fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Komorowski ustąpił Ołdakowskiemu

Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski nie odbierze mandatu posła dyrektorowi Muzeum Powstania Warszawskiego. Zapowiada za to nowelizację ustawy
Co wolno, a czego nie wolno łączyć z mandatem poselskim? Na to pytanie precyzyjnie odpowie nowelizacja ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Do czasu zakończenia nad nią prac marszałek nie chce rozstrzygać, czy można być jednocześnie posłem i pracownikiem instytucji, która podlega samorządowi terytorialnemu.
Bronisław Komorowski jest przekonany, że obu tych funkcji łączyć się nie da. Kilka dni temu zapowiadał, że jeżeli Ołdakowski nie zrezygnuje ze stanowiska dyrektora, straci miejsce w Sejmie. Decyzje miały zapaść na początku tego tygodnia. Wczoraj marszałek oświadczył jednak, że szybkich decyzji w tej sprawie nie będzie. Zamiast nich Sejm zajmie się zmianą prawa. – Moja inicjatywa ma na celu to, aby było jasne, czy intencją parlamentu jest, aby jak najwięcej parlamentarzystów było zawodowymi, czy też odwrotnie – należy iść w kierunku sprzyjającym łączeniu funkcji w administracji samorządowej z pracą posła – tłumaczył Komorowski.
Ta deklaracja kończy, przynajmniej na jakiś czas, sprawę Ołdakowskiego, który nie chciał rezygnować ani z mandatu poselskiego, ani z funkcji dyrektora. – Decyzja marszałka budzi szacunek, tym bardziej że na pewno była trudna do podjęcia – komentował poseł PiS. A jeszcze wczoraj rano nic nie zapowiadało, że ten konflikt szybko się skończy. Z samego rana marszałek mówił w RMF FM, że skieruje tę sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. – Ja nie jestem od interpretowania prawa, marszałek jest od wykonywania prawa – mówił Komorowski. Przywoływał zarazem przykłady parlamentarzystów, którzy w podobnej sytuacji rezygnowali z dotychczasowych stanowisk. Chodzi o blisko 200 posłów, m.in. o Jerzego Fedorowicza z PO, który na czas posłowania przestał kierować Teatrem Ludowym w Nowej Hucie. – Nie wyobrażam sobie, by można było łączyć obie funkcje. Tym bardziej że obie są niezwykle czasochłonne – mówi „Rz” Fedorowicz. Na taki krok zdecydował się też Eugeniusz Kłopotek z PSL, który zanim dostał się do Sejmu, był dyrektorem Zootechnicznego Zakładu Doświadczalnego Instytutu Zootechniki w Kołudzie Wielkiej (Kujawsko-Pomorskie). – To ani instytucja samorządowa, ani administracja rządowa. A ponieważ nie wiedziałem, co mam robić, to poprosiłem o ekspertyzę. Niestety, nie była ona jednoznaczna, więc zapytałem marszałka, jak mam postąpić. Ten mi doradził, żebym wziął urlop. I tak zrobiłem – mówi Kłopotek. Były różne drogi wyjścia z tej sytuacji. Jedną z nich było przyjęcie takiej interpretacji, że nie można łączyć funkcji, które wiążą się z pełnieniem władztwa publicznego. Ale czy osoba, która pełni rolę dyrektora szpitala, muzeum, biblioteki albo teatru, mieści się w tych kategoriach? Moim zdaniem to dość wątpliwe. Uważam, że dobrze się stało, że sprawa ta zostanie doprecyzowana w nowelizacji ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Trzeba w niej napisać, że zakaz łączenia funkcji nie obejmuje pewnych stanowisk. Nie chodzi tylko o te, które dziś budzą takie emocje. Należy zastanowić się, co z wyższymi uczelniami, czy np. dziekan wydziału może być posłem? Sejm będzie miał możliwość zajęcia się tą sprawą. I to dobrze.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA