fbTrack

Nauka

Eksportowy hit PRL

Rzeczpospolita
40 lat temu ruszyła produkcja polskiego fiata 125p. Zakup licencji na to auto okazał się jednym z najbardziej dochodowych interesów socjalistycznego kraju
28 listopada 1967 roku, przed południem zjechał z taśmy FSO pierwszy polski fiat 125p. – Mimo ogromnej inwestycji do fabryki przyjechał tylko szef Zjednoczenia Przemysłu Motoryzacyjnego Tadeusz Wrzaszczyk. Nie był nikogo z rządu, nie było też fety. Na pamiątkę zrobiono tylko zdjęcie i wszyscy rozeszli się do pracy – wspominał późniejszy dyrektor naczelny FSO Edward Pietrzak. Auto zmontowano z włoskich części, polakierowane nadwozie także przyjechało z Włoch, podobnie jak silnik i reszta części. Dwa lata później Żerań opuszczały duże fiaty już całkowicie polskiej produkcji.
Rząd zakupił licencję Fiata dla zdobycia dewiz. Ledwo pierwsze auta wyjechały z FSO, Centrala Handlu Zagranicznego Motoimport rozpoczęła tworzenie europejskiej sieci sprzedaży. Dla sprawniejszej organizacji eksportu w 1968 roku Motoimport podporządkowano nie Ministerstwu Handlu Zagranicznego, ale ministrowi przemysłu maszynowego, i zmieniono nazwę na Pol-Mot. W tym samym roku podpisano z fińską firmą Wihuri pierwszą umowę na sprzedaż i serwis polskich fiatów 125p. Specjalnie do sprzedaży dużego fiata Wihuri stworzyła spółkę Autola OY, której szefem był znany rajdowiec Pauli Toivonen. – Gdy podpisaliśmy umowę, fiński importer fiata zrobił awanturę, protestując przeciw konkurencji – wspomina pełnomocnik ds. eksportu polskiego fiata 125p w Pol-Mocie Anna Kielanowska. – Fiat nie przewidział, że Polska rozpocznie eksport polskiego fiata 125p, ale musiał się zgodzić z naszą obecnością na zachodnich rynkach, bo kontrakt licencyjny pozwalał nam na eksport. Zaproponował, aby nasze samochody były sprzedawane przez sieć importerów Autobanichi i Lancia, z czego skorzystaliśmy. Drugi kontrakt Pol-Mot podpisał z najstarszym na świecie importerem fiata, holenderską firmą Lang. Tam pojechały pierwsze duże fiaty.Eksport był oczkiem w głowie kierownictwa FSO. – Gdy auta w drodze do portów okradano, FSO wynajęła uzbrojoną eskortę. To też nie pomogło, więc musieliśmy otworzyć w Niemczech i Wielkiej Brytanii centra przygotowania aut do sprzedaży – opowiada Kielanowska. – Potem tłumaczyłam kontrolerom NIK, dlaczego wydajemy dewizy na diety dla mechaników, zamiast przygotowywać samochody w Polsce.
Polski fiat 125 p trafił do krajowych odbiorców w dużych ilościach dopiero pod koniec lat osiemdziesiątych. Teraz zadbane egzemplarze z pierwszego okresu produkcji kosztują powyżej dziesięciu tysięcy złotych i szybko drożeją.Uruchomienie produkcji dużego fiata wymusiło modernizację 150 fabryk – od hut szkła, poprzez przemysł chemiczny, po tkalnie. Całość kosztowała ok. 20 mld zł, ale z nowoczesnych tkanin, lakierów i plastików skorzystały nie tylko fabryki motoryzacyjne (w tym FSM). W latach 1967 – 1970 w FSO zainwestowano ponad 2,7 mld zł, które fabryka zwróciła po 3,5 roku, a po czterech latach spłaciła także długi dewizowe. W 1976 roku wartość produkcji FSO przekraczała 1 procent ogólnej wartości produkcji przemysłowej kraju i dochodziła do 8 procent produkcji motoryzacyjnej. W 1983 roku Włosi wycofali pozwolenie na używanie nazwy Polski Fiat i eksport starzejącego się FSO 1500 powoli zamierał. Do 1991 roku wyprodukowano 1,445 mln tych aut, z czego ponad 60 procent wyeksportowano, zarabiając ponad 1 mld dolarów. Tylko niewielka część tych pieniędzy trafiła do fabryki, która, aby się rozwijać, była skazana na licencje.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL