Siatkówka

Każdy z nas zostawił na boisku serce

Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Krzysztof Ignaczak,Libero polskiego zespołu, o meczu z Rosją i kolegach
Rz: W jaki sposób wygraliście po raz pierwszy z Rosjanami na mistrzostwach Europy?
Krzysztof Ignaczak: Wiedzieliśmy, że dzień wcześniej Serbia podcięła im skrzydła, że niespodziewana porażka w półfinale odcisnęła swoje piętno. To nie są ludzie ze stali, dla nich był to szok. A my też postawiliśmy trudne warunki. Na szczęście Kuba Jarosz miał swój dzień, Bartek Kurek i Michał Kubiak też świetnie radzili sobie z ich blokiem, więc mieliśmy argumenty. Do tego oni mieli problem z naszym flotem (zagrywka szybująca – przyp. j.p.), więc szanse rosły. Jakie były założenia przed tym meczem?
Nie pozwolić im na żadnego serwisowego asa. Wpadł chyba jeden, przypadkowy, byliśmy bardzo skoncentrowani od początku do końca. I walczyć tak jak Serbowie. To też potrafimy. W półfinale z Włochami jednak nie wyszło, błędów było dużo, dlaczego? Presja trochę nas zjadła, za dużo myśleliśmy o finale. Przed meczem z Rosjanami byliśmy spokojni. Pamiętaliśmy, że pokonaliśmy ich w meczu towarzyskim w Miliczu, i chcieliśmy to powtórzyć. Jak oni zachowywali się przed rozpoczęciem spotkania, byli zdenerwowani? Sprawiali wrażenie, że są na luzie, te ich charakterystyczne uśmieszki znam przecież dobrze. Ale później, gdy porażka zaglądała im w oczy, byli już innymi ludźmi. Co mówił wam Anastasi przed meczem? Odprawa tym razem była krótsza niż zwykle. Powiedział tylko: zagrajcie, jak umiecie najlepiej. I walczcie do końca o każdą piłkę. Zrobiliśmy więc to, o co prosił. Każdy z nas zostawił na boisku serce, i to się liczy. Zresztą nie tylko ci, którzy grali, wygrali ten mecz i zdobyli medal. Każdy, kto brał udział w przygotowaniach, ma w tym swój udział. Dlatego proszę, nie rozmawiajmy o tych, których tu nie ma, tylko o tych, którzy ciężko pracowali, bo ja wiem, jak to wyglądało i ile potu musieliśmy wylać na treningach. Ale to dopiero początek drogi, która prowadzi do Londynu. Wierzę, że tam pojedziemy.  
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL