Publicystyka

Polskie wojsko w NATO po operacji w Libii

Artur Bilski
Fotorzepa, Dariusz Gorajski
Odmowa udziału polskich sił zbrojnych w operacji libijskiej świadczy o tym, że nie jesteśmy w stanie brać udziału w nowoczesnych działaniach połączonych sił marynarki, lotnictwa i wojsk lądowych – twierdzi analityk ds. bezpieczeństwa
Naszą specjalnością według MON są nieliczne siły specjalne i wojska lądowe, a to zdecydowanie za mało, żeby liczyć się w NATO. Operacja libijska obnażyła boleśnie niską jakość polskich sił zbrojnych, niezdolnych do udziału w operacjach bardziej skomplikowanych niż tylko patrolowanie afgańskich bezdroży przy użyciu rosomaków. Nic odkrywczego nie wnosi też nowy strategiczny przegląd obronny, który powtarza tezy znane od lat w NATO.
NATO jako takie nie posiada swojej armii. NATO jest jedynie tak silne, jak silne są armie krajów będących członkami sojuszu.Jakie zatem powinny być polskie siły zbrojne? Żeby znaleźć odpowiedź na to pytanie, wystarczyło zapoznać się z dokumentem „Strategic Vision The Military Challenge” opracowanym w Sojuszniczym Dowództwie Operacji NATO w Mons i Sojuszniczym Dowództwie Transformacji w Norfolku. Byłoby szybciej i taniej. Według tego dokumentu sojusz, utrzymując zdolności do prowadzenia operacji obronnych, coraz częściej będzie się angażować militarnie w rozwiązywanie konfliktów występujących również poza obszarem euroatlantyckim. W przyszłych operacjach coraz ważniejszy będzie czynnik polityczny. Oznacza to, że będą one za pośrednictwem mediów monitorowane przez międzynarodową opinię publiczną oraz organizacje oceniające przestrzeganie prawa międzynarodowego przez strony konfliktu. Coraz częściej też Sojusz będzie znajdował się pod presją pozyskania poparcia społecznego dla podejmowanych działań militarnych, presją osiągnięcia szybkiego sukcesu i zakończenia konfliktu. Wymusza to konieczność sprawnego i skutecznego prowadzenia operacji. Stąd priorytet zyskują uderzenia lotnicze. Niestety, czynnik opinii publicznej jest w Polsce zupełnie lekceważony.

Obecne operacje wojskowe

Oprócz działań bojowych o wysokiej intensywności, jak te obecne w Libii, będą to działania demonstracyjno-prewencyjne, operacje wymuszania i utrzymania pokoju i zapewnienia stabilizacji, a także działania humanitarne, np. likwidacja skutków katastrof i klęsk żywiołowych. Regułą będzie ich prowadzenie przez sojusznicze zgrupowania połączonych rodzajów zbrojnych, czyli sił lądowych, lotnictwa i marynarki wojennej. Do tej pory NATO zaangażowało się w taką pomoc po trzęsieniu ziemi w Pakistanie w październiku 2005 r. i wspierało logistycznie operację w Darfurze w Sudanie. Wnioski wynikające z użycia sił zbrojnych w obecnych konfliktach wskazują, że w trakcie jednej operacji może wystąpić konieczność jednoczesnego prowadzenia wszystkich lub kilku z wyżej wymienionych działań. Faza aktywnych czynności bojowych będzie stosunkowo krótka, wydłuży się natomiast faza pokonfliktowa – łagodzenia ich skutków, stabilizowania sytuacji oraz odbudowy. Ma to miejsce w Iraku i Afganistanie, będzie miało w Libii po upadku reżimu Kaddafiego. W tej fazie, zanim jeszcze zostaną odtworzone i okrzepną lokalne struktury władzy, gros zadań z zakresu pomocy cywilnej wykonywać będą siły zbrojne, a zwłaszcza specjalistyczne jednostki wsparcia bojowego i logistycznego (inżynieryjne, medyczne i współpracy cywilno-wojskowej) – mówi natowski dokument. Cechą współczesnych operacji NATO będzie udział w nich państw spoza Sojuszu oraz obecność na terenie działań organizacji międzynarodowych (ONZ, OBWE, UE), pozarządowych oraz cywilnych struktur lokalnych.

Siły zbrojne przyszłości

Odpowiednia struktura, wyposażenie i wyszkolenie powinny gwarantować skuteczność sił sojuszniczych we wszystkich rodzajach działań, w tym prowadzonych w warunkach użycia broni masowego rażenia oraz tak zwanych zagrożeń asymetrycznych, takich jak np. terroryzm czy walka informacyjna. Struktura sił i ich możliwości bojowe powinny umożliwiać ich dostosowanie do specyficznych warunków. Zdolności operacyjne tworzone w oparciu o najnowsze osiągnięcia techniczne oraz sposób ich użycia muszą zapewniać przewagę nad potencjalnym przeciwnikiem w zakresie pozyskiwania i wymiany informacji, wsparcia procesu decyzyjnego, precyzyjnego rażenia celów oraz wsparcia bojowego i zabezpieczenia logistycznego na każdym etapie operacji. Według dokumentu „Strategic Vision The Military Challenge” uwarunkowania polityczne i militarne wymuszają inne podejście do planowania i prowadzenia operacji. Filozofia ta zawarta jest w koncepcji określanej jako „Effect Based Approach” (EBO), która zakłada postrzeganie przeciwnika w sposób kompleksowy. Osiągnięcie celów politycznych i militarnych w operacjach NATO uzależnione będzie od właściwego zdefiniowania, a następnie wyeliminowania lub osłabienia tych systemów przeciwnika i powiązań między nimi, które decydują o skuteczności jego działań. W fazie działań bojowych operacje NATO koncentrują się na osłabianiu systemów dowodzenia i wymiany informacji oraz neutralizacji możliwości bojowych przeciwnika. Decydującą przewagę można zyskać dzięki umiejętnemu połączeniu zarządzania informacją, szybkości działania i precyzji rażenia celów. Taką sytuację mieliśmy na początku działań w Libii, kiedy Amerykanie wykorzystali okręty, także podwodne, do wykonania uderzeń rakietowych. Dzisiaj osiągnięcie przez NATO celów operacji zależy m.in. od uzyskania przez siły sojusznicze przewagi informacyjnej i decyzyjnej na każdym etapie działań. Wymaga to zarówno dostosowania struktur dowodzenia, jak i pozyskania nowoczesnych, powiązanych ze sobą, technicznych systemów wymiany informacji, rozpoznania, śledzenia celów oraz zobrazowania sytuacji. Systemy te już zapewniają ciągłość pozyskiwania, wymiany i dystrybucji informacji na każdym etapie działań. Dla operacji ekspedycyjnych takimi platformami są z reguły okręty dowodzenia, których Polska nie posiada.

Długotrwałe działania ekspedycyjne

Skuteczność reagowania militarnego NATO na zagrożenia występujące poza obszarem euroatlantyckim uzależniona jest od zdolności do szybkiego przegrupowania, możliwości długotrwałego prowadzenia działań i zapewnienia ochrony wojsk. W warunkach prowadzenia działań z dala od baz macierzystych istotne jest zapewnienie siłom Sojuszu odpowiedniego wsparcia logistycznego. W początkowej fazie operacji powinny być one samowystarczalne. W kolejnych etapach operacji wsparcie to realizowane będzie przez zintegrowany system, który obejmuje współdziałające ze sobą wielonarodowe elementy logistyczne różnych rodzajów sił zbrojnych. Taki system powinien umożliwiać monitorowanie stanu technicznego sprzętu, inicjować zapotrzebowanie na części zamienne i materiały oraz zapewnić ich dystrybucję, a także efektywnie wykorzystywać możliwości wsparcia cywilnego. Integracja systemu zaopatrywania wymaga zwiększenia kompatybilności sprzętu technicznego. Według omawianego tutaj obszernie dokumentu „Strategic Vision The Military Challenge”, transformacja sił krajów członkowskich sojuszu (w tym Polski) powinna koncentrować się na przedsięwzięciach, które umożliwią pozyskanie wymienionych przez ów dokument zdolności oraz na opracowaniu koncepcji ich operacyjnego wykorzystania. Warto bowiem pamiętać, że NATO jako takie nie posiada swojej armii. NATO jest jedynie tak silne, jak silne są armie krajów będących członkami Sojuszu. Dlatego Polska ani dziś, ani w dającej się przewidzieć przyszłości nie będzie wartością dodaną dla NATO, bo nie jest w stanie brać udziału w skomplikowanych operacjach wielonarodowych. Dlatego również nie jesteśmy dziś w stanie udzielić pomocy sojuszniczej, która zakładałaby jednoczesne wykorzystanie marynarki wojennej, sił lądowych i lotnictwa. Pozostaje pytanie: dlaczego w armii mamy tyle chaosu, skoro od lat wiadomo, dokąd zmierza NATO?      
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL