Służba zdrowia

Polko, idź na cytologię

Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Tylko 58 proc. kobiet regularnie robi cytologię. – To wstyd – mówią lekarze
14,1 proc. kobiet nigdy w życiu nie zrobiło cytologii – wynika z opublikowanego wczoraj raportu firmy Siemens „Dlaczego Polki nie robią badań cytologicznych?". 27,2 proc. pań zdarzało się robić cytologię, ale nie pilnują, żeby powtarzać badanie. Tylko 58,7 proc. polskich kobiet ma aktualne badania.
A regularnie robiona cytologia to prosty sposób na zdiagnozowanie raka szyjki macicy. W Polsce na ten nowotwór umiera rocznie 1700 kobiet. – To wstyd, żeby kraj w środku Europy miał takie wyniki – mówi „Rz" dr Jerzy Giermek, onkolog z Centrum Onkologii w Warszawie. – Plasujemy się pod tym względem w gronie krajów Trzeciego Świata.
Także autorka badań prof. Aleksandra Łuszczyńska ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej podkreśla, że i za oceanem, i w Europie kobiety znacznie częściej pojawiają się na cytologii. – 90 proc. Amerykanek robi to badanie. W Wielkiej Brytanii zgłasza się na nie około 80 proc. pań – wylicza. W Polsce najrzadziej badania robią kobiety po 50. roku życia. Blisko 45 proc. z nich zadeklarowało, że w ciągu ostatniego roku było na cytologii. Nie lepiej jest w grupie 18 – 30 lat: prawie 40 proc. ankietowanych nie robiło tego badania przez ostatnie 12 miesięcy. Najczęściej na cytologii regularnie pojawiają się kobiety z wyższym wykształceniem i z dużych miast (blisko 70 proc.). Najrzadziej te z wykształceniem podstawowym i mieszkające na wsi lub w małym miasteczku (nieco ponad 50 proc.). Dlaczego tak trudno namówić Polki, by robiły badania profilaktyczne? Z raportu wynika, że najczęstsze bariery to: brak rozmów o cytologii z bliskimi osobami, niedopuszczanie myśli o ewentualnej chorobie, obawa przed wykryciem nawet łagodnych zmian. Dopiero na piątym miejscu (50,4 proc. wskazań) znalazła się niechęć do odwiedzania gabinetów ginekologicznych. 42,9 proc. pań odpowiedziało, że są ważniejsze sprawy niż badania profilaktyczne. 36,5 proc. wskazało na brak czasu. – Mamy problem z rozmawianiem o naszym zdrowiu, o sprawach intymnych – komentuje psychoonkolog Mariola Kosowicz. I zaznacza, że rakiem szyjki macicy nie ma co straszyć, bo to nie działa. – Kobiety potrzebują, żeby do nich wyjść, potrzebują wsparcia panów, wspólnego chodzenia na badania – wyjaśnia. – Przydałby się też administracyjny przymus robienia badań profilaktycznych lub zachęty ekonomiczne w postaci niższej składki zdrowotnej lub odliczeń od podatku dla tych, którzy je robią – mówi dr Giermek. – Jeśli decydenci nam nie pomogą, nie osiągniemy większej zgłaszalności na badania. Dodaje, że Finlandia w latach 60. zaczynała od administracyjnego przymusu robienia badań i dziś nie ma tam problemu z cytologią. Lekarze zaznaczają, że dzięki Narodowemu Programowi Zwalczania Chorób Nowotworowych dostęp do cytologii jest bardzo duży. Wystarczy, że kobieta zgłosi się z dowodem ubezpieczenia i bezpłatnie będzie mogła wykonać test. NFZ wysyła także zaproszenia do kobiet. – Zgłaszalność na cytologię w ramach tego programu to 25 – 30 proc. Żeby zmniejszyć umieralność na raka szyjki macicy, powinno się zgłaszać 75 – 80 proc. kobiet – ocenia prof. Maciej Bidziński, ginekolog i onkolog.     —maty
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL