fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Sokoły, puchacze i głuszce

Rzeczpospolita
Jedyny dziś polski producent śmigłowców umiejętnie wykorzystuje koniunkturę w światowym lotnictwie i plany modernizacji armii. W ciągu kilku lat firma wyrosła na potęgę kooperacyjną
Projekt „Głuszec” przewiduje unowocześnienie ponad 30 używanych przez armię sokołów. Konstruktorzy Świdnika przy tworzeniu tego helikoptera wykorzystali produkty innych polskich zakładów. Warszawskie Przemysłowe Centrum Optyki wyposaży śmigłowiec bojowy w głowicę obserwacyjno-celowniczą, a tarnowskie Zakłady Mechaniczne zrobią kierowane stanowisko karabinu maszynowego instalowane pod kadłubem i sterowane w przyszłości celownikiem na hełmie pilota. Śmigłowiec dzięki nowej elektronice pokładowej będzie mógł uczestniczyć w akcji bez względu na pogodę, także w nocy.
Projekt „Głuszec” przyspieszył w fabryce prace nad gruntowną przebudową nie tylko sokołów. Inżynierowie konstruują już zupełnie nowy wirnik, wykorzystujący możliwości kompozytów. W firmie zapadły decyzje, by na modernizację zakładów, badania i wdrożenia przeznaczyć 300 mln zł w ciągu najbliższych pięciu lat. – Postęp w branży jest bardzo szybki, musimy nadążać – tłumaczy Mieczysław Majewski, prezes PZL Świdnik. Jest szansa, że połowę pieniędzy na innowacje wyasygnuje UE. Świdnik uczestniczy m.in. w europejskim program „Green Helicopter”, który służy tworzeniu technologii przyjaznych środowisku.
PZL realizują właśnie kontrakt na dostawę 22 treningowych helikopterów SW 4 Puchacz do szkolenia wojskowych pilotów. Najnowszy mały śmigłowiec SW 4 fabryczni konstruktorzy zaprojektowali od podstaw. To ewenement, bo nowe konstrukcje na świecie to dziś najczęściej efekt pracy kilku firm, które łączą siły z powodu dużych kosztów przedsięwzięcia. PZL Świdnik, który jest obecnie potentatem kooperacyjnym i dostarcza części lotnicze do kilkunastu światowych odbiorców, planuje, że z tego źródła pochodzić będzie w tym roku 70 proc. z ok. 360 mln zł przychodów. Największym partnerem jest Agusta, która w Świdniku projektowała kadłub wielozadaniowego śmigłowca AW 139, a dziś zamawia konstrukcje do siedmiu typów swoich helikopterów. Po niedawnej zapowiedzi rządu, że szykuje przyspieszoną prywatyzację Świdnika, Agusta Westland, jedna z trzech największych na świecie firm produkujących śmigłowce (wchodzi w skład włoskiej grupy zbrojeniowej Finmeccanica), zapewniła, że jest gotowa zainwestować w PZL. Zakłady w Świdniku współpracują też z innymi potentatami w branży lotniczej, takimi jak Airbus, Embraer, GKN, Eurocopter, Bell, Latocoere, Dassault Aviation. W ciągu ostatnich dwóch lat przyjęły ponad tysiąc fachowców, w zakładzie pracuje obecnie 3,8 tys. osób. Działa już nowa anodownia i galwanizernia za 32 mln zł wzniesiona w zgodzie z zasadami ochrony środowiska. Za ponad 20 mln zł zostało wybudowane unikalne w Europie centrum obróbki kompozytów, wykorzystujące technologie sprawdzone w programach kosmicznych. Zagranicznych zleceń jest tak dużo, że wydział kompozytowy już trzeba rozbudować. – Stoimy pod ścianą. Presja naszych przemysłowych partnerów na zwiększanie dostaw części spowodowała, że dokupujemy nowe obrabiarki i przyjmiemy każdą liczbę pracowników technicznych do ich obsługi – mówi Jan Mazur, rzecznik Świdnika.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA