Motoryzacja

Fałszywe uśmiechy Lewisa Hamiltona i Fernando Alonso

Rzeczpospolita
W niedzielę poznamy mistrza świata. Przed ostatnim wyścigiem sezonu szanse na tytuł ma jeszcze trzech kierowców – Lewis Hamilton, Fernando Alonso i Kimi Raikkonen
Finałowy wyścig zapowiada się równie dramatycznie jak cały trwający od marca sezon. Najstarsi kibice Formuły 1 nie pamiętają tak emocjonującej rywalizacji, jaką w tym roku toczą kierowcy McLarena i Ferrari – zarówno na torze, jak i poza nim.
Walka o mistrzowski tytuł nie będzie się rozgrywać wyłącznie na trudnej pętli toru Interlagos. Pojedynek między liderem Lewisem Hamiltonem i tracącym do niego cztery punkty obrońcą tytułu Fernando Alonso toczy się także w garażu zespołu McLaren. Stosunki wewnątrz brytyjskiego zespołu popsuły się do tego stopnia, że po raz drugi w tym sezonie Międzynarodowa Federacja Samochodowa (FIA) postanowiła zareagować.
Precedens miał miejsce latem podczas Grand Prix Węgier, kiedy to Hamilton postąpił wbrew ustaleniom taktycznym zespołu i w rezultacie nie był w stanie przejechać finałowego okrążenia podczas kwalifikacji, za co ukarano… Alonso. Teraz, wobec krążących pogłosek o nierównym traktowaniu obu kierowców przez szefostwo zespołu, FIA wyznaczyła specjalnego komisarza technicznego, którego zadaniem będzie czuwanie, aby samochód Alonso był przygotowany identycznie jak wyścigówka Hamiltona. To kolejny niepotrzebny ruch ze strony federacji, gdyż w tak skomplikowanym sporcie, jakim jest Formuła 1, nie sposób dopilnować, aby obaj kierowcy mieli zapewnione idealnie równe szanse w zawodach. Dwa tygodnie temu w Chinach Alonso narzekał, że podczas kwalifikacji założono mu opony z nieco wyższym ciśnieniem, na skutek czego nie mógł wywalczyć pozycji startowej w pierwszej trójce. Nawet specjalny komisarz techniczny FIA nie będzie w stanie zapobiec takiemu działaniu ze strony inżynierów McLarena. Wczoraj, podczas konferencji prasowej z udziałem trzech pretendentów do mistrzowskiego tytułu (czwartym gościem był zwycięzca ubiegłorocznej Grand Prix Brazylii Felipe Massa), obaj kierowcy McLarena udawali, że między nimi wszystko jest w porządku. – Mówiono i pisano o nas wiele nieprawdziwych rzeczy – mówił Alonso. – Walczymy na torze, ale poza nim nasze stosunki układają się bardzo dobrze. Zapytany o ciśnienie w oponach podczas Grand Prix Chin, stwierdził, że była to kombinacja pecha i zbiegu okoliczności. Alonso i Hamilton robią dobrą minę do złej gry – mimo publicznych deklaracji, śmiechów i żartów na konferencji prasowej atmosfera między nimi jest napięta do granic możliwości. Walka o mistrzowski tytuł między kierowcami McLarena toczy się także w garażu Może na tym skorzystać Kimi Raikkonen – Fin traci aż siedem punktów do Hamiltona, ale wciąż zachowuje szansę na tytuł. W dodatku może liczyć na pomoc kolegi z Ferrari Felipe Massy. Przy założeniu, że obaj zawodnicy Srebrnych Strzał nie kończą wyścigu, Raikkonenowi do mistrzostwa wystarcza druga pozycja. – Nie mam nic do stracenia – powiedział wczoraj Fin. – Muszę walczyć o zwycięstwo, ale zbyt wiele zależy od rywali. Przed 21 laty, kiedy poprzedni raz aż trzech kierowców walczyło o tytuł do ostatniej Grand Prix, mistrzem został właśnie ten trzeci. Przed zawodami w australijskiej Adelajdzie dwa pierwsze miejsca w punktacji zajmowali Nigel Mansell i Nelson Piquet z Williamsa. W końcówce wyścigu Mansell jechał na prowadzeniu i był już prawie pewien tytułu, kiedy na długiej prostej eksplodowała opona w jego samochodzie. Kierowcy cudem nic się nie stało, ale marzenia o mistrzostwie prysły w ułamku sekundy. Zespół wezwał Piqueta na profilaktyczną zmianę kół i wyścig – a także mistrzostwa – wygrał jadący mclarenem Alain Prost. Raikkonen nie miałby nic przeciwko powtórce z sezonu 1986. Byłby to idealny prezent dla Fina, który przedwczoraj obchodził 28. urodziny. Jednak faworytami wciąż pozostają kierowcy McLarena, ze wskazaniem na Hamiltona. Alonso nie tylko nie cieszy się wsparciem zespołu, ale także jako jedyny z trójki pretendentów wystartuje w Brazylii z tym samym silnikiem, z którego korzystał w Chinach. W myśl przepisów zawodnik musi przejechać dwa kolejne weekendy GP (sobota i niedziela), używając tej samej jednostki napędowej. Hamilton i Raikkonen będą mieli nowe silniki, co na tym torze może odegrać decydującą rolę. Ich jednostki napędowe mogą zostać tak ustawione, żeby zamiast dystansu rzędu 800 kilometrów, wytrzymały zaledwie 400. Zdaniem inżynierów Ferrari pozwala to uzyskać moc większą o około 10 KM. Na położonym w pagórkowatym terenie torze Interlagos, którego bardzo długa prosta startowa wiedzie pod górę, może to mieć szczególne znaczenie. Mimo to Robert Kubica, walczący z Heikkim Kovalainenem o szóste miejsce w klasyfikacji kierowców, stawia na Alonso. Czy Hiszpan podtrzyma szczęśliwą passę z Interlagos i zdobędzie tu swój trzeci z rzędu mistrzowski tytuł – dowiemy się w niedzielę. Media poświęciły sporo czasu, żeby wykopać rów między mną i Fernando, ale nasze relacje są naprawdę dobre. Jesteśmy zawodowcami i po prostu staramy się jak najlepiej wykonywać naszą pracę. To, co się stało w Chinach podczas ostatniego Grand Prix, w żaden sposób nie zachwiało moją pewnością siebie. Powiem więcej, dzięki takim doświadczeniom czuję się silniejszy. To mój pierwszy sezon w Formule i to była dla mnie dobra nauka. To może być wspaniały weekend dla angielskiego sportu. Gdy ja będę się ścigał o mistrzostwo świata, będę już wiedział, czy nasza reprezentacja rugby zwyciężyła w finale. Cztery lata temu, gdy oni sięgali po Puchar Świata, ja startowałem jeszcze w Formule Renault. To zrozumiałe, że ostatni wyścig sezonu przynosi ze sobą większe emocje. Napięcie jest budowane od czwartku i piątku, ale tym razem czuję się zrelaksowany. Dziennikarze wiele powiedzieli i napisali nieprawdziwych rzeczy o moich relacjach z Lewisem. Walczymy na torze, ale poza nim od samego początku nasze stosunki były dobre. Pewnie podczas tego weekendu nie będziemy ze sobą za często rozmawiać, bo po prostu obaj skupiamy się na strategii, przygotowaniach do wyścigu i kwalifikacji. Atmosfera nie będzie więc zbyt luźna. Nie zgadzam się z decyzją FIA o przydzieleniu nam specjalnego obserwatora. Moim zdaniem nie potrzebujemy nikogo takiego w garażu. Kocham ścigać się w Interlagos i mam stąd bardzo dobre wspomnienia. Dwa lata temu wygrałem i zdobyłem pierwszy w karierze mistrzowski tytuł, rok temu byłem drugi i dzięki temu obroniłem mistrzostwo. Wtedy jednak to ja prowadziłem w punktacji, a teraz jestem z tyłu i muszę dać z siebie wszystko, żeby ponownie być najlepszy. Przed wyścigiem trudno o jakikolwiek plan działania, zbyt wiele czynników nie zależy od nas. Wiele razy w tym sezonie traciliśmy punkty w wyniku problemów z samochodem i rywale nam uciekli. Ostatnio udało się trochę podgonić, ale na pewno w niedzielę potrzebujemy także szczęścia, by wygrać. Zdobycie tytułu będzie bardzo miłym zakończeniem sezonu, choć dla mnie nie będzie to niespodzianka. Tworzymy dobry duet z Felipe Massą – nie wiem, jak potoczy się wyścig, ale mam nadzieję na jak najlepszy wynik, czyli na kolejny dublet Ferrari. Przed sezonem 2007 przeszedłem z McLarena do Ferrari, czasami początki w nowym zespole mogą być trudne. Sytuacja wygląda zupełnie inaczej w porównaniu z ekipą, w której spędziłem kilka lat. Jednak sezon ułożył się całkiem dobrze, choć oczywiście mogło być dużo lepiej. W Formule 1 debiutował w ekipie Saubera sześć lat temu. Już w pierwszym sezonie startów zrobił wielkie wrażenie na wysłannikach McLarena, którzy zdecydowali się podpisać z nim pięcioletni kontrakt. Dotychczas wziął udział w 121 wyścigach, 14 z nich rozstrzygnął na swoją korzyść. Od tego sezonu jest kierowcą Ferrari. We włoskim zespole zastąpił Michaela Schumachera. Urodził się 17 października 1979 roku w Espoo.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL