fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Leki ze starej serwantki

Meble są warte ponad 130 tys. zł. Muzeum otrzymało je w darze
Fotorzepa
Ciężkie apteczne szafy i gabloty sprzed stu lat wzbogaciły zbiory Muzeum Farmacji. Wśród nich uczniowie będą poznawać tajniki powstawania lekarstw i kosmetyków
Zabytkowe meble znajdowały się wcześniej w jednej z aptek sieci Cefarm przy ul. Krakowskie Przedmieście 19.
– Gdy spółka zamknęła w czerwcu sklep, przekazała nam ten komplet – opowiada Paula Alaborska z Muzeum Farmacji mieszczącego się w kamienicy przy ul. Piwnej 31/33 na Starym Mieście.
Nie byłoby to jednak możliwe, gdyby nie starania Iwony Arabas, kustosza muzeum.
– Meble są warte ponad 130 tys. zł. Nie mieliśmy pieniędzy na ich zakup. To pani kustosz przekonała firmę, by nam je podarowała. Pomogła też Okręgowa Izba Aptekarska – wspomina Anita Chodakowska z muzeum.
Komplet składa się z dwóch szklanych serwantek i szaf oraz aptecznej lady z rzeźbionymi wykończeniami, wykonanych z drewna sosny i topoli.
– To prawdopodobnie jedyny pełny zestaw mebli warszawskich, który przetrwał wojnę – tłumaczy Anita Chodakowska.
Stanowiły one pierwotnie wyposażenie apteki znajdującej się na parterze zbudowanej w 1835 r. kamienicy Józefa Ambroszkiewicza przy pl. Trzech Krzyży 10 (dziś w tym miejscu stoi nowoczesny biurowiec).
– W 1860 r. aptekę przejął znakomity polski farmaceuta Henryk Klawe, który wraz z rodziną prowadził ją przez niemal 60 lat – opowiada Marcin Więcek. W latach 70. XX w. aptekę zlikwidowano, a meble wpisano do rejestru zabytków i przeniesiono do lokalu przy Krakowskim Przedmieściu 19.
Jak przyznają pracownicy Muzeum Farmacji, dzięki nowej aranżacji wnętrza placówki nabrały bardziej historycznego charakteru.
– Teraz przypominają wystrój apteki z przełomu XIX i XX w. – przyznaje Paula Alaborska.
W aptecznych gablotach wystawiono też jedne z najcenniejszych eksponatów muzeum. Oglądać tu można m.in. XVIII-wieczne naczynia apteczne pochodzące z apteki królewskiej, która znajdowała się w Zamku Królewskim.
W nowej przestrzeni pracownicy muzeum chcą organizować lekcje dla grup szkolnych. – Takie zajęcia cieszą się u nas naprawdę ogromnym zainteresowaniem. Pokazujemy dzieciom, jak np. robić domowe kosmetyki – opowiada Paula Alaborska. – Liczymy, że ekspozycja przyciągnie więcej zwiedzających.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA