fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Radosław Sikorski na Twitterze - pisze Marek Magierowski

Marek Magierowski
Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
Szef polskiego MSZ jest w technologicznej awangardzie światowej dyplomacji. Wśród jego kolegów i koleżanek po fachu niewielu jest jednak tak płodnych autorów – pisze publicysta „Rzeczpospolitej"
Dziennikarze mają powody, by lubić Radosława Sikorskiego. Wystarczy zajrzeć od czasu do czasu na jego konto na Twitterze, by znaleźć tam gotowego, świeżutkiego newsa. Nie ma czym rozbudzić internautów popijających poranną kawę? Nie ma czego wrzucić na żółty pasek w sierpniowe południe? Minister spraw zagranicznych na pewno czymś nas zaintryguje.
Sikorski tweetuje od marca ubiegłego roku, ale tego lata jego aktywność jest wyjątkowa.

Specyficzne podejście

W połowie czerwca szef dyplomacji proponował Polakom, by spędzali wakacje w Egipcie i Tunezji: "Rodacy! Popierajmy arabskie demokracje. (...) W kurortach jest bezpiecznie. Ich gospodarki potrzebują sterydu".
Tymczasem na początku sierpnia, czyli półtora miesiąca później, MSZ wydało "aktualizację ostrzeżenia dla podróżujących do Tunezji". Czytamy w niej m.in.: "Osoby udające się do Tunezji powinny zachować czujność i stosować się do przepisów stanu wyjątkowego, który nie został jeszcze odwołany (natomiast odwołano w Tunisie godzinę policyjną). Zaleca się unikanie indywidualnych wycieczek (...) oraz zbędnych podróży do większych miast, gdzie nadal mogą wystąpić niepokoje społeczne. Dotyczy to w szczególności centralnych i południowych regionów Tunezji, a także obszarów graniczących z Libią i Algierią. Wszędzie należy unikać demonstracji i tłumnych zgromadzeń oraz budynków rządowych. (...) Wskazane jest zachowanie ostrożności z uwagi na zwiększone zagrożenie drobną przestępczością, głównie kradzieżami".
 
 
23 czerwca pojawił się słynny wpis o założycielu Radia Maryja: "Kościół ma zasługi dla Polski, ale ojciec dyrektor przekracza granice. Zakony podlegają bezpośrednio Rzymowi. Państwo polskie zareaguje". Państwo polskie zareagowało notą dyplomatyczną wysłaną do Stolicy Apostolskiej.
Abstrahując od celowości tak drastycznej decyzji, inicjowanie rozmów z Watykanem na portalu społecznościowym było krokiem dość osobliwym.
Sikorski skomentował także w Internecie dramatyczne wydarzenia w Oslo: "21 lat – ponoć maksimum w Norwegii – to za mało dla zimnego drania [Andersa Breivika]. On sam wykonał egzekucję. Czy nie powinniśmy mu sprawiedliwie odpłacić?".
Z kolei na dwa dni przed 67. rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego Sikorski nazwał je na Twitterze "narodową katastrofą", co oczywiście wywołało gwałtowne protesty niektórych środowisk prawicy. Szef dyplomacji natychmiast przystąpił do kontrofensywy: stwierdził, że nikt nie wyprzedzi go w szacunku dla weteranów, a w wywiadzie dla "Wprost" skorzystał z okazji, by zaatakować opozycję: "PiS szantażuje nas emocjonalnie, dokładnie tak jak szantażowani byli ci, którzy podejmowali decyzję o powstaniu. To znaczy: jeśli nie chcesz skoczyć z nami w przepaść, toś tchórz i zdrajca".
Wreszcie 12 sierpnia Sikorski zaskoczył internautów raz jeszcze. Przeprosił na Twitterze Białorusinów za to, iż polska prokuratura udostępniła władzom w Mińsku dane bankowe znanego opozycjonisty Alesia Bialackiego: "Karygodny błąd pomimo ostrzeżeń MSZ. Zdwoimy wysiłki na rzecz demokracji na Białorusi" – napisał minister. Europoseł PJN Paweł Kowal skomentował tego tweeta ironicznie: "Obserwujemy taką nową erę dyplomatyczną. Ponieważ w ogóle minister spraw zagranicznych w Polsce jest jak najbardziej w awangardzie, na świecie jest raczej zwykle tak krok do tyłu, umiarkowanie, z pewnym dystansem. U nas absolutnie w awangardzie w każdej sprawie, więc ja już przywykłem".
Istotnie, Radosław Sikorski jest w technologicznej awangardzie światowej dyplomacji.
Wśród jego kolegów i koleżanek po fachu niewielu jest tak płodnych autorów. Hillary Clinton ma wprawdzie na Twitterze ponad 23 tysiące fanów śledzących jej wpisy (ponad dwa razy więcej niż polski minister), choć pani sekretarz stanu USA nie zamieściła jeszcze... ani jednego tweeta. Guido Westerwelle, minister spraw zagranicznych Niemiec, nie napisał nic od maja tego roku, gdy stracił stanowisko szefa FDP.
Swoje konta mają m.in. Szwed Carl Bildt, Brytyjczyk William Hague, Włoch Franco Frattini. A jednak Sikorski wyróżnia się pośród nich specyficznym podejściem do tej formy komunikacji.

Przepraszam Tuska

William Hague, który również wypuszcza swoje tweety z szybkością karabinu maszynowego, nigdy nie komentuje w nich polityki wewnętrznej Zjednoczonego Królestwa. Nawet w tak gorącym okresie, gdy na ulicach Londynu i innych angielskich miast dochodziło do krwawych rozruchów, Hague pisał o sankcjach nałożonych na Syrię, o konflikcie izraelsko-palestyńskim, o swojej rozmowie telefonicznej z Cathy Ashton, o spotkaniu z Westerwellem. Złożył też życzenia wszystkim muzułmanom z okazji pierwszego dnia ramadanu i odpowiadał na pytania internautów dotyczące głównie arabskiej wiosny.
Podobnie wyglądają konta Frattiniego i Bildta. Szwed zajmuje się wyłącznie polityką zagraniczną. 13 sierpnia: "Minuta ciszy w Berlinie dla upamiętnienia ofiar muru berlińskiego zbudowanego dokładnie 50 lat temu". 12 sierpnia: "Izrael właśnie zapowiedział budowę kolejnych 1600 domów osadników we wschodniej Jerozolimie. To sabotowanie pokoju, ale też sabotowanie własnej przyszłości". 5 sierpnia: "Proces Julii Tymoszenko w Kijowie jest żenującym spektaklem, który wyrządzi wielką szkodę Ukrainie".
Na kontach Hague'a, Bildta i Frattiniego nie znajdziemy oficjalnych oświadczeń, przeprosin czy zapowiedzi działań wobec innych państw. Żaden z nich nie krytykuje opozycji, nie prowadzi kampanii własnego ugrupowania, nie porusza drażliwych tematów historycznych, nie publikuje tweetów dotyczącycyh życia prywatnego. Tymczasem Sikorski robi na Twitterze wszystko to, co innym wydaje się... niezbyt dyplomatyczne.
W maju Sikorski przepraszał na Twitterze premiera Donalda Tuska. Za co? Za to, że doradzał mu pozostawienie Mariusza Kamińskiego w CBA. "Miałem go za fanatycznego państwowca. Potwierdziło się tylko w połowie" – tłumaczył. Na początku czerwca wszystkim wyborcom, którzy chcieliby "wpłynąć na program PO na drugą kadencję", polecał stronę www.zapytajplatforme.pl. Wkrótce przysłał "tweetową" pocztówkę z wakacji: "Z synami na Jasnej Górze po tatrzańskim weekendzie. Morskie Oko i Kasprowy wzięte. Wobec stagnacji narciarstwa Zakopane lepsze latem". Na bardzo intrygujący wpis natrafiamy pod datą 20 czerwca: "Wikipedia: Osobnik alfa ma absolutną władzę nad członkami watahy... Pozostali członkowie stada ceremonialnie demonstrują mu swoją podległość".
Ciekawe, kogo Radosław Sikorski miał na myśli, bo chyba nie Baszara al Asada?

Trzy zdania

Po wybuchu skandalu z danymi Alesia Bialackiego Białorusinów powinien przepraszać sam premier Tusk na specjalnie zwołanej konferencji prasowej. Najlepiej po białorusku, biorąc przykład ze swojego rzecznika prasowego Pawła Grasia. U boku Tuska: Sikorski i prokurator generalny Andrzej Seremet, wspólnie posypujący sobie głowy popiołem.
Wielka wpadka wymaga wielkich gestów. Tymczasem musieliśmy się zadowolić trzema zdaniami szefa MSZ na Twitterze, gdzieś pomiędzy pochwałą tunezyjskich plaż a drwinami z Antoniego Macierewicza.
Dyplomacja a twiplomacja to jednak dwie bardzo odmienne dziedziny. Trzeba się na coś zdecydować.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA