fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Dożywocie za atak na wioskę?

Rzeczpospolita
Wniosek o aresztowanie łołnierzy z pierwszej zmiany w Afganistanie. Prokuratura zarzuciła sześciu wojskowym zabójstwo osób cywilnych
Wczoraj na specjalnie zwołanej konferencji prasowej szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej w Poznaniu Karol Frankowski poinformował o zarzutach wobec zatrzymanych we wtorek żołnierzy. Potwierdziły się wczorajsze informacje „Rz”, że służyli oni w 18. Batalionie Desantowo-Szturmowym z Bielska-Białej. Sześciu z nich grozi kara od 12 lat więzienia do dożywocia. Siódmy odpowie za atak na niebroniony obiekt cywilny. Grozi mu do 25 lat pozbawienia wolności.
Żołnierze zostali zatrzymaniu przez Żandarmerię Wojskową we wtorek. Postępowanie prowadzone wobec nich opatrzono klauzulą ,,ściśle tajne”. Odpowiadają za akcję przeprowadzoną w Afganistanie 16 sierpnia w rejonie Wazi-Khwa, podczas której zginęło sześciu cywilów. Polski patrol najechał wtedy na minę. Uszkodzony został transporter Rosomak. Następnie patrol ostrzelano. Polscy żołnierze odparli atak i ruszyli w pościg za nieprzyjacielem. Złapali dwóch napastników.Jak wyjaśniał wczoraj Karol Frankowski, parę godzin po tym ataku wyjechał konwój, w którego skład wchodzili zatrzymani teraz żołnierze. Ostrzelali wioskę Nanghar Khal z karabinu, a potem granatami moździerzowymi. Po incydencie przedstawiciele wojska, gubernatora i lokalnej starszyzny pasztuńskiej powołali komisję do zbadania okoliczności tragedii. Rodzinom poszkodowanych wypłacono odszkodowania. Żołnierze twierdzili, że do ostrzału wioski doszło podczas wymiany ognia. Jednak prokuratura ustaliła, że akcja nie była związana z „żadnym wrogim atakiem ze strony miejscowej ludności”. – Podawana przez żołnierzy wersja zdarzeń była przygotowaną przez nich, ale nie odpowiadającą prawdzie. Uzgodniono ją na potrzeby prowadzonego postępowania służbowego i karnego – podkreśla prokurator Frankowski. Podczas przesłuchania żołnierze potwierdzili, że nie zostali zaatakowani. – Czynności procesowe z udziałem podejrzanych zostały zakończone o godzinie 14. Skierowaliśmy już do sądu pierwszy wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztu na trzy miesiące – dodał Frankowski.
Według nieoficjalnych informacji, które wczoraj podał wojskowy portal Altair, strona polska obiecała, że sprawcy zostaną sprawiedliwie osądzeni w kraju. Był to jeden z elementów zadośćuczynienia przyjęty jako dowód honorowego rozwiązania przez lokalną starszyznę z Afganistanu. – Ten przykład pokazuje, że na misje powinni być wysyłani bardzo dobrze wyszkoleni i doświadczeni żołnierze. Armia musi też zadbać, by znali konwencje międzynarodowe – mówi gen. Sławomir Petelicki, twórca i pierwszy dowódca jednostki specjalnej GROM. A ze znajomością prawa w wojsku jest nie najlepiej. – Zgłaszają się do mnie żołnierze i pytają, jak się zachować, gdy zginie cywil, bo boją się takich sytuacji – mówi prawnik wojskowy. ? Generał Marek Tomaszycki, dowódca I zmiany polskiego kontyngentu w Afganistanie Rz: Czy po incydencie z 16 sierpnia Afgańczycy zaczęli gorzej traktować polskich żołnierzy? Gen. Marek Tomaszycki: Nie, wręcz przeciwnie. Zachowaliśmy się honorowo i oni to docenili. Rejon, w którym doszło do ostrzału, był bardzo trudny. Akurat tam afgańscy cywile nie chcieli z nami współpracować. Traktowali nas jak wrogów. Po wypadku ich podejście się zmieniło. Dlaczego? To wynika z mentalności tych ludzi. Zobaczyli, że potraktowaliśmy ich z należnym szacunkiem. Nie bagatelizowaliśmy całego zajścia. Zaraz po ostrzale żołnierze udzielili Afgańczykom wszelkiej możliwej pomocy. Do ratowania rannych włączyli się też ci, którzy wcześniej ostrzelali wioskę. Na miejscu pomocy udzielał wyspecjalizowany sanitariusz, wezwane zostały śmigłowce ewakuacji medycznej przetransportowano wszystkie ranne osoby do szpitali wojskowych. Ranne kobiety trafiły na leczenie do Polski. Afgańczycy nie chcieli się zemścić? Wiedzieli, że to był wypadek, i że polska strona robi wszystko, by im wynagrodzić straty. Prokuratorom też mówili, że to był wypadek? Tego nie wiem, ale sądzę, że tak. Ci, z którymi rozmawiałem, tak właśnie traktują to zajście. Uczestniczyłem w rozmowach ze starszyzną pasztuńską. Przebiegały one bardzo spokojnie. Afgańczycy doceniali naszą dobrą wolę. Przyjęli naszą pomoc i odszkodowanie. Pan również uważa, że to był nieszczęśliwy wypadek? Tak. Wierzę w niewinność swoich żołnierzy. Ale cała sprawa powinna zostać bardzo dokładnie i do końca wyjaśniona. To ważne też dla naszych siedmiu żołnierzy, żeby zostali oczyszczeni i nie żyli z piętnem zabójców niewinnych cywilów. Świadczy to również o naszej wiarygodności jako sojusznika i wiarygodności w stosunku do narodu afgańskiego.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA