Muzyka

Enej - ukraiński Odys

Enej
materiały prasowe
Recepta na sukces? „Nikt z nas w tej sprawie u lekarza nie był” - z Piotrem „Lolkiem” Sołoduchem i Mirkiem „Mynio” Ortyńskim, z olsztyńskiego zespołu Enej - rozmawia Karolina Baca
Rz: W przyszłym roku będziecie obchodzić dziesięciolecie zespołu, choć tak naprawdę od 2005 r. rozpoczęliście, jak sami mówicie, właściwą działalność. Ale o Eneju dopiero teraz zaczyna się robić głośniej. Część publiczności usłyszała o was tak naprawdę w tym roku przy okazji finału WOŚP, choć z Orkiestrą współpracujecie od dawna. Czy to znaczy, że wydana 12 listopada druga płyta zespołu, Folkorabel, była właśnie strzałem w dziesiątkę?
Enej: Faktycznie zespół ENEJ powstał w 2002 r. ale koncertową działalność rozpoczął w 2005 r. Od tego czasu zespół stopniowo się rozwijał, grał coraz więcej koncertów, w 2008 r. wydał płytę "Ulice", która pomogła w dalszym rozwoju kapeli, w 2010 r. wielkim dla nas sukcesem był koncert na XIX Przystanku Woodstock dla ponad 100-tysięcznej publiczności, dzięki czemu zespół stał się jeszcze bardziej rozpoznawalny. W listopadzie ukazała się płyta "Folkorabel", którą można nazwać w strzałem w "9,5" (śmiech). Płyta łączy klimat folkowy, ukraiński z nowoczesnym brzmieniem, co spotkało się z bardzo dobrym odbiorem publiczności i mediów. W styczniu 2011 r. mieliśmy zaszczyt rozpocząć wielki finał WOŚP z Jurkiem Owsiakiem w Chorzowie, a wieczorem daliśmy koncert pod Pałacem Kultury przyczyniając się do tak szlachetnej akcji. Zespół Enej od początku swojej działalności wspierał WOŚP grając wiele koncertów w ramach tej akcji. Od koncertu na tegorocznym finale minęły dwa miesiące i faktycznie widać progres przez większą frekwencję na koncertach. KONKURS:
Dla naszych czytelników mamy 5 płyt "Folkorabel": Wygra 5 pierwszych zgłoszeń na adres kultura@rp.pl z linkiem do zamieszczonej na rp.pl wybranej recenzji płyty. W tytule mejla proszę wpisać "Folkorabel". Start konkursu: środa, 6 kwietnia, godz. 18.00. Znamy już zwycięzców, poinformujemy ich drogą elektroniczną. Dziękujemy za udział w konkursie :) Zostań fanem serwisu na Facebooku W waszych utworach słychać ukraińskie motywy w mieszance rocka i reggae. Czy wynika to wyłącznie z faktu, że część członków grupy ma ukraińskie korzenie? Dokładnie, w składzie Eneja są trzy osoby pochodzenia ukraińskiego, czyli mniejszość, a ukraińskości w muzyce jest większość. Mimo, że reszta członków ma korzenie polskie, to od dawna interesowali się muzyką wschodu. Stąd ta całościowa fascynacja, którą słychać już przy pierwszych dźwiękach. Zespół nawiązuje do tradycji, ale nie odtwarzając, tylko tworząc autorskie utwory. Pochodzicie z Olsztyna. W podobnym czasie, gdy zaczynaliście, w tym samym mieście grała inna grupa, śpiewająca przede wszystkim po ukraińsku – Horpyna. Grali sporo koncertów, ale nie nie przebili się na listy przebojów – wy zaczynacie to robić. Słychać was już w kilku dużych stacjach radiowych. Macie na to jakąś receptę? Nikt z nas w sprawie list przebojów u lekarza nie był (śmiech). Receptą na to jest bycie autentycznym, i dążenie do wyznaczonego sobie celu nie patrząc się na innych i omijając wszystkie napotkane przeszkody. Jeśli ktoś bardzo wierzy w sukces, to go osiągnie - to taki sprawdzony babciny sposób (znowu śmiech). Dobrze, to teraz na poważnie. W waszych piosenkach słychać, że jesteście dumni z Olsztyna, skąd pochodzicie. Kortowiada, czyli hymn tamtejszych Juwenaliów, Coppernicana, cover, w którym słyszymy, że „Olsztyn kocham, moją małą Amerykę” czy „Kopernik był Warmiakiem”. Będą kolejne piosenki olsztyńskie? Zawsze utożsamialiśmy się z Olsztynem, tutaj mieszkamy, tu powstał zespół i tutaj – w krainie tysiąca jezior – chcemy spędzić resztę swojego życia. Faktycznie, trochę piosenek o Olsztynie się nazbierało, ale nie robimy tego jakoś na siłę. Patrząc w przyszłość sami nie wiemy, czy na trzeciej płycie znajdzie się kontynuacja. Przy dwunastej płycie będzie można wydać tomik piosenek o Olsztynie w wykonaniu zespołu Enej i podpisać „Olsztyn z perspektywy Eneja”. Enej, Eneja, Enejowi... No właśnie. Pytanie, które pewnie pada często, ale chyba trzeba na nie odpowiedzieć. Skąd pochodzi nazwa grupy Enej? I skąd pomysł na taki skład instrumentalny, gdzie jest miejsce zarówno dla akordeonu, jak i puzonu, ale też mocnej perkusji i gitary? Nazwa zespołu pochodzi z literatury ukraińskiej. Był to główny bohater „Eneidy” J. Kotlarewskiego. Można go porównać do Odysa z „Odysei”, który podróżował po świecie szukając drogi do domu. A czemu takie instrumentarium? W zespole Enej charakterystyczne ukraińskie brzmienie nadaje akordeon, więc nie wyobrażamy sobie nas bez tego instrumentu. Występuje u nas również sekcja dęta, która dodaje koloru i dynamiki. Reszta jest klasyczna dla muzyki rozrywkowej. Czy Enej to grupa dobrych przyjaciół, czy raczej grupa dobrana po dłuższych przemyśleniach muzycznych? Bo patrząc na skład nagrywający pierwszą płytę „Ulice” i drugą „Folkorabel”, od razu widać, że jest inny. Kto dziś tak naprawdę rządzi w zespole? W zespole rządzi Manager, a dokładniej rządzi w busie (śmiech i wskazanie na Łuksza „Kojro” Kojrysa). W ekipie nie ma podziałów. Jesteśmy po prostu zespołem, bardzo zgraną paczką, którą połączyła pasja do muzyki i ludzka przyjaźń. Spotykamy się bardzo często towarzysko, poza koncertami, lecz dalej rozmawiamy o muzyce. Wspólne wakacje, spotkanie wigilijne, z czasem pewnie wspólne zabawy z dziećmi. Zespół ma własne studio nagrań, a dokładniej my dwaj je mamy. Oczywiście nazywa się ENEJ-STUDIO. Dlatego wszystko toczy się wokół jednego. Skład faktycznie od płyty Ulice się zmienił, o ponad 60 proc., ale wynika to z prostej przyczyny. Czasami nie ma chemii między ludźmi. A zespół wymaga ogromu pracy, wyrzeczeń i poświęcenia, co nie jest takie proste. 1 lutego odbyła się premiera teledysku do piosenki Państwo B. Czemu wybraliście akurat ten kawałek? Kiedy kolejne klipy? To jest drugi singiel do płyty "Folkorabel" i to jest podstawowy argument, po drugie zależało nam na historii której w tekście nie brakuje, chcieliśmy nie tylko wyśpiewać ale i pokazać, że na tym świecie nie zawsze jest kolorowo. Plany na kolejny teledysk są, lecz nie chcemy ich zdradzać. Musicie! Może przydałby się wakacyjny teledysk...? To może chociaż powiecie, gdzie w najbliższym czasie będzie można was usłyszeć na żywo? Na razie robimy sobie krótką przerwę koncertową w oczekiwaniu na pierwsze dziecko naszego perkusisty. A wszystkie zapowiedzi koncertów umieszczamy na naszej stronie. Nie zdradzimy chyba wielkiej tajemnicy mówiąc, że Enej wziął udział w castingu do show „Must be the music. Tylko muzyka”. Dlaczego się na to zdecydowaliście? Uważamy że zespołowi potrzeba trochę wsparcia medialnego, dokładniej telewizyjnego i taki program daje takie możliwości. Ale bez obaw, Enej zawsze pozostanie taki sam i tą ukrainskością i uśmiechem z grania chcemy do siebie przekonać szanowne jury i publiczność. Czy w tym roku po raz kolejny będzie was można usłyszeć na Przystanku Woodstock, gdzie w 2010 r. byliście finalistą ogólnopolskich eliminacji? Nie nam dane oceniać czy kolejny przystanek Woodstock jest dla nas. Jedyną rzeczą na którą mamy wpływ jest plebiscyt „Zloty Bączek”. Zespół, który otrzymuje taką nagrodę zafundowaną przez internautów, gra koncert na Woodstock. Enej jest na dość wysokim miejscu, lecz każdy głos się przyda i o nie prosimy. Gracie kilkadziesiąt koncertów rocznie. Występowaliście przed Kultem, Lady Pank, Perfectem, Feelem, Dżemem czy T-Love. Różni muzycy, różna muzyka. Jak przyjmowali was ci, którzy na scenie muzycznej są dłużej? Bardzo często po naszych koncertach podchodzą muzycy, wokaliści od "gwiazdy wieczoru" gratulując nam dobrego koncertu i świetnej muzyki. Dla nas jest to bardzo miłe, gdyż wyczuwamy w tym szczerość. A jak naprawdę "starsi koledzy" oceniają nas, to trzeba raczej ich o to zapytać (śmiech). Czego wam życzyć? Dobrych pomysłów na trzecią płytę? Wytrwałości, zapału do pracy i inspiracji, choć one zazwyczaj przychodzą same w odpowiednim momencie. Rozmawiała Karolina Baca
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL