Styl życia

Kreator w zasięgu ręki

SGH E500 jak puderniczka. Ma oprogramowanie dla kobiet. Na rynku od 2006 r.
Archiwum
Samsung-Armani, LG Prada, Nokia Versace. Wielcy projektanci mody zajęli się telefonem komórkowym. Trwa wyścig techniki i estetyki
Na świecie jest dzisiaj 4,5 miliarda telefonów komórkowych, o 2 miliardy mniej niż mieszkańców kuli ziemskiej. Telefon komórkowy jest i pozostanie najczęściej używanym gadżetem. I nic nie wskazuje na to, by miał stracić pozycję lidera.
Wczorajsza mediolańska premiera telefonu komórkowego Samsunga za projektowanego przez Giorgia Armaniego to kolejny dowód rosnącej konkurencji na tym rynku. Samsung wierzy, że to jego produkt będzie prawdziwym obiektem pożądania. Sprzedaż w Europie ma się rozpocząć w listopadzie, a kupić go będzie można tylko w butikach Armaniego i sklepach z akcesoriami telekomunikacyjnymi. Cenanarazie jest nieznana. Ale jest mało prawdopodobne, by kosztował ponad 2 tysiące złotych, skoro taniej można kupić telefon Prady i iPhone Apple. Gadżet Armaniego został wczoraj powitany chłodno, bo jest to tylko poprawiony model Samsunga SGH-P520. Tak jak LG Prada i iPhone najnowszy Samsung nie ma klawiszy, tylko reaguje na dotyk. Ale jest tylko telefonem. Na szczęście.
Telefon jest szaro-czarny z dyskretnym połyskiem, trochę zwyczajny, w tonie klasycznej elegancji kolekcji włoskiego dyktatora mody. Nie spowoduje zapewne rewolucji rynkowej, ale zapakowany w skórzane etui i jeszcze w pudełko zawinięte w czarny papier z białymi literkami z logo Armaniego z pewnością nie sprawi przykrości obdarowanemu. Współpraca Samsunga i Armaniego nie jest pierwszym przykładem szukania wsparcia producentów artykułów codziennego użytku u światowych guru mody. Nawet rozsądna fińska Nokia dała się porwać na współpracę z Donatellą Versace. Ale aparat, który za projektowała siostra słynnego Gianniego, jest uzupełnieniem oferty fińskiego producenta, a nie motorem wielkiej kampanii promocyjnej. Wysoki przedstawiciel niemieckiego giganta telekomunikacyjnego Deutsche Telekom powiedział "Rz": - Taka firma jak nasza nie może sobie pozwolić na to, by nie mieć go w swojej ofercie. Czy będą mieli również Samsung-Armani? Zapewne tak, bo LG Prada sprzedaje się w polskiej Erze, zapewne podobnie będzie z Samsungiem Armaniego. Ale już projekt Dolce & Gabbana dla Motoroli nie uratował największego producenta komórek na świecie przed utratą udziałów rynkowych. Ratunkiem okazał się model Razr, który nie powstał w pracowni guru mody, ale spodobał się bardziej. W Erze LG Prada (operator ma ten aparat w promocyjnej ofercie dla biznesu w cenie 88 złotych) też nie spowodował rewolucji na rynku. Na stronie internetowej LG Prada klienci raczej krytykują aparat. Najprawdopodobniej jest tak, że kiedy już spowszedniał jego wygląd, okazało się, że wydaliśmy mnóstwo pieniędzy (bez abonamentu kosztuje ok. 2 tysięcy złotych w sklepie internetowym) na gadżet, który spełnia te same funkcje, co model za złotówkę. Samsung i LG pochodzą z Azji, gdzie popyt na gadżety jest największy, a wielkie europejskie nazwiska z rynku mody nadal są na piedestale. Zdaniem Matta Lewisa, dyrektora działu badań w firmie ARC Chart, w 2010 roku rynek telefonów z logo słynnych projektantów będzie liczył już 23 mln konsumentów. I że to jednak model telefonu, a nie jego funkcje będą skłaniały do kupna. Badania przeprowadzone przez amerykańskiego operatora Cingular Wireless LLC dotyczące randek i telefonów komórkowych wynika, że partnerzy na pierwszym spotkaniu ogromną uwagę zwracają na rodzaj telefonu, jaki ma zaproszona osoba. Z kolei z badań AJ. D Power and Associates wynika, że 19 procent klientów operatorów telefonicznych wymienia markę i typ telefonu jako argument przesądzający o kupnie. To 10 punktów procentowych więcej niż dwa lata temu. Armani twierdzi, że wczorajsza premiera to początek dłuższej współpracy z Samsungiem, dla którego zamierza projektować również inny sprzęt elektroniczny. W styczniu Koreańczycy i słynny Włoch pokażą nowy telewizor z ciekłokrystalicznym ekranem. Trochę za późno, aby można go było dopisać do tegorocznych hitów na prezent bożonarodzeniowy. Czy podbije rynek jak 42-calowa Aurea Philipsa (16 tys. PLN bez złotówki), którą wiesza się jak obraz na ścianie? Przed włączeniem jest brzydki, jak każdy telewizor. Po uruchomieniu zmienia się w kolorowy obraz, który można dopasować do nastroju. Dostroić intensywność barw, dynamikę zmian obrazu, ustawić na opcję relaksującą lub pobudzającą. Jeśli odbiornik Samsunga i Armaniego będzie miał właściwości Aurei, ale i wyłączony nie będzie wyglądał szpetnie, rynkowy sukces jest murowany. Jeśli stylista pozostanie przy chłodnych srebrzysto-czarnych barwach - będzie tylko trochę mniej brzydki od tego, co już stoi na półkach - rozczaruje rynek. Czy będzie się dobrze sprzedawał? Im więcej designerskich produktów nas otacza, tym mniej na nie reagujemy, a co za tym idzie, i mniej jesteśmy skłonni wydawać na nie krocie.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL