Warszawa

Wysokie nagrody dla prezesów

Szefowie miejskich przedsiębiorstw dostali prawie 50-tysięczne premie. Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz nagrodziła tych samych urzędników co Lech Kaczyński
Prezydent Warszawy przyznała właśnie roczne nagrody prezesom czterech miejskich spółek. Maksymalną możliwą – po około 48 tys. zł brutto – dostali szefowie Tramwajów Warszawskich i Metra Warszawskiego. Nieco mniejsze – szefowie Miejskiego Przedsiębiorstwa Robót Ogrodniczych i firmy Gościniec Mazowsze. Nagrody członkom zarządów spółek przyznają co roku rady nadzorcze, a prezesom – osobiście prezydent.
– Maksymalnie mogą one wynosić trzykrotność miesięcznego wynagrodzenia prezesa czy wiceprezesów. Firma wnioskuje o nagrodę po wykonaniu bilansu spółki za ubiegły rok, dlatego te premie formalnie są za rok 2006 – wyjaśnia rzecznik ratusza Tomasz Andryszczyk. Czym zasłużyli się obecnie nagrodzeni? Prezes tramwajów nie miał na koncie wielkich dokonań. Zdecydował np. o powtórce przetargu na remont torów w Al. Jerozolimskich. Z tego powodu prace zostały opóźnione o rok, a planowane koszty przekroczone o 25 mln zł. Krzysztof Karos to jednak ulubieniec prawie każdej władzy. Szefuje Tramwajom Warszawskim od czasów prezydentury Marcina Święcickiego. Hojnie wynagradzał go także prezydent stolicy Lech Kaczyński.
W poprzedniej kadencji samorządu prezes otrzymał rekordową kwotę „za szczególne osiągnięcia w kierowaniu spółką” (75 tys. zł). W 2005 r. były to łącznie premia jubileuszowa za wieloletnią pracę i nagroda roczna. Prezes metra Jerzy Lejk też nie może poszczycić się wielkimi sukcesami w 2006 roku. Budowa ostatniego odcinka metra na Bielanach była prowadzona tak, że nie zakończy się w terminie. W tym roku też Metro nie wyda większości pieniędzy zaplanowanych na przygotowania do budowy drugiej nitki podziemnej kolejki. Ale i Lejka również wcześniej doceniał prezydent Lech Kaczyński. Nagród nie dostali natomiast ci, których powołała prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz, czyli większość szefów strategicznych miejskich spółek, np. prezes MPWiK Artur Rypina czy MZA – Mieczysław Magierski. Powód? Prozaiczny. – Skoro w ubiegłym roku Artur Rypina nie był prezesem MPWiK, nie mógł dostać nagrody – stwierdza rzecznik wodociągów Joanna Korzeniewska. – Generalnie pula nagród dla szefów miejskich przedsiębiorstw jest w tym roku zdecydowanie niższa niż w kadencji prezydenta Kaczyńskiego – dodaje rzecznik ratusza.Łącznie premie dla członków zarządów miejskich przedsiębiorstw pochłoną w tym roku 118 tys. zł. W ubiegłym było to 223 tys. zł, a w 2005 – blisko 400 tys. zł. Jak co roku natomiast, bez żadnych znaczących oszczędności, spółki wypłacą jeszcze przed Bożym Narodzeniem premie dla pracowników. Do urzędu miasta spływają już kolejne wnioski o akceptację takiego wydatku. – Wystąpiliśmy do ratusza o akceptację nagród dla wszystkich pracowników wodociągów. Nie potrafię jednak podać, ile wyniosą – stwierdza rzeczniczka MPWiK. Podobny wniosek szykuje Metro, które w ubiegłym roku wydało na nagrody dla pracowników ponad 1,1 mln zł. Było to średnio po połowie pensji podstawowej, ale nie więcej niż po 1,2 tys. zł na osobę. Stołeczni urzędnicy w ratuszu i dzielnicach od lat dostają regularne wysokie premie. Również prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz na początku rządów zapowiedziała, że będzie nagradzać pracowników, by nie odchodzili do sektora prywatnego. Ostatnie premie w ratuszu i dzielnicach wypłacono w lipcu, poprzednie – w kwietniu. Pochłonęły po 12 mln zł. Kolejne mają być przed świętami Bożego Narodzenia. W 2006 r. nagradzali p.o. prezydent Kazimierz Marcinkiewicz i Mirosław Kochalski (też wydawali na premie od 11 do 13 mln zł). W 2005 r. najwyższe nagrody wypłacił pod choinkę prezydent Lech Kaczyński – pochłonęły 15 mln zł. ikr Dyskusja na temat tekstu na blog.rp.pl/warszawa
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL