Finanse

Frank rekordowo tani

SPINKA
Szwajcarska waluta, w której denominowane jest ponad 40 proc. kredytów hipotecznych w Polsce, jest tania jak nigdy w historii. Przyczyniają się do tego spekulanci
Pożyczki we franku należą do najatrakcyjniejszych na świecie. Stopy procentowe w Szwajcarii są bowiem bardzo niskie. A ci, którzy zadłużyli się w tej walucie w ciągu ostatnich trzech lat (przy czym im wcześniej, tym lepiej), zyskują podwójnie. Frank bowiem tanieje. Wczoraj kosztował niecałe 60 eurocentów, czyli najmniej w historii. W stosunku do złotego jest niemal o 30 proc. tańszy niż w momencie wejścia Polski do Unii Europejskiej. Wczoraj kurs wymiany wynosił 2,24 zł – najmniej od 2001 r.
Do słabości szwajcarskiej waluty przyczynia się m.in. aktywność spekulantów. Pożyczają oni nisko oprocentowane waluty, sprzedają je, a następnie lokują gotówkę w krajach o wyższych stopach procentowych w akcjach lub innych aktywach. Takie transakcje nazywane są carry-trade. Oprócz franka często wykorzystywany jest w nich japoński jen. – Tak długo, jak będzie różnica w stopach procentowych, frank będzie słabł. Nie widać sygnałów, które miałyby świadczyć o odwróceniu tego trendu – mówi analityk Advanced Financial Solutions Marcin Marszałek. Wczoraj bezpośrednią przyczyną spadku kursu franka była wypowiedź prezesa Szwajcarskiego Banku Centralnego Jeana-Pierre’a Rotha. Powiedział, że wobec zaburzeń na rynkach finansowych bank zajmie postawę wyczekującą. Od grudnia 2005 r. koszty kredytu w Szwajcarii były podnoszone ośmiokrotnie. – Rynek w ostatnim okresie liczył się z jeszcze jedną podwyżką stóp – mówi analityk TMS Brokers Jacek Malinowski. Wypowiedź prezesa sugeruje natomiast, że do niej nie dojdzie. A to sprawia, że rentowność operacji carry-trade rośnie.
Szwajcarski bank centralny musi uważać, aby ewentualnym podniesieniem stóp nie zaszkodzić gospodarce. Ostatnie zaburzenia na rynkach finansowych odbijają się głównie na bankach. A sektor usług finansowych stanowi aż 15 proc. szwajcarskiego PKB. Ostatnio największy bank tego kraju, UBS, poniósł stratę w wysokości niemal 3,5 mld euro na inwestycjach na rynku obligacji opartych na kredytach hipotecznych w Stanach Zjednoczonych. W Polsce frank jest bardzo popularną walutą wśród osób kupujących mieszkania, choć od ubiegłego roku, kiedy nadzór bankowy zaostrzył kryteria przyznawania kredytów walutowych, cieszy się nieco mniejszym wzięciem niż złoty. Osłabienie franka nie powinno być jednak zachętą dla osób, które chcą zaciągnąć kredyt. Tak jak nie kupuje się akcji na giełdzie w okresie szczytów, tak nie zadłuża się w walucie zagranicznej, kiedy jest rekordowo tania. Wprawdzie wielu analityków twierdzi, że frank może dalej słabnąć, ale nie będzie to już tak silny spadek kursu jak w ostatnich latach. Poza tym nieoczekiwane zawirowania na rynkach finansowych zawsze mogą doprowadzić do umocnienia szwajcarskiej waluty. Słabość franka w stosunku do złotego wynika z dwóch powodów. Złoty jest silny ze względu na siłę polskiej gospodarki. Nie ma obecnie powodów, żeby sprzedawać polskie aktywa. Po drugie, frank jest słaby w stosunku do euro. Jest to spowodowane transakcjami carry-trade, czyli pożyczaniem w kraju o niskich stopach procentowych i inwestowaniem pieniędzy w kraju o wysokich stopach. Na świecie nie ma dużego problemu inflacji, jest silny wzrost gospodarczy. W takich sytuacjach carry-trade jest popularne. W czasie ostatnich zawirowań na światowych rynkach frank się umocnił, ponieważ inwestorzy spłacali pożyczki. Ale to umocnienie nie było duże. Teraz znów się osłabia.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL