Warszawa

Skąd pieniądze na lekarskie podwyżki

Dyrektorzy stołecznych szpitali boją się, że w przyszłym roku zabraknie im pieniędzy na obiecane lekarzom podwyżki. Wszystko przez nowe zasady płacenia za leczenie, które chce od połowy 2008 r. wprowadzić Narodowy Fundusz Zdrowia.
– Dostaniemy nawet o 30 proc. pieniędzy mniej – alarmują dyrekcje.Lekarze zawieszali strajki pod warunkiem otrzymania wyższych wynagrodzeń: w tym roku dodatków, a w przyszłym podwyżki. Kwoty, jakie dyrektorzy im obiecali, wahają się od 15 do 180 proc. podstawowej pensji specjalistów.
– W mojej placówce lekarze otrzymali po ok. 500 zł brutto i oczekują, że w przyszłym będzie podobnie – mówi dyrektor szpitala pediatrycznego przy ul. Niekłańskiej Paweł Chęciński, któremu już teraz brakuje kilku medyków. – Jeśli lekarze nie dostaną podwyżek, to po 1 stycznia znów będę musiał walczyć ze strajkiem – mówi dyrektor innego szpitala.
NFZ zapewnia, że pieniędzy wystarczy. Ale – zastrzega – tylko na gwarantowany ustawowo, 30 proc. wzrost płac. Dyrektorzy mają wątpliwości, czy w kasie będzie nawet na to, ponieważ ich zdaniem kontrakty będą niższe od tegorocznych. – Wartość punktu za świadczenie zwiększy się z 10 do 12 zł, to prawda – mówi dyrektor Szpitala w Międzylesiu Jarosław Rosłon. – Ale zmiany w pogrupowaniu procedur i zmniejszenie ich liczby z 1,5 tys. do 450 spowoduje, że dostaniemy mniej pieniędzy. Według Pawła Chęcińskiego NFZ obniżył wycenę za leczenie najczęściej występujących schorzeń, np. zapalenia płuc. – Nie mamy oficjalnego cennika, ale na podstawie zasad, które nam przedstawiono, wiem, że cena procedur, np. w chirurgii dziecięcej, położnictwie czy pediatrii została obniżona od 30 do 50 proc. – wylicza szef Instytutu Matki i Dziecka Sławomir Janus. W przyszłym tygodniu szefowie szpitali organizują spotkanie, na którym omówią nowe zasady, które od nowego roku chce wprowadzić NFZ. Dyrektorzy chcą, aby zmiany zaczęły obowiązywać dopiero od początku 2009 r. Problem jest tym bardziej palący, że od 1 stycznia zmieniają się zasady dotyczące czasu pracy lekarzy. Szefowie lecznic obawiają się, że jeśli nie będą mieli pieniędzy na podwyżki, to nie znajdą chętnych na dyżury i pracę powyżej 48 godz. tygodniowo. We wszystkich szpitalach w Warszawie zabraknie ok. 1000 lekarzy.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL