Opinie

Nie wszystkich bolą taniejące akcje

Fotorzepa, Rafał Guz rg Rafał Guz
Może to zabrzmieć paradoksalnie, ale są tacy, których ostatnie tygodnie na giełdzie bardzo ucieszyły. I nie są to ci, którzy w swej strategii rynkowej grają na spadki
Podczas jednego z poprzednich kryzysów giełdowych miałem okazję poznać zarządzającego zamkniętym funduszem inwestycyjnym, który tuż przed krachem zebrał do niego pieniądze i sporą część zainwestował. Nie wyglądał na zmartwionego. Twierdził, że teraz ma okazję kupić taniej kilka spółek, a z inwestorami i tak rozliczy się za kilka lat. Dodał, iż ma nadzieje, że gdy będzie wychodził z inwestycji, nie będzie kryzysu.
W sumie nie inaczej jest teraz. Tomasz Czechowicz, prezes MCI Management, firmy zarządzającej funduszami private equity i venture capital, podczas prezentacji półrocznych wyników nie sprawiał wrażenia osoby zmartwionej. Stwierdził wprost, że dzięki sytuacji na giełdzie rynek stał się bardziej otwarty na kapitał private equity. Dodał, że teraz będzie dużo łatwiej kupować spółki do portfeli funduszy, bo wyceny mnożnikowe na giełdzie (takie jak cena/zysk – przyp. t.św.) są niskie. A o rynku giełdowym powiedział, że nie przewiduje, by powrócił na niego duży optymizm. MCI nie jest osamotnione w próbach zakupów firm. Podobnie postępują inwestorzy branżowi, którzy wiedzą, że utrzymująca się niepewność na rynkach finansowych i niskie wyceny to świetny okres na zakupy.
Na GPW mamy walkę inwestorów branżowych o Elstar Oils. Jako pierwszy do gry wszedł Archer Daniels Midland Nederland, który zawarł umowę sprzedaży akcji z największym akcjonariuszem elbląskiej spółki i ogłosił wezwanie, oferując za akcje 5,5 zł. Gdy ogłoszono tę informację, akcje spółki kosztowały ledwie 3,1 zł i były tańsze niż w dnie bessy spowodowanej światowym kryzysem finansowym z 2008 r. W ogłoszonym trzy tygodnie później wezwaniu Koninklijke Bunge zaoferował za akcję Elstar Oil 6,75 zł. Na sierpniową informację o zamiarze zakupu Motoroli Mobility przez Google'a można patrzeć pod wieloma kątami. Także podatkowym – tarcza podatkowa związana ze stratami Motoroli Mobility pozwoli Google'owi zaoszczędzić na daninach dla państwa do 1,7 mld dolarów. Ale trzeba mieć świadomość, że 63-proc. premia, jaką za akcje przejmowanej spółki zaoferował Google – w sumie 12,5 mld dolarów – nie jest szokująco wysoka, gdy spojrzy się na wycenę akcji Motoroli Mobility na początku tego roku. Wówczas firma warta była nawet 10,8 mld dolarów, a w chwili upublicznienia oferty Google'a – 7,7 mld dolarów.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL