Styl życia

Etiopia rozpoczyna produkcję wina

Autor zdjęcia: makdune
Flickr
Produkcja wina w Etiopii może wydawać się czymś absurdalnym. Już niedługo będzie można skosztować etiopskiego merlota czy chardonnaya
Etiopia nie jest tylko suchą ziemią, ale ma zróżnicowane środowisko: bujne w roślinność doliny oraz wiele jezior i wulkanów. Poza tym robienie win nie jest w Etiopii czymś nowym. Wojska włoskie, które okupowały te tereny w latach 1936-41, sadziły winogrona w bliskiej odległości od stolicy kraju Addis Abeby. Robili to jednak tylko dla własnej przyjemności, a nie dla zysku.
Zatwierdzony w 2007 roku przez rząd Etiopii oraz francuską grupę Castel (produkującej m.in. piwa), jest jednak czymś zupełnie nowym. To próba zróżnicowania rolnictwa i promocji produktów krajowych - z zyskiem dla państwa. - Jeśli nasze wino przyczyni się do polepszenia wizerunku kraju, to będzie sukces – powiedział Robel Seido, szef sprzedaży firmy Castel. – Chcemy eksportować połowę naszej produkcji m.in. do Stanów Zjednoczonych. Pozostała część będzie zarezerwowana dla lokalnych sklepów.
Siedem miesięcy zajęło szukanie odpowiedniej ziemi na winnice. Pierwszym wyborem była Dire Dawa na wschodzie kraju. Była jednak położona zbyt blisko targanej konfliktami Somalii. W końcu w 2008 roku wybrano ziemię położoną 170 kilometrów na południe od Addis Abeby, niedaleko miasta Ziway. Posadzono tam 750 tysięcy winorośli. Zatrudniono do tego prawie 750 osób lokalnej społeczności. Sadzonki winorośli zostały wzięte z Bordeaux i posadzone na obszarze 125 hektarów, z których może być wyprodukowanych nawet 800 tysięcy butelek rocznie. Posadzono kilka rodzajów winogron: merlot, sarah i cabernet sauvignon dla czerwonego wina, które będzie stanowiło 90 proc. produkcji oraz chardonnay dla pozostałych 10 proc. białego wina. Tradycyjnie krzew róży został posadzony na końcu każdego rzędu winorośli, aby zapobiec pleśni. Pierwsze zbiory winogron będą w grudniu tego roku, a pierwsze butelki trafią do sklepów najwcześniej w przyszłym roku. Długoterminowym celem jest rywalizacja z winami z południa Afryki. Jednakże, sadząc winorośla w etiopskim Rift Valley, nad jeziorem na wysokości 1600 metrów, nie jest to takie proste. - Mieliśmy intruzy typu pytony, hieny, a nawet hipopotamy – powiedział Guy Campillo, odpowiedzialny za winnicę. – W rezultacie musieliśmy wykopać szeroki na dwa metry rów dla ochrony. Do tej pory to się sprawdzało – dodał.
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL