Kraj

Czy będzie miejsce dla Jana Rokity

Liderzy Platformy nie składają otwartych deklaracji pod adresem Jana Rokity, który po decyzji swojej żony o włączeniu się w aktywną politykę sam z niej odszedł.
– Jan Rokita nie opuścił Platformy, a wszystkie dotyczące go plany są takie same jak wobec Bronisława Komorowskiego czy innych kandydatur – powiedział wczoraj Bogdan Zdrojewski, szef Klubu PO.
Donald Tusk, pytany, czy dla Rokity znalazłoby się miejsce w rządzie, odpowiedział tylko: – Nie rozmawialiśmy o tym na razie. Pod koniec zeszłego tygodnia szef PO przyznał jednak, że nie czeka na telefon od Rokity po wyborach, i powtórzył, że rozumie jego trudną sytuację osobistą. Telefon z gratulacjami od krakowskiego lidera PO otrzymał za to po ogłoszeniu wyników wyborów senator Jarosław Gowin. – Miejsce dla Jana Rokity jest w Platformie zawsze i tylko od niego zależy, kiedy będzie chciał wrócić – mówi Gowin. – Ale nie wiem, czy się zdecyduje na powrót już teraz. Wątpią w to także inni bliscy współpracownicy Rokity. – Byłbym naprawdę zdumiony, gdyby chciał teraz pójść do rządu – mówi „Rz“ osoba z otoczenia posła. – Poza tym komu on jest teraz potrzebny? Trzeba po prostu poczekać i myśleć długodystansowo – zaznacza.
Sam Rokita na razie milczy.W Szczecinie na przedwyborczym spacerze ze Sławomirem Nitrasem zapowiadał, że do wyborów nie będzie się wypowiadał na temat polityki. W ostatnich dniach był w Krakowie. Tam też oddał swój głos na senatora Gowina, choć jego małżonka kandydowała do Sejmu z listy PiS w Warszawie. Senator Gowin liczy, że w najbliższych dniach spotka sięz Rokitą, który wczoraj miał wrócić do stolicy, i pozna jego dalsze plany. Część działaczy PO przyznaje, że sytuację bardzo utrudnia zamieszanie wokół kandydowania Nelly Rokity. – Myślę, że dopóki pani Nelly będzie politykiem PiS, Rokita nie wróci– prognozuje jeden z nich. Pojawiały się jednak opinie, że po wyborach Jan Rokita wraz z Kazimierzem Marcinkiewiczem mogliby otrzymać misję przekonania części posłów PiS do zasilenia szeregów Platformy. Politycy PO zaprzeczają, jakoby w ogóle mieli takie zamiary. – Nie przypuszczam, by komukolwiek z Platformy odpowiadała rola head-hunterów – twierdzi Gowin. Antagoniści niedoszłego premiera z Krakowa uważają, że wynik wyborów tylko potwierdził, iż Rokita już partii potrzebny nie jest.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL