Siatkówka

Nieoczekiwana zmiana miejsc

Rozmowa z Magdaleną Śliwą, rozgrywającą reprezentacji Polski
Podczas wrześniowych mistrzostw Europy była Pani asystentką trenera Bonitty. Teraz wraz z Mileną Sadurek jest pani rogrywającą reprezentacji. Spodziewała się pani takiej nieoczekiwanej zmiany miejsc ?
Magdalena Śliwa: Kiedy podczas przygotowań zostało nas tylko czternaście, i wciąż byłam w tym gronie, to wiedziałam, że w Japonii znajdę się w diametralnie innej roli. Znów będę w samym środku wydarzeń, znów będę mieć bezpośredni wpływ na to co dzieje się na boisku. Nie przestraszyła się pani odpowiedzialności?
Przyznaję, wątpliwości były, ale krótko. Szybko weszłam w ten temat. Teraz Marco Bonitta ma w pani osobie nie tylko rozgrywającą, ale i tłumacza w czasie gry ... Nie tylko ja znam w tej drużynie włoski, ale zawsze byłam gadułą, więc kiedy trzeba pewne rzeczy doprecyzować jestem na miejscu. Inaczej odbiera się przebieg wydarzeń będąc pod siatką? Mogę coś na ten temat powiedzieć. Wcześniejsze doświadczenia, gdy stałam obok trenera pozwalają mi teraz lepiej zrozumieć, o co mu chodzi, gdy przekazuje nam uwagi. Kto zagra w piątek z Brazylią, Milena Sadurek czy pani. Co podpowiada przeczucie? Nie wiem. Decyzje podejmie trener przed meczem. Być może zagramy obie. Nie można tego wykluczyć. Rozgrywającej nie mogą zadrżeć dłonie w trudnej sytuacji. Dobrze radzi sobie pani ze stresem? Na to nie ma mocnych. Nerwy potrafią dopaść każdego, ale sztuką jest je okiełznać. Myślę, że potrafię radzić sobie w podbramkowych sytuacjach. Taki turniej to prawdziwy maraton. 11 spotkań w 14 dni, do tego męczące podróże ... Myśli pan, że nie dam sobie rady ? Nie ma obaw, kondycja zawsze była moją mocną stronę. Zresztą jesteśmy dwie, z Mileną Sadurek, więc wszystko będzie dobrze. Oby tylko pozostałe dziewczyny dotrwały w dobrym zdrowiu do końca turnieju. Niczego się pani nie boi, wierzy, że miejsce w pierwszej trójce Pucharu Świata premiowane awansem na igrzyska jest realne? Stać na na to, tego jestem pewna. Ufam trenerowi, że forma przyjdzie na czas. W Hamamatsu to jednak Brazylijki będą w powszechnej opinii faworytem. Mają jakieś słabe punkty, jak można z nimi wygrać? One będą bardzo pewne siebie, przekonane o własnej wyższości. A to się czasami mści. Warto byłoby utrzeć im nosa. Myślę, że możemy zatrzymać je blokiem. To nasz mocny punkt. A co się pani najbardziej podoba w ich grze? Mądra, taktyczna zagrywka. Potrafią bezwzględnie wyłączyć nią najlepszą z rywalek, kiedy zajdzie taka potrzeba, umiejętnym serwisem nie pozwolić na grę z pierwszego tempa. To duża sztuka. Ale my też mamy dla nich kilka niespodzianek. Nie zdradzi pani jakich? Poczekajmy do piątku.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL