Sędziowie i sądy

O sędziowskich immunitetach – tylko spokojnie

Rzeczpospolita
Prawda nie jest tylko kwestią formy, jak twierdzą cynicy. Dlatego dyskutując, a niekiedy i spierając się na temat istniejących oraz projektowanych regulacji prawnych, opierajmy się na faktach – nawołuje Tomasz Szafrański, sekretarz Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego
Z zainteresowaniem przeczytałem wywiad Agaty Łukaszewicz z sędzią Waldemarem Żurkiem ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia („Rz” z 24 września, „Sędziom zafundowano klasyczny proces kapturowy”). Tematyka ważna – zmiany w prawie o ustroju sądów powszechnych w zakresie związanym z uchyleniem sędziowskiego immunitetu – jednak potraktowana, w stosunku do jej wagi, w sposób niedostatecznie rzetelny i obiektywny. Po lekturze, trawestując stwierdzenie Thomasa Stearnsa Eliota, że poezja jest tym, co ginie w przekładach, można zauważyć, iż rzetelna ocena prawnych rozwiązań jest tym, co zwykle umyka w toku nazbyt zaangażowanych emocjonalnie wypowiedzi. Niemal zbędne jest dodawanie, że dzieje się to ze szkodą dla merytorycznej jakości debaty na temat zmian prawa.
Warto więc wskazać na te wypowiedzi, które wskutek nadmiaru emocji albo przemilczenia ważnych szczegółów prowadzą do nierzetelnego przedstawienia istoty unormowań w zakresie immunitetu sędziowskiego wprowadzonych w ostatniej nowelizacji ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych (ustawa).
Stanowiące clou wypowiedzi rozmówcy „Rz” porównywanie trybu procedowania w sprawie uchylenia immunitetu – ze względu na 24- godzinny termin instrukcyjny do rozstrzygnięcia wniosku w tym zakresie – do sądów 24-godzinnych stanowi jednoznaczny przejaw prawniczego populizmu. Kardynalne różnice dotyczące obu sytuacji wskazują bowiem na irracjonalność takiego porównania. Po pierwsze, termin 24 godzin odnosi się do schwytania sędziego in flagranti crimine comprehensi, i to wyłącznie w wypadku najpoważniejszych przestępstw – zbrodni i ciężkich występków, nie zaś czynów karalnych z „dolnej półki”, jak ma to miejsce w trybie przyspieszonym. Po drugie, termin ten nie limituje czasowo rozstrzygnięcia o odpowiedzialności karnej sędziego, lecz jedynie podjęcie decyzji o dopuszczalności przeprowadzenia procesowej analizy takiej odpowiedzialności – samo postępowanie po uchyleniu immunitetu będzie się toczyć na zasadach ogólnych i tak długo, jak wymagać tego będzie należyte wyjaśnienie wszystkich istotnych dla sprawy okoliczności. Co istotne, strasząc trudno odwracalnymi skutkami tymczasowego aresztowania dla ujętego na gorącym uczynku sprawcy przestępstwa, rozmówca „Rz” wydaje się błędnie utożsamiać decyzję sądu dyscyplinarnego o zgodzie na tymczasowe aresztowanie z decyzją o zastosowaniu tego środka wydaną przez sąd na podstawie art. 249 kodeksu postępowania karnego. A przecież są to dwie odrębne decyzje podejmowane przez dwa różne składy orzekające w dwóch różnych postępowaniach i w dwóch różnych momentach. Pierwsza z nich stanowi logiczne prius dla drugiej, ale jej nie przesądza. Aby więc doszło do niesłusznego aresztowania sędziego lub prokuratora, pomylić musiałby się zarówno sąd dyscyplinarny (w tym również dyscyplinarny sąd odwoławczy, bo zapewne decyzja o zgodzie na zastosowanie aresztu zostałaby przez osobę zainteresowaną zaskarżona), jak i sąd powszechny rozstrzygający ewentualny wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania. Skoro cały czas mowa o schwytaniu sprawcy na gorącym uczynku popełnienia przestępstwa, zaistnienie takiej sytuacji wydaje się niemal nieprawdopodobne. Sędzia Żurek przemilcza przy tym bardzo ważny element nowych unormowań, o pierwszorzędnym znaczeniu gwarancyjnym, jakim jest zawarte w art. 80a § 3 ustawy uprawnienie pierwszego prezesa Sądu Najwyższego do wstrzymania wykonania uchwały sądu dyscyplinarnego w części dotyczącej zezwolenia na tymczasowe aresztowanie. Jeżeli sędzia, w myśl nowych przepisów, ma prawo złożyć wniosek o wstrzymanie wykonania uchwały w tej części, i to nawet ustnie, do protokołu bezpośrednio po wydaniu uchwały sądu dyscyplinarnego (art. 80a § 4 ustawy), a następstwem takiego wniosku jest niezwłoczne jego przekazanie wraz z kopią protokołu posiedzenia pierwszemu prezesowi Sądu Najwyższego (art. 80a § 5), ta kolejna gwarancja chroniąca sędziego przed skutkami ewentualnej błędnej decyzji jawi się jako bardzo efektywna. Wydaje się więc, że jej przemilczenie wynika raczej z nieprzystawalności tego rozwiązania do głoszonej w wywiadzie tezy o kapturowym charakterze nowej procedury uchylania immunitetu niż z niedostatecznego zaufania do najwyższego przedstawiciela władzy sądowniczej w Polsce – skutkiem przemilczenia jest jednak przekazywanie czytelnikom zamiast rzetelnych informacji jedynie półprawd. Dalsze półprawdy i oparte na nich pozorne argumenty dotyczą sposobu procesowania sądu w tym zakresie. Jak twierdzi rozmówca „Rz”: „Sąd, który otrzyma obszerną dokumentację, ma dobę, by wyznaczyć skład trzyosobowy, posiedzenie, zapoznać się z aktami, zawiadomić podejrzanego sędziego i jeszcze wydać wyrok”. Jedno zdanie i dwa oczywiste błędy oraz jedna mocno naciągana teza. Po pierwsze, sąd dyscyplinarny nie wydaje wyroku, lecz jedynie podejmuje uchwałę o uchyleniu immunitetu, gdyż to nie rozstrzygnięcie sprawy co do meritum, ale tylko stwierdzenie zasadności uchylenia tej gwarancji jest przedmiotem jego uwagi. Właśnie dlatego przed sądem dyscyplinarnym nie ma rozprawy, lecz jedynie posiedzenie – na rozprawę być może czas przyjdzie później, przed sądem powszechnym, jeśli rezultat czynności dowodowych uzasadni zakończenie śledztwa przeciwko sędziemu aktem oskarżenia. Po drugie, nie ma potrzeby zawiadamiania sędziego. Skoro sprawa będzie dotyczyć schwytania sprawcy na gorącym uczynku popełnienia przestępstwa, podejrzana osoba zostanie do sądu dyscyplinarnego doprowadzona, co jednoznacznie wynika z art. 80a § 1 ustawy. Co się zaś tyczy tezy o zapoznawaniu się przez sąd dyscyplinarny z „obszerną dokumentacją”, można zasadnie stwierdzić, że sytuacja taka będzie miała miejsce zupełnie wyjątkowo, gdyż w większości wypadków na powstanie obszernej dokumentacji zabraknie nawet czasu, skoro omawiany tryb dotyczyć będzie schwytania sprawcy na gorącym uczynku przestępstwa, a więc w czasie najwyżej o dwie doby wyprzedzającym skierowanie do sądu dyscyplinarnego wniosku o uchylenie immunitetu. Zaskakują i kolejne poglądy przedstawione w wywiadzie. Sędzia Żurek przekonuje, że prawo zastrzeżenia przez prokuratora, iż załączone do wniosku o uchylenie immunitetu dokumenty (lub ich część) nie mogą – ze względu na dobro postępowania przygotowawczego – być udostępnione sędziemu w toku postępowania o uchylenie immunitetu (art. 80 § 2f ustawy), prowadzi do sytuacji, w której „trybunały europejskie (…) jednoznacznie uznają, iż naruszone zostało prawo”. Pogląd bezpodstawny, a więc nie dziwi, że niepoparty wskazaniem jakiegokolwiek konkretnego orzeczenia, podczas gdy można znaleźć takie, które zmierzają w przeciwnym niż sugerowany przez sędziego kierunku, jak choćby to stwierdzające, że „prawo domagania się materiałów dowodowych nie jest prawem absolutnym” (wyrok Trybunału Praw Człowieka z 6 lutego 2000 r. w sprawie Jasper przeciwko Zjednoczonemu Królestwu). Uzależnienie w toku postępowania przygotowawczego dostępu strony do materiału dowodowego od decyzji dysponenta tej fazy postępowania, którym w Polsce jest prokurator, jest zresztą unormowaniem powszechnie występującym w porządku prawnym państw europejskich, w naszym prawie znajdując odzwierciedlenie w treści art. 156 § 5 k. p. k. Opiera się ono na racjonalnym poglądzie, że zbyt wczesne ujawnienie podejrzanemu zgromadzonych dowodów może prowadzić do fiaska całego postępowania, umożliwiając podejmowanie różnego rodzaju bezprawnych działań w celu uniemożliwienia, a co najmniej utrudnienia śledztwa. Zupełnie oczywista zasadność tego rozwiązania nie jest kwestionowana w nauce procesu karnego, a oczekiwanie wyrażone przez sędziego, iż w wypadku podejrzewanej o popełnienie przestępstwa osoby wykonującej zawód sędziego nastąpi odwrócenie obowiązującej w tym zakresie reguły, prowadzące do całkowitej jawności wszelkich zgromadzonych dowodów, nie może się stać przedmiotem poważnej polemiki. Istotny temat w wypowiedziach przedstawiciela sędziowskiego stowarzyszenia został więc potraktowany nieadekwatnie do jego wagi – omyłki, uproszczenia i przemilczenia w nim zawarte kreują nieprawdziwy obraz nowych rozwiązań dotyczących immunitetu sędziowskiego, stanowiąc podstawę do emocjonalnego komentarza w obronie status quo. Prawda zaś nie jest tylko kwestią formy, jak twierdzą cynicy. Dlatego dyskutując, a niekiedy i spierając się na temat istniejących oraz projektowanych regulacji prawnych, opierajmy się na faktach. Służy to jakości dyskursu oraz pozostaje w zgodzie ze zwykłą uczciwością wobec czytelnika.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL