fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

W filmie liczy się osobowość

Na polskich ekranach pojawili się ostatnio młodziinteresujący aktorzy. Sześcioro uhonorowano nominacjami do Nagrody im. Cybulskiego
Jowita Budnik („Plac Zbawiciela”), Agnieszka Grochowska („Północ – Południe”), Sonia Bohosiewicz („Rezerwat”), Maciej Stuhr („Testosteron”), Antoni Pawlicki („Z odzysku”) i Marcin Brzozowski („Chaos”, „Aleja Gówniarzy”) – ci młodzi wykonawcy zostali w tym roku wyróżnieni przez kapitułę Nagrody im. Zbigniewa Cybulskiego. Cieszą się z nominacji, czasem nie ukrywają zaskoczenia.
– Jestem trochę onieśmielony, zwłaszcza że zderzenie „Testosteronu” z filmami Cybulskiego jest dość odważne – mówi Maciej Stuhr. – Ale komedie mają dużą „siłę rażenia”. Filmy rozrywkowe są małą częścią mojego dorobku, a widzowie uważają mnie niemal za aktora komediowego. Nie buntuję się, bo rozśmieszanie ludzi też jest ważnym zadaniem.Młodzi często występują u kolegów debiutantów, w filmach o niskich budżetach. – „Północ – Południe” powstawało w tak pionierskich warunkach, że chwilami myślałam, iż to tylko eksperyment, przygoda – przyznaje Grochowska.
– Na planie „Chaosu” słyszałem: „Jedziesz Brzoza” – mówi Brzozowski. – No i jechałem. Bez dubli, bez próby. Bo nie mieliśmy ani taśmy, ani czasu.Ale lubią wyzwania, próbują uniknąć zaszufladkowania. – Każdy z nas chce przełamywać swoje warunki. To bywa niebezpieczne, ale czasem przynosi świetne rezultaty – mówi Stuhr. – Zwykle dostaję role miłej i dobrej dziewczyny. W „Północ – Południe” mogłam zagrać osobę ostrą i znającą życie – mówi Grochowska.– Najciekawsze było to, że Krauzowie wszystkich nas obsadzili na przekór naszym temperamentom – twierdzi Budnik. – Umiem sobie radzić z życiem, a oni zamienili mnie w kobietę zahukaną i zagubioną. Budnik miała szczęście, bo dostała do rąk znakomity, precyzyjny scenariusz. A to w polskim kinie zdarza się rzadko. – Praca nad każdym niemal filmem zaczyna się od zmiany dialogów i uprawdopodobnienia sytuacji – twierdzi Agnieszka Grochowska. – „Wy mi to zimprowizujecie” brzmi magiczne zdanie, które aktorzy słyszą na planie od reżysera – mówi Brzozowski. – A chciałoby się pracować ze świetnym, dopracowanym tekstem. Mają swoich idoli, ale mówią o nich niechętnie. – Co z tego, że podziwiam Janusza Gajosa? – mówi Maciej Stuhr. – Mam go naśladować? To byłaby porażka. W tym zawodzie trzeba być sobą, wnosić na ekran własną niepowtarzalną osobowość. Właśnie za tę osobowość zostali wyróżnieni przez kapitułę nagrody im. Cybulskiego. Laureata poznamy 17 grudnia.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA