fbTrack

Mieszkaniowe

Sprzedaż mieszkań nabiera tempa

Kompleks Adgar Plaza przy ul. Postępu na warszawskim Mokotowie, złożony z trzech obiektów: Adgar Business Centre (11,6 tys. mkw.), Adgar Plaza A (11,7 tys. mkw.) i Adgar Plaza B. (11,4 tys. mkw.). Biurowiec B został otwarty w październiku 2010 r. Deweloper przedsięwzięcia: izraelska spółka Adgar Investments & Development
Materiały Inwestora
Rynek mieszkaniowy ożywa z miesiąca na miesiąc. W I kwartale 2011 r. w porównaniu z początkiem 2010 r. sprzedaż lokali przez giełdowych deweloperów wzrosła o 35 proc. Według różnych szacunków, w 2011 r. sprzedaż mieszkań na rynku pierwotnym zwiększy się o 5 – 15 procent. Najwięcej zyskają duże firmy
Po słabym, między innymi ze względu na aurę, styczniu i umiarkowanie udanym lutym w marcu klienci coraz gromadniej zaczęli odwiedzać biura sprzedaży. Dla przykładu kontrolowany przez Ryszarda Krauzego Polnord w marcu sprzedał 130 mieszkań, niemal trzy razy tyle, ile udało się zbyć w styczniu. – To bardzo dobry wynik, ale nie jest to nasze ostatnie słowo – mówi Michał Świerczyński, wiceprezes Polnordu.
Mocną końcówkę kwartału miało również trójmiejskie Inpro, które w marcu sprzedało niemal dwa razy tyle mieszkań co w pierwszym miesiącu 2011 r. Znakomita większość dużych spółek deweloperskich w I kwartale znacząco poprawiła wyniki sprzedaży sprzed roku. O ile w pierwszych trzech miesiącach 2010 r. ośmiu największych giełdowych deweloperów mieszkaniowych, do których poza Polnordem zaliczają się m.in. Dom Development, J.W. Construction oraz Robyg, sprzedało około 1,4 tys. mieszkań, to ten kwartał zamknęły one wynikiem o 500 sztuk wyższym. Rosnąca sprzedaż największych deweloperów mieszkaniowych nie oznacza, że cały polski rynek rośnie równie mocno. Firmy zasobniejsze w gotówkę lub te mające do niej ułatwiony dostęp m.in. dzięki statusowi spółki giełdowej, poszerzają swoją ofertę, wygrywając z mniejszymi konkurentami. – Firmy, które jeszcze rok – dwa lata temu mocno deptały nam po piętach na rodzimym, wrocławskim rynku, dziś znacznie ograniczyły swoją aktywność – zauważa Grzegorz Antkowiak, założyciel i członek rady nadzorczej Gant Development. Według różnych szacunków w 2011 r. sprzedaż mieszkań na rynku pierwotnym wzrośnie o 5 – 15 proc., podczas gdy najwięksi gracze liczą, że pod koniec roku będą mogli się pochwalić nawet dwukrotnie wyższą dynamiką sprzedaży.
Klientów do kupowania mieszkań zachęcają między innymi coraz bardziej atrakcyjne ceny mieszkań. Jak pokazują szacunki firmy redNet Consulting, w ciągu ostatnich sześciu miesięcy średnia cena transakcyjna metra nowego mieszkania spadła o blisko 300 zł. Spadają też ceny ofertowe. – Deweloperzy wprowadzają do ofert mieszkania budowane głównie na tańszych działkach, zlokalizowanych z reguły na obrzeżach miast – mówi Sławomir Horbaczewski, wiceprezes stołecznego Marvipolu. Deweloperzy mogą pozwolić sobie na obniżenie cen mieszkań również dzięki spadkom cen gruntów, wyśrubowanym w czasach prosperity przez inwestorów z Hiszpanii i Irlandii.  – Dziś można je kupić za część ówczesnej wartości od syndyków lub likwidatorów. Tańsze grunty to tańsze mieszkania – analizuje Oskar Kazanelson, szef rady nadzorczej Robygu. Choć rynek mieszkaniowy ma się coraz lepiej, oczekiwania deweloperów są jednak znacznie większe, co pokazuje chociażby wzrost podaży. W 2010 r. w największych miastach Polski do sprzedaży trafiło prawie 31 tys. lokali, o blisko 80 proc. więcej niż rok wcześniej. Tymczasem według danych firmy Reas w tym samym czasie sprzedano niespełna 28 tys. lokali. Z deklaracji deweloperów wynika, że również w 2011 r. większość z nich buduje więcej, niż sprzedaje. – Nadpodaż mieszkań przy mniejszym od zakładanego wzroście popytu może doprowadzić do wojny cenowej, co  niekorzystnie wpłynęłoby na marże  – zwraca uwagę Jarosław Szanajca, prezes Dom Development. A te, po załamaniu w 2009 r., zaczynają się odbudowywać. O ile marża brutto na mieszkaniach sprzedawanych dwa lata temu wynosiła często mniej niż 15 proc., co po odjęciu kosztów operacyjnych i finansowych ledwie pozwalało wyjść na zero, to obecnie standardem jest 20 – 25- proc. narzut. Ale o powrocie do nawet 40-proc. marży sprzed kryzysu firmy mogą  tylko marzyć. Dom Development pozostaje liderem w sprzedaży mieszkań Pierwszy kwartał 2011 r. przyniósł znaczące przetasowania w czołówce sprzedażowego rankingu giełdowych deweloperów „Rzeczpospolitej". Pozycję lidera utrzymał co prawda Dom Development, największy obecnie deweloper mieszkaniowy w Polsce, który miniony kwartał zamknął 380 sprzedanymi lokalami. Na drugie miejsce wskoczył Budimex, którego deweloperskie ramię Budimex Nieruchomości miało w I kw. wedle szacunków Dariusza Blochera, sternika budowlanej spółki, sprzedać około 300 mieszkań. Ostatnie miejsce na podium zajął Robyg, pokonując o włos Polnord. Strefę medalową opuścili za to J.W. Construction i Gant Development, do niedawna goniący lidera mieszkaniowego rynku. Sprzedaż pierwszej ze spółek spadła rok do roku o 10 proc., rezultat drugiej z firm jest słabszy do wypracowanego na początku 2010 r. o 14 proc. Co o tym przesądziło? W przypadku kontrolowanej przez Józefa Wojciechowskiego firmy problemem jest mało urozmaicona oferta mieszkań. Z kolei wynik Ganta jest słabszy m.in. ze względu na jednorazowy wysyp rezygnacji związany z podniesieniem stawki VAT. Opinia: Waldemar Oleksiak, firma Emmerson Nieruchomości Ceny mieszkań spadły, rynek staje się coraz bardziej nasycony. Zdolność kredytowa Polaków zmalała, banki walczą o klientów indywidualnych, a od deweloperów wymagają systematycznej sprzedaży mieszkań w nowych projektach. Taką płynność sprzedaży mogą zapewnić osiedla najtańsze, w mniej prestiżowych dzielnicach, o małej powierzchni lokalu i jak największej liczbie pokoi. To wpływa na średnią cenę na rynku pierwotnym. Kiedy sprzedaż staje się trudna, firmy zwracają większą uwagę na dobrą relację ceny do jakości.     —gb
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL