fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Jeśli lobbing, to tylko w Brukseli

Polskie firmy zaczynają doceniać działania lobbingowe za granicą. Nad Wisłą jest to wciąż traktowane podejrzanie
Eksperci nie mają wątpliwości, że uchwalona dwa lata temu ustawa o działalności lobbingowej nie spełnia swojego zadania. Zamiast prostych reguł wprowadziła niejasną definicję i niepotrzebne utrudnienia. – Definicja jest za mało precyzyjna: ogranicza lobbing do legalnego wywierania wpływu w procesie stanowienia prawa. A jeśli grupa osób przedstawi klubowi parlamentarnemu gotowy projekt rozwiązania, to może się okazać, że postępuje niezgodnie z ustawą – ocena wiceprezes Business Centre Club Bogusław Piwowar.
Nic więc dziwnego, że niewiele podmiotów przyznaje się do zawodowego lobbingu. Rejestr Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji działa od dwóch lat, a liczy tylko 105 pozycji. Na liście zawodowych lobbystów znajdują się uznane kancelarie prawne, towarzystwa gospodarcze, związki pracodawców, firmy public relations i osoby prywatne. Trudno przy tym ocenić, dlaczego niektóre stowarzyszenia branżowe na listę się wpisały, a inne – nie. Zresztą za wykonywanie zawodowej działalności lobbingowej bez wpisu do rejestru jeszcze nikt jak dotąd nie musiał zapłacić kary. Tymczasem działalność lobbingowa staje się coraz ważniejsza, zwłaszcza w Brukseli, gdzie zapadają decyzje istotne z punktu widzenia gospodarek narodowych. Dlatego coraz więcej naszych dużych firm wysyła tam swoich przedstawicieli lub wstępuje do międzynarodowych organizacji, z których zdaniem liczy się UE. PKN Orlen należy do europejskiego stowarzyszenia przemysłu naftowego EUROPIA, a Poczta Polska i PKP mają nawet swoich stałych przedstawicieli w europejskiej stolicy. – Nie jest to biuro lobbingowe, tylko reprezentuje nas w organizacjach międzynarodowych, z którymi Komisja konsultuje prawo – zastrzega rzecznik prasowy PKP Michał Wrzosek. Otwarcie do lobbowania przyznaje się PGNiG. Jako pierwsza polska firma zdecydował się na założenie własnego biura w Brukseli. Od stycznia, kiedy biuro rozpoczęło działalność, może już się poszczycić sukcesami. – Zależało nam, by zaproponowane przez Komisję rozdzielenie produkcji od dystrybucji gazu nie dotyczyło kwestii właścicielskich. Udało się – opowiada kierownik brukselskiego biura PGNiG Paweł Konzal.
Dodaje, że decyzje podejmowane w Brukseli mogą przynieść przedsiębiorstwu miliony strat lub zysków. Tymczasem w kraju lobbing jest postrzegany wciąż jako załatwianie partykularnych interesów: kontraktów, zwolnień podatkowych czy tym podobnych operacji. – To nie ma nic wspólnego z lobbingiem i procesem stanowienia prawa – podkreśla Bogusław Piwowar.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA