszenko nie zastopuje przyjęcia układu stowarzyszeniowego Ukrainy z Unią. Moim zdaniem nie zastopuje, układ stowarzyszeniowy powinien być przyjęty podczas polskiej prezydencji, a jego ratyfikacja powinna zależeć od stanu demokracji na Ukrainie. A Białoruś? Czy nie powinniśmy się martwić tym, że nie przyjeżdża szef białoruskiego MSZ? Na szczyt nie zaproszono prezydenta lub premiera, a ministra Siarhieja Martynaua. Martynau nie zechciał z zaproszenia skorzystać, ale to jest problem Białorusi.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL