Siatkówka

Wygrana z Czechami 3:1 i awans Polaków do ćwierćfinału

Łukasz Żygadło rozgrywał bardzo odważnie. Z prawej Marcin Możdżonek
Archiwum
Polacy pokonali Czechów 3:1 i dziś w ćwierćfinale siatkarskich mistrzostw Europy grają ze Słowacją (15)
Decydujący o losach tego barażowego spotkania był trzeci set.
W pierwszym Czesi popełnili kilka błędów w decydującej fazie i przegrali 23:25. W drugim odwrotnie, było już 21:18 dla naszego zespołu, ale to rywale rozstrzygnęli go na swoją korzyść. To był set, w którym wreszcie właściwy rytm odnalazł mierzący 205 cm Jan Stokr, as atutowy czeskiej drużyny, kolega klubowy polskiego rozgrywającego Łukasza Żygadły w najlepszym zespole na świecie Volleyu Trentino. Doskonale zna go też Andrea Anastasi, włoski trener polskich siatkarzy. – Wiedziałem, że wcześniej czy później zacznie popełniać błędy. Lukas Tichacek większość piłek kierował przecież do niego. Prosiłem swoich zawodników o cierpliwość, bo wiedziałem, że to nie może wiecznie trwać – mówił „Rz" już po meczu Anastasi.
W drugim secie Stokr miał 79 procent skuteczności, a w trzecim, decydującym dla losów tego spotkania, tylko 24 procent. Gasł w oczach i coraz częściej nadziewał się na polski blok. Polacy przegrywali 9:15, gdy na boisku pojawił się Michał Kubiak, a przy stanie 12:18 wszedł Jakub Jarosz w miejsce Piotra Gruszki. Po błędzie Bartosza Kurka Czesi prowadzili 20:14 i wydawało się, że nic nie odbierze im zwycięstwa. Pogoń naszych siatkarzy była jednak imponująca. Obronili pięć setboli, a za trzecim sami skończyli wygrywając tą partię 31:29. – Takie mecze są ciężkie, bo przegrywający odpada z turnieju. Pamiętaliśmy o porażce w Katowicach, ale mówiłem, że tu będzie inny mecz, bo czujemy się silniejsi. W tym spotkaniu były dwa kluczowe momenty. Pierwszy, niekorzystny dla nas, gdy prowadząc w drugiej partii 21:18 przegraliśmy 22:25. I nasza pogoń w trzecim secie. Myślę, że to ona zadecydowała o wygranej – mówił Gruszka. Anastasi reagował wczoraj z dużym refleksem. O tym, że polscy siatkarze wydarli z gardła Czechom wygraną w trzecim secie zadecydowali bowiem w dużej mierze Kubiak i Jarosz. Włoski trener jest zadowolony, bo wygrała jego taktyka i to, w jaki sposób realizowali ją zawodnicy. W tym meczu ogromną rolę odegrali środkowi, szczególnie Piotr Nowakowski, który zdobył 17 punktów. Nie byłoby takich statystyk, gdyby nie Żygadło, który zdecydował się na tak odważną grę. Anastasi pytany, czy dzisiejszy mecz ze Słowacją będzie łatwiejszy od tego z Czechami, przecząco kręci głową: – Będzie trudniejszy. Słowacy stoją przed historyczną szansą awansu do półfinałów i zrobią wszystko, by nas pokonać. Ale to nie oznacza, że im na to pozwolimy. Wiemy, jak z nimi grać. Michał Mieszko Gogol, statystyk naszej drużyny, mówi wprost, że Słowacy to zespół nieobliczalny, bo grają zdecydowanie lepiej niż oczekiwano. Taki Martin Sopko w niczym nie przypomina zawodnika, który grał w PlusLidze. Tu zdecydowanie lepiej przyjmuje zagrywkę, atakuje tak, że tylko bić brawo. Martin Nemec z kolei potrafi sam wygrywać mecze, co pokazał w Pradze, gdzie Słowacy pokonali Bułgarię. Wydawało się, że brak kontuzjowanego Michała Masnego będzie poważnym osłabieniem drużyny, tymczasem drugi rozgrywający Branislav Skladany radzi sobie znakomicie. W drugim ćwierćfinale w Karlowych Warach Rosja zagra z Bułgarią. Półfinały i finał rozegrane zostaną w sobotę i niedzielę w Wiedniu. Baraże o ćwierćfinał • Polska – Czechy 3:1 (25:23, 22:25, 31:29, 25:18) • Bułgaria _ Estonia 3:0 (25:20, 25:23, 25:22) • Francja – Turcja 3:1 (25:19, 25:23, 19:25, 25:21) • Finlandia – Słowenia 3:2 (25:18, 21:25, 25:23, 18:25, 15:12). Pary 1/4 finału: • Polska – Słowacja (15, Polsat Sport) • Rosja – Bułgaria • Włochy – Finlandia • Serbia – Francja. Janusz Pindera z Karlowych Warów Powiedzieli Łukasz Żygadło | rozgrywający Graliśmy to, co chcieliśmy. Bardzo dobrze spisywali się środkowi, co zawsze ułatwia rozegranie, bo można próbować wielu rozwiązań w ataku. Duże gratulacje również dla tych, którzy wchodzili na zmiany. Michał Kubiak i Jakub Jarosz spisali się znakomicie. Michał Ruciak, który w pierwszym secie zmienił Kubiaka, też zrobił, co do niego należało. W drugim secie Stokr i Tichacek zagrali na najwyższym poziomie. Ten pierwszy, mój kolega z Trentino, właściwie się nie mylił. Znam go dobrze, wiedziałem, że przyjdzie moment, kiedy zacznie popełniać błędy. Musieliśmy tylko uważać, by nie wpadały nam piłki, gdy będzie próbował mijać blok. Opłacało się być cierpliwym. W trzecim secie był już cieniem Stokra z początku meczu. Michał Kubiak | skrzydłowy Ani przez moment nie miałem wątpliwości. Nawet gdy w trzecim secie przegrywaliśmy 14:20, wierzyłem, że damy radę. To był przecież najważniejszy mecz w moim życiu. Nie mogliśmy go przegrać, bo to oznaczało koniec marzeń i wcześniejszy powrót do domu. W drugim przegranym secie popełniliśmy kilka błędów i to one zadecydowały o wyniku. Nie komentuję decyzji trenera, który zmienił mnie już w pierwszej partii, bo to on jest szefem. Michał Ruciak wszedł i zrobił swoje. Kiedy stałem w kwadracie dla rezerwowych, myślałem tylko o tym, by znów wejść i pociągnąć wózek. Myślę, że nasze wejście z Kubą Jaroszem dało drużynie kopa i dobry impuls do dalszej walki.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL