fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Sankcje Mińska przeciwko UE i USA

W odpowiedzi na sankcje ze strony USA i Unii Europejskiej Mińsk zakaże wjazdu na Białoruś ponad 150 europejskim i amerykańskim urzędnikom, dziennikarzom oraz parlamentarzystom
Korespondencja z Grodna
Poinformowała o tym, powołując się na źródło w białoruskim rządzie, agencja Interfax. Rozmówca agencji ujawnił, iż na białoruskiej czarnej liście na pewno figurują szef Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek oraz eurodeputowany Jacek Protasiewicz (PO). Uznano ich za polityków, którzy wyróżnili się „najbardziej kontrowersyjnymi inicjatywami w stosunku do Białorusi".
„Kontrowersyjne działania" to klucz, wedle którego Mińsk układa swoją czarną listę europejskich i amerykańskich obywateli. Rozmówca Interfaksu podkreśla, iż zakazem otrzymywania wiz białoruskich „już zostały objęte osoby nastawione wobec Białorusi stronniczo i destrukcyjnie", a także te, które „odegrały czołową rolę w rozpętaniu kryzysu między Białorusią a Zachodem". Białoruś nie ograniczy się do sankcji wizowych wobec Zachodu i podejmie działania wymierzone we współpracę transgraniczną. Ucierpią także interesy współpracujących z Białorusią zachodnich fundacji oraz organizacji pozarządowych.
– Gdyby nie nastąpiła reakcja z naszej strony, w UE pomyśleliby, iż mogą wprowadzać sankcje bez końca – skomentował Interfaksowi białoruską odpowiedź na sankcje UE prorządowy politolog Siergiej Musijenko.
Tymczasem oficjalnie fakt wprowadzenia przez Mińsk sankcji wobec UE i USA nie został jeszcze potwierdzony.
– Skomentować to, jak sądzę, będę musiał w każdym wypadku, pozostaje jednak pytanie: kiedy? Obecnie zrobić tego nie mogę – oświadczył wczoraj dziennikarzom rzecznik białoruskiego MSZ Andrej Sawinych. Jeszcze 2 lutego, kiedy UE opublikowała listę objętych zakazem wjazdu na jej teren białoruskich urzędników, Sawinych zapowiadał, iż strona białoruska „bada możliwość podjęcia kroków odwetowych". Według Sawinycha Białoruś wówczas „nie chciała realizować scenariuszy negatywnych i konfrontacyjnych". Pokojowe nastawienie się jednak zmieniło prawdopodobnie w związku z wczorajszym poszerzeniem przez UE 157-osobowej listy objętych sankcjami wizowymi urzędników białoruskich o kolejne 19 osób, w tym sędziów skazujących opozycjonistów za udział w powyborczym proteście w Mińsku 19 grudnia.
– Odwet ze strony Mińska świadczy o tym, iż sankcje UE i USA okazały się bardzo dotkliwe dla białoruskiego kierownictwa – twierdzi miński politolog Andrej Fiodarau.
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA