Telewizja

Kobiety bez tajemnic

— Prosimy o powagę! — krzyczy drugi reżyser. — Teraz przez moment jesteśmy w filmie historycznym!Naprzeciw siebie stoją rzymscy legioniści w krótkich spódniczkach i pookrywani w koce Trakowie. Ci drudzy mają szczęście, bo — choć jest końcówka lata — w lesie w podwarszawskim Powsinie wieje zimny wiatr. Ale już rozpoczyna się bitwa...Wbrew pozorom nie jest to scena batalistyczna z kostiumowej superprodukcji, tylko ze współczesnej komedii o kobietach
Taki obrazek pozostaje w zgodzie z kobiecym wyobrażeniem o mężczyznach: że muszą się wyszaleć i mają swoje dziwaczne hobby, ale dzięki temu panie mogą mieć trochę spokoju w domu — śmieje się po bitwie aktor Rafał Królikowski. — Sądzę, że taka sytuacja jest wygodna dla obu stron.Komedię „Lejdis” firmują nazwiska Tomasza Koneckiego, reżysera, i Andrzeja Saramonowicza — tym razem w roli współscenarzysty i producenta. Duet, który ma na koncie trzy wspólne realizacje („Pół serio”, „Ciało” i „Testosteron”), teraz postanowił przyjrzeć się bliżej kobietom.
— Kiedy w 2006 r. kręciliśmy filmową wersję mojej sztuki „Testosteron”, już myśleliśmy nad projektem filmu o kobietach — mówi Saramonowicz. — Początkowo sądziłem, że będę pisał ten scenariusz samodzielnie, ale trafiłem na blog www.lejdis.pl, który zachwycił mnie kobiecym sposobem widzenia świata, komunikowania się i ekspresji. Napisałem do autorek i zaproponowałem współpracę. Prace trwały długo, bo blog internetowy z natury rzeczy jest afabularny, a udany film to żywa akcja. Tak więc historia w „Lejdis” jest w lwiej części wytworem mojej wyobraźni, dialogi zaś pisaliśmy wspólnie. Zależało mi, by autorki nadały scenariuszowi autentyczny, kobiecy charakter. Można zatem powiedzieć, że scenariusz „Lejdis” napisała „czwórka ze sternikiem”. Owa czwórka to autorki blogu: Anna Andrychowicz-Słowik, Ewa Sienkiewicz i Hanna Węsierska oraz pisarka Małgorzata Saramonowicz, żona Andrzeja.— Atrakcyjne w projekcie „Lejdis” jest to, że po raz pierwszy od bardzo dawna w polskim kinie, może nawet od filmu „Rzeczpospolita babska”, kobiety są podmiotami swoich własnych działań, a nie dopełnieniem męskiej historii — uważa Andrzej Saramonowicz.
„Lejdis” to opowieść o perypetiach uczuciowych czterech kobiet — dwóch mężatek, rozwódki i singielki. W głównych rolach wystąpiły: Edyta Olszówka, Anna Dereszowska, Magdalena Różczka i Izabela Kuna.— Jestem wielbicielką tego scenariusza — mówi Edyta Olszówka. — To był fundament, który dał mi wielkie poczucie bezpieczeństwa, ale wzorów do postaci szukałam w życiu... Obserwowałam ulicę, bo wokół nas przemykają różne typy ludzkie, czasami tak zaskakujące, że przerastają moją wyobraźnię. Bohaterka, którą gra Edyta Olszówka, jest nauczycielką samotnie wychowującą syna.— Mimo trudności życiowych, Łucja wciąż wierzy w miłość — opowiada aktorka o swojej bohaterce. — Dzięki pomocy koleżanek udaje jej się zmienić siebie, przestaje być ofiarą i spełnia swoje marzenie, aby wyjść za mąż. „Lejdis” to film o kobietach i problemach kobiet. Mam nadzieję, że kobiety będą się identyfikować z Łucją, odnajdą w roli, którą zbudowałam, swoją prawdę. Anna Dereszowska zagrała Korbę — przebojową młodą kobietę, która wybiera życie w pojedynkę i czerpie przyjemność ze swobody, jaką daje brak zobowiązań.— Zaciekawił mnie w Korbie powód, dla którego wybrała takie, a nie inne, życie, tak, a nie inaczej, traktuje mężczyzn — mówi aktorka. — Jej zaufanie do facetów zostało bardzo poważnie podważone w dzieciństwie przez jej ojca i od tamtej pory nawet nie próbowała tego zaufania odbudować. Zamknęła się w swoim świecie, dopuszczając do niego jedynie swoje trzy przyjaciółki. I ta kobieca przyjaźń najbardziej zainteresowała mnie w scenariuszu. Cieszy mnie, że kobiety w tym filmie potrafią stawić czoło przeciwnościom losu, uśmiechać się w nieszczęściu, wybaczać. Że walczą i podnoszą się po porażkach — bo takie właśnie jesteśmy my, słaba płeć. — Charaktery bohaterek są tak zróżnicowane, że każda kobieta znajdzie w tym filmie troszkę siebie, a każdy mężczyzna będzie zafascynowany tym światem — dodaje reżyser Tomasz Konecki. — W grupach mężczyzn i kobiet panuje zupełnie inny rodzaj relacji, także na planie. W „Testosteronie” od razu pojawiła się rywalizacja o to, czyje pomysły są lepsze. Wszystko wywoływało dyskusję. Do „Lejdis” aktorki wniosły więcej emocji, niepokoju i niepewności. Wymiana myśli jest łatwiejsza, bo nie ma rywalizacji. Kobiety pomagają sobie, słuchają się nawzajem — zupełnie inny standard zachowania niż w grupie siedmiu samców jak w „Testosteronie”.Premiera filmu planowana jest na 1 lutego 2008 r.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL